Żużlowy czwartek w Rybniku
I wcale nie chodzi o to, że odbieramy Orłowi szanse i prawo do walki o pełną pulę trzech punktów. Jednak gdy spojrzymy realnie na stan obu drużyn oraz atut własnego toru, to rybniczanie są dzisiaj zdecydowanym faworytem tego spotkania. Orzeł ma jednak w kieszeni sporą zaliczkę – 16 punktów wywalczonych w pierwszym meczu w Łodzi to dorobek, którego można i trzeba twardo bronić.
Co z Nagelem?
Pisząc ten tekst, nie mamy jeszcze pewności, czy na rybnickim torze pojawi się młoda gwiazda łódzkiej ekipy, czyli Villads Nagel. Wczoraj na konferencji prasowej trener Maciej Jąder mówił o jego zdrowiu tak zachowawczo, by zasadniczo nie dało się wyciągnąć z tego żadnych konkretnych wniosków. Może to zasłona dymna. Jednak jak pokazał ostatni mecz w Pile, bez Duńczyka w składzie Orłowi jest niezwykle ciężko.
Jeżeli Nagela zabraknie, pod numerem czwartym prawdopodobnie pojawi się Dan Thompson, który debiutował na ligowych torach właśnie w Pile. Tamtego spotkania na pewno szkoda, patrząc na obecny układ tabeli. To już jednak historia i dzisiaj trzeba się maksymalnie nastawić na to, by z jakąś zdobyczą wrócić z Górnego Śląska.
Zaliczka jest spora, a mądre podejście taktyczne do meczu może pomóc w jej obronie. Nawet przegrywając spotkanie, ale umiejętnie rotując rezerwami taktycznymi, Orzeł powinien skutecznie zabezpieczyć punkt bonusowy. Z drugiej strony, łódzka drużyna jest na tyle nieprzewidywalna w tym sezonie, że być może zobaczymy dzisiaj jej waleczne oblicze i postawi się rywalom w walce o coś więcej niż tylko bonus. Ostatnie świetne występy Zacha Cooka i Marcina Nowaka dają solidne podstawy do optymizmu. Jeśli dostaną odpowiednie wsparcie od Szymona Szlauderbacha i Olivera Berntzona, możemy być świadkami niezwykle emocjonujących zawodów.
Bliżsi i dalsi znajomi
Rybnik zaczął ten sezon dość niemrawo. Potem przyszło jednak przebudzenie i regularne punktowanie, co błyskawicznie przesunęło drużynę z dolnych rejonów tabeli prosto do strefy play-off. Do składu dołączył Nicolai Klindt, reszta zawodników wyraźnie poprawiła swoją jazdę i wyniki przyszły same. Niewątpliwą gwiazdą „Rekinów” jest Jan Kvech, legitymujący się znakomitą średnią 2,521 punktu na bieg. Co ciekawe, przed sezonem było bardzo blisko, by Czech startował w Łodzi, ale negocjacje utknęły w miejscu i do gry skutecznie wkroczył prezes Krzysztof Mrozek.
W Rybniku swoje miejsce znalazł także Patryk Wojdyło, który ma za sobą bardzo udany, ubiegły rok spędzony w barwach Orła. Obecnie jest trzecim najskuteczniejszym ogniwem w rybnickim teamie. Ze starych znajomych z łódzkiego toru w składzie ROW-u znajdziemy też Jakuba Jamroga. Dzisiejsi gospodarze na pewno są na fali, a ich ostatnia wyjazdowa porażka w Bydgoszczy była zapewne wliczona w koszta. Dwa ostatnie mecze u siebie ROW rozstrzygnął na swoją korzyść (odprawiając z kwitkiem Piłę i Krosno). Warto jednak pamiętać, że wyższość rywali na domowym torze rybniczanie musieli uznać już dwukrotnie – w starciach z Bydgoszczą (1. kolejka) oraz Poznaniem (5. kolejka).
SKŁADY AWIZOWANE
Innpro ROW Rybnik:
9. Nicolai Klindt
10. Patryk Wojdyło
11. Jakub Jamróg
12. Jesper Knudsen
13. Jan Kvech
14. Paweł Wyczyszczok
15. Jakub Żurek
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź:
1. Marcin Nowak
2. Oliver Berntzon
3. Szymon Szlauderbach
4. Tomasz Szeląg
5. Zach Cook
6. Kacper Halkiewicz
7. Seweryn Orgacki

