Wrażenia świeżaka po pierwszym meczu żużlowym
Zaznaczę, że przed meczem wiedziałem tylko ogólne rzeczy, takie jak to, kto jedzie, gdzie i dlaczego oraz pewne zasady. Drużyna H. Skrzydlewska Orzeł Łódź gościła na Moto Arenie PSŻ Poznań zwanych popularnie “Skorpionami”. Czytałem też, że obie drużyny są na tym samym poziomie w lidze, co dodawało temu spotkaniu dodatkowy smaczek. To tyle, jeśli chodzi o suche fakty i moją wiedzę na tamten moment.
Pierwsze emocje
Pierwsza myśl, którą miałem po wejściu na stadion to ALE GŁOŚNO! Od razu dodam, że w dobrym tego słowa znaczeniu, bo momentalnie zakochałem się w ryku silników i okrzykach kibiców z obu stron. Ta myśl towarzyszyła mi przez całe spotkanie. Później odkryłem, że to ALE GŁOŚNO zamienia się chwilami w ALE CICHO. Dzieje się tak, gdy trwa bieg. Najpierw w rytm miarowych uderzeń w bęben kibice okrzykami dynamicznie budują napięcie podczas startu, by później dosłownie zamilknąć. Czasem tylko ktoś krzyknie “dawaj”, “dalej” albo “masz go”. Poza tymi chwilami po stadionie niesie się wtedy tylko ryk czterech silników. Trybuny obserwują z zaciśniętymi kciukami przebieg rywalizacji. Ta cisza przywodzi mi na myśl moment, kiedy z zapartym tchem doświadczasz czegoś ważnego. Na stadionie takich wydarzeń jest aż 15 i to ujęło moje serce. Wyjątkiem od tej ciszy są dwa momenty. Pierwszy, gdy obserwujemy mijanki na torze, ekscytację kibiców słychać wtedy wyraźnie. Drugi, kiedy bieg zostaje przerwany z powodu upadku, kibice od razu krzyczą imię i nazwisko zawodnika, by okazać mu swoje wsparcie. Oczywiście GŁOŚNO robi się też, gdy wyścig zbliża się ku końcowi. Zwycięzca przekracza linię mety przy akompaniamencie braw i radosnego gwaru. Śpiewają, a nawet tańczą (w sumie podskakują) kibice obu drużyn. Publiczność żyje tym spotkaniem.
Kilka zaskoczeń
Stadion był wypełniony na moje oko na jakieś 25%, jednak nie przeszkodziło to w zbudowaniu wspaniałej atmosfery. Kibice mieli świetny humor i swoją energią zarażali się wzajemnie. Ciekawe i zabawne jednocześnie było dla mnie obserwowanie zerwania taśmy startowej, miało to miejsce w pierwszym biegu. Początkowo myślałem nawet, że jest to jakaś forma rozpoczęcia zawodów. Jednak szybko zorientowałem się, o co chodzi. Kolejną ciekawostką dla nowicjuszy na żużlu będzie zapewne KOSMETYKA TORU, która może się wydawać najnudniejszą częścią meczu. Dla mnie była to okazja do rozmowy o zawodnikach, chwila wytchnienia, czy nie ukrywajmy… szansa na pójście do toalety. Można też skorzystać z oferty gastronomicznej. Kupić pachnącą kiełbaskę z grilla czy coś do picia. Widziałem też, że wiele osób wykonywało wtedy telefony i na bieżąco komentowało przebieg zawodów.
Zaleta dla nowych fanów
Jak już wspominałem, wiedziałem wcześniej, że drużyny są na podobnym poziomie i do 14 biegu nie byłem w stanie przewidzieć, kto wygra ten mecz. Niezależnie od tego, czy różnica wynosiła 9, czy 7 punktów, nadal nie mogłem być w 100% pewien kto wygra. Zawsze coś może się wydarzyć i po trzech biegach różnica punktów może być dokładnie odwrotna. Jedną z największych zalet tego sportu jest właśnie ta emocjonalna huśtawka. Praktycznie nie ma chwili, kiedy jest nudno tak jak na przykład bywa na meczu piłkarskim. Wypełniałem tabelę w programie meczowym, dzięki temu cały czas byłem na bieżąco z sytuacją w meczu. Polecam takie rozwiązanie.
Pierwsze wrażenia na upadek
Moja pierwsza reakcja na upadek była dosłownie - Co, już w drugim biegu? Dwaj na raz? Winny kolizji żużlowiec Orła został wykluczony z powtórki biegu, a jego partner, który stanął do dubla, miał defekt silnika i nie ruszył z linii startu. Ścigali się więc ze sobą tylko dwaj zawodnicy Skorpionów. Dopiero później dowiedziałem się, że rzadko zdarza się wynik 5:0. Sądziłem, że upadki przytrafiają się może raz na dziesięć meczów, a tu niespodzianka i za jakiś czas kolejna wywrotka. Pierwsze wrażenie po informacji, że sędzia może zdyskwalifikować żużlowca za upadek, było dla mnie zaskoczeniem ze względu na przewagę, jaką zyskuje wtedy przeciwnik. Potem zdałem sobie sprawę, że jeśli jedynak (bez partnera) będzie pierwszy, może wywalczyć remis. Zacząłem pytać kibiców obok mnie jak to jest z tymi wykulczeniami. Pomogło mi to lepiej zrozumieć wydarzenia na torze.
Przepadłem
Uprzedzano mnie, że tak będzie, ale nie wierzyłem do końca. Stało się. Teraz nie mogę się doczekać kolejnych meczów, bo ten sport dał mi nową energię i chęć do życia. Przegraliśmy ten mecz, ale mnie to nie znięchęciło. Jedna mądra osoba trafnie stwierdziła — To nie Skorpiony wygrały, to Orły przegrały. Dobrze, że sezon się dopiero zaczyna, przed nami jeszcze wiele meczów! Pierwsza wizyta na stadionie, a ja przepadłem na całego. Teraz śledzę Canal +, czytam portale związane z żużlem, wszystko kręci się tylko wokół tego! Widzimy się na 6 sierpnia!
Mykola Katruk
Młoda kibicka Nikola Zając opowiedziała nam o swojej pasji do żużla i fotografii.
Zwyciężył Szymon Trzewikowski, a drugie miejsce zajęły Nikola i Natasza Zając.
Miał 13 lat, kiedy po raz pierwszy trafił na mecz żużlowy. Dziś, 16 lat później, nadal siedzi na trybunach – z tą samą pasją, emocjami i apetytem na więcej. O pierwszym wyjeździe, ulubionych zawodnikach i sile kibicowskiej wspólnoty opowiada Bartosz Mokwiński.
Z Warszawy na Moto Arenę – Teresa Juraszek nie wyobraża sobie niedzieli bez hałasu silników i emocji na torze.
Rozmowa z Mateuszem Ruprechtem o tym, jak od dziecka wkręcił się w czarny sport, a od kilku lat kibicuje łódzkim Orłom.
Od kiedy na świat przyszły moje wnuki, to pakujemy całą ekipę i ruszamy na mecz razem, opowiada Katarzyna Jędrzejczak.





