11/08/2026
Start Wkręć się Szesnaście sezonów później – wciąż na trybunach

Szesnaście sezonów później – wciąż na trybunach

Miał 13 lat, kiedy po raz pierwszy trafił na mecz żużlowy. Dziś, 16 lat później, nadal siedzi na trybunach – z tą samą pasją, emocjami i apetytem na więcej. O pierwszym wyjeździe, ulubionych zawodnikach i sile kibicowskiej wspólnoty opowiada Bartosz Mokwiński.
Bartek

Jak się zaczęła Twoja żużlowa przygoda?


Miałem 13 lat, kiedy dostałem bilet na żużel w prezencie imieninowym. To były jeszcze czasy starego stadionu. Poszedłem… i tak już mi się zostało. Minęło 16 lat, a ja nadal tu jestem.

 

Pamiętasz ten pierwszy mecz?


Tak, jechaliśmy ze Startem Gniezno. Wcześniej oglądałem mecze w telewizji, więc całe to widowisko nie było dla mnie szokiem. Ale na żywo to zupełnie inne emocje – o wiele bardziej pozytywne i wciągające.

 

A zanim trafiłeś na stadion – ile zajęło Ci zrozumienie zasad i punktacji?

Praktycznie od razu wszystko łapałem. Oglądałem z tatą, a jak czegoś nie wiedziałem, to sprawdzałem w internecie.

 

Masz jakiś ulubiony mecz z tych 16 lat kibicowania?


Zdecydowanie wyjazd do Torunia. To był mój pierwszy wyjazdowy mecz i od razu z tak mocnym rywalem. Chyba nigdy go nie zapomnę.

 

Jakbyś miał komuś polecić żużel, jakbyś go „sprzedał”?


Przede wszystkim emocje. Odbiór na żywo jest zupełnie inny niż w telewizji. Ja też na początku byłem sceptyczny. Mówiłem: „zobaczymy, jak to będzie”, a potem wciągnęło mnie na maksa.

 

A co z wyjazdami?


Wyjazdy to świetna odskocznia od codziennych spraw. Fajna atmosfera, przeważnie jeździ się z tym samym składem. A kiedy pojawiają się nowe osoby, to zazwyczaj zostają na kolejne wyjazdy.

 

Jak oceniasz atmosferę na wyjazdach?


Jest zupełnie inna niż u nas. Nawet jeśli przegrywamy, to i tak jest satysfakcja – człowiek odpoczywa, poznaje nowe stadiony. Trochę smutku po porażce, ale więcej radości z całej tej przygody i wyjazdu. A gdy wygrywamy, to wiadomo – same pozytywne emocje.

 

Masz ulubionych zawodników?


Z PGE Ekstraligi to Zmarzlik. Z naszych byłych zawodników – Kaczmarek, z obecnych – Chmiel. Lubię też Doyle’a i Miśkowiaka.

 

A poza żużlem? Czym się pasjonujesz?


Siatkówka, piłka nożna… Ostatnio wciągnął mnie amp futbol, czyli piłka nożna osób po amputacjach. Przypadkiem trafiłem na transmisję i zostałem. Ci ludzie osiągają niesamowite wyniki, a dostają ułamek tego, co piłkarze. Mają mały rozgłos i niskie zarobki, a zasługują na dużo więcej.

Szesnaście sezonów później – wciąż na trybunach
Szesnaście sezonów później – wciąż na trybunach
Wstecz