Trzeba to przeżyć na żywo
Patrycja Pąśko: Kiedy zaczęłaś chodzić na żużel i co sprawiło, że w ogóle się nim zainteresowałaś?
Nikola Zając: Byłam kiedyś na meczu kilka lat temu, ale wtedy nie zrobił na mnie wrażenia. Dopiero gdy w 2025 roku na stadion zabrał mnie wujek, poczułam, że to mnie wciąga. To było spotkanie z Tarnowem – pierwsze wygrane w sezonie. Bardzo dobrze je wspominam. Spodobały mi się te emocje i dynamika.
Jakie uczucia towarzyszyły Ci podczas tego meczu?
Nikola Zając: Ogromne! Czułam adrenalinę i wielkie szczęście, że mogę na żywo oglądać zawodników mojej ulubionej drużyny. To było niesamowite. Poczułam wtedy, że ten sport jest po prostu dla mnie.
A kolejne spotkania? Jak je wspominasz?
Nikola Zając: Podobały mi się równie mocno. Nawet gdy przegrywaliśmy, nadal się cieszyłam, bo wiedziałam, że Orzeł dał z siebie wszystko, a zawodnicy walczyli do samego końca. To było dla mnie najważniejsze.
A zasady? Pojęłaś je w mig, czy trochę Ci to zajęło?
Nikola Zając: Potrzebowałam trochę czasu, by zrozumieć wszystkie reguły, bo jest ich całkiem sporo. Jednak z czasem, kiedy zaczęłam częściej oglądać mecze i bardziej się tym interesować, wiele kwestii mi się rozjaśniło. Z każdym wyścigiem wiedziałam coraz więcej.
Czy któryś mecz zapadł Ci szczególnie w pamięć?
Nikola Zając: Dla mnie każde spotkanie było wyjątkowe. Rzeczą, którą najbardziej zapamiętałam z całego sezonu, były momenty, gdy zawodnicy po zawodach podchodzili podziękować kibicom – wtedy można było zdobyć autograf i zrobić sobie z nimi zdjęcie.
Byłaś już na wyjazdach za drużyną?
Nikola Zając: Jeszcze nie, ale w tym roku planuję swój pierwszy wyjazd, prawdopodobnie do Rzeszowa. Chciałabyś spróbować takiego kibicowania i zobaczyć, jak to wygląda na innych stadionach.
Czy w trakcie sezonu uczestniczyłaś w innych wydarzeniach żużlowych?
Nikola Zając: Tak. Gdy już „wkręciłam się” w żużel, zaczęłam obserwować Orła w mediach społecznościowych i dowiedziałam się, że na zawody DMPJ są darmowe wejściówki. Poszłam więc razem z rodzicami i ciocią wspierać naszych juniorów.
To Twoja pierwsza przerwa między sezonami. Tęsknisz za Moto Areną?
Nikola Zając: Tak, zdecydowanie. W przerwie biorę udział w różnych akcjach organizowanych przez Lidię i FC Kids Speedway. Bardzo dobrze się na nich bawię, panuje tam świetna atmosfera i można spotkać innych kibiców. Najbardziej zapamiętałam żużlowe Mikołajki, bo odbyło się spotkanie z zawodnikiem i naprawdę miło spędziliśmy czas. A ostatnio razem z siostrą robiłyśmy makietę stadionu na konkurs i zajęłyśmy drugie miejsce.
Masz swojego ulubionego zawodnika?
Nikola Zając: Tak, to Seweryn Orgacki. Zrobiłam dla niego nawet dwie bransoletki z koralików – jedną z napisem „Seweryn”, drugą „Orgacki”. Wręczyłam mu je po pierwszej rundzie baraży z Ostrowem. To był bardzo fajny, osobisty moment.
Zaczynasz też interesować się fotografią. Skąd ten pomysł?
Nikola Zając: Chciałabym robić zdjęcia na stadionie. Zainspirowała mnie do tego Nadia Wawrzynkiewicz – bardzo podobają mi się jej prace. Na razie chcę spróbować i sprawdzić, czy to coś dla mnie, ale bardzo mnie to ciekawi.
Po sezonie przygotowałaś fotoksiążkę. Skąd taka inicjatywa?
Nikola Zając: Chciałam mieć pamiątkę i móc zobaczyć, jak z roku na rok zmieniają się zawodnicy i drużyna. W książce są moje zdjęcia z żużlowcami, ujęcia z toru i różne wspomnienia ze stadionu. Dużo fotografii jest autorstwa Nadii Wawrzynkiewicz. W kolejnym roku też planuję stworzyć taką fotoksiążkę, żeby mieć kolejną pamiątkę do porównania.
Gdybyś miała zachęcić znajomych do przyjścia na żużel, co byś im powiedziała?
Nikola Zając: Żeby poszli ze mną na mecz, bo towarzyszą temu świetne emocje. Mamy piękny stadion i super sektor kibica. To po prostu trzeba przeżyć na żywo!
Część zdjęć z albumu została wykonana przez Nadię Wawrzynkiewicz
Zwyciężył Szymon Trzewikowski, a drugie miejsce zajęły Nikola i Natasza Zając.
Miał 13 lat, kiedy po raz pierwszy trafił na mecz żużlowy. Dziś, 16 lat później, nadal siedzi na trybunach – z tą samą pasją, emocjami i apetytem na więcej. O pierwszym wyjeździe, ulubionych zawodnikach i sile kibicowskiej wspólnoty opowiada Bartosz Mokwiński.
Z Warszawy na Moto Arenę – Teresa Juraszek nie wyobraża sobie niedzieli bez hałasu silników i emocji na torze.
Rozmowa z Mateuszem Ruprechtem o tym, jak od dziecka wkręcił się w czarny sport, a od kilku lat kibicuje łódzkim Orłom.
Od kiedy na świat przyszły moje wnuki, to pakujemy całą ekipę i ruszamy na mecz razem, opowiada Katarzyna Jędrzejczak.
„Żeby ludzie wiedzieli, że żużel w Łodzi nie zaczyna się tylko tutaj, na tym stadionie” – mówi Mariusz Sujka. A do rozmowy dorzuca swoją cześć pasji do żużla jego córka – Michalina.




