Bardzo szkoda tych punktów. Orzeł wraca z Piły bez niczego.
Ten mecz od samego początku nie zapowiadał się na łatwą przeprawę. Niby oba zespoły startowały do niego z zupełnie innych pozycji w tabeli, jednak Piła już od jakiegoś czasu wysyłała sygnały, że starcie z Orłem to dla niej idealna okazja na powrót do punktowania. W Łodzi Orzeł wygrał zaledwie dwoma punktami, a na dodatek w Pile od tamtego czasu doszło do rewolucji. Gospodarze mają nowego trenera, a w tym meczu na torze pojawili się nowi zawodnicy: Andreas Lyager oraz Michał Curzytek. Nie ma co ukrywać – nowi liderzy mocno pomogli w tej wygranej, punktując znakomicie szczególnie w pierwszej części spotkania.
Równy początek i rosnąca przewaga gospodarzy
Zaczęło się bardzo dobrze dla łódzkiej drużyny, bo od wygranej w pierwszym wyścigu. Marcin Nowak świetnie rozegrał start i popędził do mety po trzy punkty, a Szymon Szlauderbach na trasie minął Benjamina Basso, przesuwając się na trzecią pozycję. W efekcie Orzeł wygrał ten bieg 4:2.
Gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli takim samym stosunkiem w biegu juniorskim, a w trzecim oglądaliśmy remis. W czwartym starciu kibiców zaskoczyła dość wątpliwa decyzja trenera Macieja Jądera, który zdjął Seweryna Orgackiego, a w jego miejsce posłał Krzysztofa Lewandowskiego. Junior Orła nie wytrzymał jednak ciśnienia, wjechał w taśmę i został wykluczony. W powtórce wygrał Lyager, ale jako drugi do mety dojechał debiutujący w barwach Orła Thompson. Mimo problemów punkt dowiózł też Teska. Ten bieg dał gospodarzom dwa punkty przewagi.
Mecz był wyrównany, jednak to pilanie z każdą kolejną serią mozolnie budowali przewagę. Po trzech seriach startów odskoczyli już na sześć punktów (33:27) i w łódzkim obozie trzeba było zacząć działać, by odwrócić losy spotkania.
Próba odrabiania strat
Sygnał do ataku poszedł w starciu jedenastym. Trener zdecydował się na rezerwę taktyczną i na torze pojawił sie Zach Cook. Na pierwszym łuku upadł Marcin Nowak, ale sędzia dopuścił do powtórki całą czwórkę. Manewr z Cookiem okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Amerykanin wygrał ten bieg, ale na torze działo się mnóstwo rzeczy, zwłaszcza między Nowakiem a Wiktorem Jasińskim.Nowak bardzo dobrze wyszedł z trzeciego pola, które do tego momentu było bardzo słabe. Potem na dystansie zawodnicy tasowali się pozycjami. Finalnie Jasiński był górą, ale Orzeł wygrał ten bieg 4:2. - Wiktor Jasiński jechał bardzo fajnie, ciężko go było złapać – mówił po tym starciu Marcin Nowak w wywiadzie dla Canal+.
Łodzianie mieli do odrobienia cztery punkty, a w dwunastym biegu na torze znów pojawił się świetnie dysponowany Cook. Ponownie popisał się atomowym startem i pewną jazdą. By jednak coś z tego biegu uszczknąć w kontekście wyniku meczu, Kacper Halkiewicz próbował gonić Musielaka. Młody zawodnik Orła był bardzo blisko rywala na prostej przeciwległej ostatniego okrążenia, ale ostatecznie zabrakło powodzenia i bieg zakończył się remisowo. Ostatni wyścig przed biegami nominowanymi również nie przyniósł zbliżenia się do gospodarzy – Matias Nielsen na przeciwległej prostej wyprzedził Olivera Berntzona. Trzecią pozycję, mimo zaciekłych ataków Lyagera, dowiózł Szlauderbach.
Dramatyczna końcówka i stracony bonus
Przed decydującą fazą meczu kibice z Łodzi znów liczyli na szaloną końcówkę w wykonaniu Orła, do której drużyna mocno nas ostatnio przyzwyczaiła. Jednak nie tym razem. Będą jeszcze trwały dyskusje co do wyboru zestawu startowego na biegi nominowane. Orzeł musiał szybko gonić, a Szymon Szlauderbach dostał trzecie pole, które tego dnia nie było najlepsze. Sztab szkoleniowy liczył zapewne na Berntzona, który startował z korzystniejszego, pierwszego pola. Szwed jednak tego nie wykorzystał i na dystansie stracił punktowaną pozycję na rzecz Andreasa Lyagera. Wygrał Nielsen, a dwa punkty Szlauderbacha nic już nie mogły zmienić – Polonia Piła zapewniła sobie meczowe zwycięstwo.
Ostatni bieg dnia miał zdecydować już tylko o tym, w czyje ręce trafi punkt bonusowy. Jego zakończenie było jednak niezwykle dramatyczne. Zach Cook wjechał w upadającego tuż przed nim Benjamina Basso. Ten ostani został wykluczony przez sędziego, a remisowy wynik biegu został zaliczony bez powtórki, ponieważ do upadku doszło na ostatnim, czwartym okrążeniu.
W zespole Orła widoczny był dziś przede wszystkim brak kontuzjowanego Villadsa Nagela i jego punktów. Zastępujący go w składzie, a zarazem debiutujący w meczu ligowym zawodnik zdobył trzy punkty z bonusem, ale to umówmy się – to nie na jego barkach miała opierać się dzisiaj siła rażenia łódzkiej drużyny. Zabrakło także większej zdobyczy ze strony formacji juniorskiej. Dwa punkty młodzieżowców to zdecydowanie za mało, tym bardziej że w ostatnich tygodniach widzieliśmy Kacpra Halkiewicza w naprawdę wybornej dyspozycji. Wielka szkoda tych punktów, które dziś definitywnie zostały zostawione w Pile.




