Gwarantuję, że mało kto powie, że więcej nie pójdzie na mecz
Żużel jest piękny
Od jak dawna jesteś fanką łódzkiej drużyny?
Pierwszy raz na żużel przyjechałam w zeszłym roku z mężem. Gdy mecz dobiegł końca, nie wyobrażałam sobie, że nie pojawię się na kolejnych rozgrywkach.
Kto był pomysłodawcą wybrania się na stadion?
Mąż dostał na urodziny bilety od kolegi, który jest od dawna stałym bywalcem Moto Areny. Za drugim razem wybraliśmy się z dziećmi. Syn stwierdził, że to nie jego bajka, ale dwunastoletnia córka powiedziała: „Ja muszę chodzić razem z wami”.
Co ciebie urzekło najbardziej w czarnym sporcie?
Odpowiem na około. Na początku byłam trochę przerażona myślą o wypadkach, które mają miejsce podczas meczów. Zrozumiałam później, że one są nie do uniknięcia, ale też rzadko kiedy bywają groźne. Teraz przechodząc do sedna pytania, powiem tak - emocje! Kibicowanie, trzymanie kciuków za swoją drużynę bez zwracania uwagi, czy jest dobrze, czy jest źle. Po prostu zawsze jesteśmy z nimi. Nie będę ukrywać, że kiedy wracam po meczu pełnym emocji do domu, nie mam na nic siły (śmiech).
Rola kibica nie jest lekka. Najistotniejszym elementem doświadczenia fana jest wspólnotowość?
Dokładnie, w czasie biegów chcemy pokazać zawodnikom, że jesteśmy razem z nimi. Jednocześnie każde wyprzedzenie przeciwnika dostarcza emocji nie do opisania słowami.
Bije od ciebie czysty entuzjazm. Jak byś przekonała laika do wyjścia z domu na żużel?
Jestem przykładem osoby, która nie chodziła na mecze od dziecka. Po roku mogę powiedzieć, że warto. Przedtem obijało mi się o uszy, że coś takiego jak żużel istnieje. Dopiero po doświadczeniu, zobaczeniu na własne oczy człowiek może się zachwycić. Gwarantuję, że mało, kto powie, że więcej nie pójdzie na mecz. Atmosfera na trybunach jest przyjazna. Wszyscy jesteśmy dla siebie sympatyczni. Jeżeli przeciwna drużyna wygrywa, i tak jesteśmy dumni z naszego zespołu. Bijemy brawa jednym i drugim, w ten sposób dziękujemy za widowisko.
Czy udało ci się zawiązać przyjaźnie, odkąd przyjeżdżasz na zawody?
Początkowo siedzieliśmy na bocznych sektorach, ale gdy usłyszeliśmy donośne śpiewy i zobaczyliśmy, jak ta grupa z sektora O tworzy jedną, pulsującą energią całość, poczuliśmy, że chcemy być częścią tego. Poznaliśmy tam mnóstwo fantastycznych ludzi. Na tę chwilę byliśmy na jednym meczu wyjazdowym, ale planujemy pojechać na play-offy (rozmawialiśmy przed tymi meczami - przyp.red). W autokarach panuje świetny klimat. Podczas wyjazdów człowiek czuje się częścią grupy.
Czy uważasz, że żużel jest ważny też dla miasta?
Stadion sam w sobie jest jednym z najładniejszych. To kolejna wizytówka naszego miasta, z której jesteśmy dumni. Nie wyobrażam sobie, żeby nie przychodzić na niego w kolejnym sezonie.
Rozmawiał: Karol Zabłocki
Młoda kibicka Nikola Zając opowiedziała nam o swojej pasji do żużla i fotografii.
Zwyciężył Szymon Trzewikowski, a drugie miejsce zajęły Nikola i Natasza Zając.
Miał 13 lat, kiedy po raz pierwszy trafił na mecz żużlowy. Dziś, 16 lat później, nadal siedzi na trybunach – z tą samą pasją, emocjami i apetytem na więcej. O pierwszym wyjeździe, ulubionych zawodnikach i sile kibicowskiej wspólnoty opowiada Bartosz Mokwiński.
Z Warszawy na Moto Arenę – Teresa Juraszek nie wyobraża sobie niedzieli bez hałasu silników i emocji na torze.
Rozmowa z Mateuszem Ruprechtem o tym, jak od dziecka wkręcił się w czarny sport, a od kilku lat kibicuje łódzkim Orłom.
Od kiedy na świat przyszły moje wnuki, to pakujemy całą ekipę i ruszamy na mecz razem, opowiada Katarzyna Jędrzejczak.




