Nie podjęli walki
Diagnoza trafna, leczenie fatalne
Postawiona przed meczem diagnoza była w stu procentach trafna. „Będzie bardzo twardo, kluczowe będą starty” – mówił jeszcze w środę trener Maciej Jąder. I niestety na słowach się skończyło, bo Orzeł w Rybniku wyglądał tak, jakby był całkowicie zaskoczony zastanymi warunkami. Emocji w tym spotkaniu kibice nie uświadczyli zbyt wiele. Jeśli już jakieś się pojawiały, to wyłącznie negatywne – czyli zupełnie nie takie, jakie chcielibyśmy analizować po żużlowych potyczkach.
Na pewno w pamięci kibiców na dłużej zostanie upadek Kacpra Halkiewicza, w którym jego motocykl dosłownie rozpadł się na dwie części. Przerażała jednak przede wszystkim niezwykła pasywność całej drużyny jako monolitu. Kolejne serie startów nie przynosiły żadnego efektu(no może dwa remisy na początku drugiej daly przez chwile nadzieje). Nie było widać, by druzyna sztab szkoleniowy miał jakikolwiek pomysł na zmiany sprzętowe czy personalne, które mogłyby zacząć ratować wynik. Naprawdę wydawało przed meczem się, że nawet słabszy kadrowo Orzeł, mając w ręku wachlarz rezerw taktycznych, będzie w stanie skutecznie obronić sporą, bo aż 16-punktową zaliczkę z pierwszego meczu.
Szaleństwo z juniorami
Oczywiście juniorzy nie odpowiadają bezpośrednio za wynik całej drużyny. Ich punkty są jednak szalenie ważne, bo to one często potrafią przeważyć szalę zwycięstwa na którąś ze stron. To, co dzieje się ostatnio w formacji młodzieżowej łódzkiego klubu, to jest jednak jakieś kuriozum w kwestii zarządzania. Halkiewicz swoje punkty dorzuca i to także, które mocno ustawiają końcowy rezultat. Z kolei zawirowania wokół obsady drugiego miejsca juniorskiego dają w ostatnim czasie naprawdę sporo do myślenia. Najpierw sztab dawał zdecydowanie więcej czasu Lewandowskiemu, żeby ten mógł się wreszcie wjechać w sezon. Gdy to nie przynosiło oczekiwanych efektów, nagle postanowiono postawić na Seweryna Orgackiego. Najpierw rzucono go na jeden bieg pod koniec meczu, potem dano mu pojechać całe spotkanie. Jednak w Pile Orgacki zaczął w biegu młodzieżowym, a już w czwartej odsłonie dnia został zastąpiony przez Lewandowskiego, który... wjechał w taśmę. By dać w Rybniku znow Lewandowskiego. Wczorajsza jego postawa w biegu juniorskim, w którym Orzeł w pewnym momencie podwójnie prowadził, to było jednak czyste żużlowe harakiri. Można stracić pozycję na trasie w walce z rywalem, ale odpuszczenie gazu tuż przed samą kreską jest po prostu niewytłumaczalne. Teraz z obozu klubu znów napływają informacje, że był to jego ostatni mecz w barwach Orła i do składu wróci niewjechany Orgacki. I tak to karuzela dziwnych decyzji kręci się niestety dalej.
Jeden wygrany bieg
Orzeł wyglądał wczoraj fatalnie jako zespół. Najlepiej obrazuje to fakt, że łodzianie wygrali drużynowo tylko jeden (słownie: jeden!) wyścig w całym meczu.
Gdy spojrzymy na postawę poszczególnych zawodników, gołym okiem widać, że od pewnego czasu coraz bardziej gubi się Oliver Berntzon. Początek sezonu w wykonaniu Szweda był przecież obiecujący. Wczoraj jednak nie wiadomo, co było bardziej wstydliwe – jego mizerna zdobycz punktowa czy totalna bezradność na dystansie, gdy junior Jakub Żurek zamykał mu bramę z każdej możliwej strony. Zupełnie pogubiony był również Zach Cook, którego forma w ostatnim okresie przecież wyraźnie rosła.
W składzie pojawił się ostatecznie pokiereszowany Villads Nagel, ale w jego przypadku skutki niedawnego urazu są jeszcze bardzo mocno odczuwalne. Stąd ciężko oceniać jego 8 punktów w 6 startach jako zły wynik. Najskuteczniejszy i zarazem najbardziej zdeterminowany na torze był Marcin Nowak, który zapisał przy swoim nazwisku 10 oczek, ale też w 6 startch. Jako jedyny z łódzkiej ekipy był w stanie dwukrotnie minąć linię mety na pierwszej pozycji.
Po drugiej stronie barykady zobaczyliśmy drużynę, która doskonale wie, co ma jechać i jak wykorzystać geometrię własnego toru. ROW ma swoją wielką gwiazdę w osobie Jana Kvecha, ale wczoraj świetny rytm trzymali również Jakub Jamróg i Patryk Wojdyło. Nicolai Klindt do dorobku gospodarzy dorzucił siedem punktów, ale zapisał przy tym aż cztery bonusy. „Rekiny” wyglądają na niezwykle mocno nakręcone na finałową część rundy zasadniczej. W Łodzi natomiast najbliższe dni przyniosą całą masę trudnych pytań.
Innpro ROW Rybnik - H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 56 :34
Innpro ROW Rybnik - 56 pkt.
9. Nicolai Klindt - 7+4 (2*,2*,1*,1,1*)
10. Patryk Wojdyło - 13+1 (3,3,2,3,2*)
11. Jakub Jamróg - 12+1 (3,1*,3,3,2)
12. Jesper Knudsen - 6 (3,2,1,0)
13. Jan Kvech - 13+2 (2*,3,3,2*,3)
14. Paweł Wyczyszczok - 2 (2,0,-)
15. Jakub Żurek - 3+2 (1*,0,2*)
16. Kacper Tkocz - 0 (0)
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź - 34 pkt.
1. Marcin Nowak - 10+2 (1,1*,3,2*,3,0)
2. Oliver Berntzon - 3 (0,2,0,1,-)
3. Szymon Szlauderbach - 5+1 (0,3,1*,1,-)
4. Dan Thompson - 0 (-,-,-,-,-)
5. Zach Cook - 4 (1,1,2,0)
6. Kacper Halkiewicz - 4+1 (3,1*,w,0)
7. Krzysztof Lewandowski - 0 (0,0,-)
8. Villads Nagel - 8 (2,0,2,3,0,1)
Bieg po biegu:
1. (65,99) Jamróg, Klindt, Nowak, Szlauderbach - 5:1 - (5:1)
2. (66,80) Halkiewicz, Wyczyszczok, Żurek, Lewandowski - 3:3 - (8:4)
3. (65,68) Knudsen, Kvech, Cook, Berntzon - 5:1 - (13:5)
4. (65,57) Wojdyło, Nagel, Halkiewicz, Wyczyszczok - 3:3 - (16:8)
5. (66,50) Szlauderbach, Knudsen, Jamróg, Nagel - 3:3 - (19:11)
6. (64,80) Kvech, Berntzon, Nowak, Żurek - 3:3 - (22:14)
7. (64,99) Wojdyło, Klindt, Cook, Lewandowski - 5:1 - (27:15)
8. (64,85) Kvech, Nagel, Szlauderbach, Tkocz - 3:3 - (30:18)
9. (65,16) Nowak, Wojdyło, Klindt, Berntzon - 3:3 - (33:21)
10. (65,02) Jamróg, Cook, Knudsen, Halkiewicz (w) - 4:2 - (37:23)
11. (64,63) Nagel, Nowak, Klindt, Knudsen - 1:5 - (38:28)
12. (64,91) Jamróg, Żurek, Berntzon, Halkiewicz - 5:1 - (43:29)
13. (65,01) Wojdyło, Kvech, Szlauderbach, Cook - 5:1 - (48:30)
14. (65,15) Nowak, Jamróg, Klindt, Nagel - 3:3 - (51:33)
15. (64,51) Kvech, Wojdyło, Nagel, Nowak - 5:1 - (56:34)
(statystyki za sportowefakty.wp.pl)



