Punkty wyszarpane w błocie
— Dzisiaj była większa walka z torem niż z przeciwnikami. Tak naprawdę większość pozycji rozstrzygała się już na pierwszym łuku. Trzeba było się maksymalnie skupić na momencie startowym i tak dzisiaj wyglądały te zawody. Ubolewam nad tym, bo łódzka Moto Arena to tor super stworzony do ścigania, ale na pogodę nie mamy wpływu – mówił po meczu Marcin Nowak. Zawodnik ten mocno przyczynił się do wygranej łódzkiej drużyny, dorzucając do jej dorobku aż 10 punktów i 3 bonusy.
Kolejna żużlowa niedziela w Łodzi i ponowne zwycięstwo 46:44. Trzeba przyznać, że łódzka drużyna w tym sezonie gwarantuje ogromne emocje i potrafi zaskakiwać – czasami pewnie nawet samą siebie – prezentując zupełnie różne oblicza. Dzisiaj, w momencie gdy było najtrudniej i wydawało się, że mecz już uciekł, zespół zaliczył nagłe przebudzenie. Można żartem napisać, że Orzeł zaczął jechać później, bo przecież sam mecz miał się zacząć z o innej porze. Jednak ze względu na zapowiadane opady deszczu spotkanie przyspieszono i ruszyło ono pół godziny wcześniej.
Mecz po plandece
Na torze „spod plandeki” początkowo znacznie lepiej radzili sobie goście. Rywalizacja zaczęła się od dwóch remisów. Najpierw Rasmus Jensen mocno postraszył gospodarzy z czwartego pola, ale Marcin Nowak, mając pierwsze pole startowe, nie dał sobie odebrać prowadzenia. Potem, w biegu juniorskim, Kacper Halkiewicz kapitalnie przedarł się z czwartego pola na pierwszą pozycję i nie oddał jej do samej mety. Z kolei Seweryn Orgacki, który wrócił do składu, miał wyraźne problemy z płynną jazdą i nie liczył się w stawce.
Później Jensen ze Szczepaniakiem poprowadzili Stal do podwójnego zwycięstwa. Orzeł mógł szybko odpowiedzieć w czwartym starciu, zwłaszcza że Maksym Borowiak wjechał w taśmę. Jednak Francis Gusts po dobrym starcie nie pozwolił na stratę punktów i bieg zakończył się tylko remisem. Przed deszczem zawodnicy zdążyli odjechać jeszcze wyścig numer 5, który również podwójnie wygrali goście. Przy stanie 11:19 mecz został przerwany, a nad stadionem rozpętała się ulewa.
Mecz po opadach
Ulewa nie trwała zbyt długo, była jednak na tyle intensywna, że nawierzchnia przyjęła sporo wody. Po krótkiej kosmetyce toru zapadła decyzja, że jedziemy dalej. Warunki zmieniły się diametralnie – słychać było, jak ciężko pracują silniki motocykli, a o płynną, techniczną jazdę było niezwykle trudno. Szósty bieg, czyli pierwszy po wznowieniu zawodów, znów padł łupem gości. Na torze pojawił się Halkiewicz jako rezerwa taktyczna za Seweryna Orgackiego, ale to posunięcie nie przyniosło zamierzonego skutku. Rzeszowianie objęli podwójne prowadzenie; próbował ich ścigać Oliver Berntzon, jednak Szwed zanotował defekt. Samotny Halkiewicz nie zdołał już nic wskórać. Po tym wyścigu Stal miała już 12 punktów przewagi i w łódzkim obozie trudno było o optymizm. Orzeł do tego momentu nie wygrał ani jednego biegu drużynowo. Impas postanowili przełamać Nowak z Nagelem – dali jasny sygnał do ataku i wreszcie wygrali podwójnie. Łodzianie ruszyli do odrabiania strat.
Kluczowe i dramatyczne momenty
Przed biegiem 12. goście prowadzili już tylko czterema punktami. W tej gonitwie na pozycjach 3–4 tasowali się Orgacki ze Szczepaniakiem, którzy mocno walczyli z wymagającą nawierzchnią. Na wysokości parku maszyn, na ostatnim okrążeniu, doszło jednak do groźnego wypadku zawodników jadących na czele stawki. Franciszka Majewskiego gwałtownie podniosło na nierówności i z impetem wpadł w niego Szymon Szlauderbach. Bieg został przerwany, a Majewski wykluczony. W powtórce w trzyosobowej obsadzie ze startu wyszedł Szczepaniak, ale jego również podniosło na prostej. Wykorzystali to łodzianie, którzy minęli rywala i z ogromną przewagą dojechali do mety. Ta podwójna wygrana dała Orłowi upragniony remis w całym meczu!
W kluczowym, trzynastym starciu przed biegami nominowanymi, świetny Villads Nagel odważnie wszedł pod Josha Pickeringa i wysunął się na prowadzenie. Przy stanie 4:2 dla Orła, Duńczyk na wyjściu z łuku na prostą startową nieszczęśliwie upadł. Bieg przerwano, a Nagel został wykluczony. W tym momencie oczy wszystkich kibiców zwróciły się na Berntzona. Szwed do tej pory miał na koncie same zera, a teraz musiał samotnie stawić czoła duetowi Jensen-Pickering. Kapitan łódzkiej drużyny idealnie wpisał się jednak w tegoroczny klimat Orła, w którym nigdy nic nie jest pewne – pojechał genialnie, wygrał ten bieg i uratował remis w wyścigu oraz w całym meczu.
Biegi nominowane przyniosły ostateczne rozstrzygnięcie. Orzeł świetnie rozegrał czternaste starcie: Szlauderbach kapitalnie ruszył ze startu, a za nim podążył Zach Cook. Choć Pickering zdołał przedzielić łódzką parę, gospodarze wygrali 4:2. W piętnastym wyścigu zabrakło kontuzjowanego Nagela. Choć pierwsze doniesienia mówiły, że jest zdolny do jazdy, młody Duńczyk nie pojawił się na torze i miał po meczu jechać do szpitala na szczegółowe badania. Za niego pojechał Kacper Halkiewicz. Łódzki junior notował dziś bardzo dobre zawody, a ten bieg był ich idealnym przypieczętowaniem. Wygrał wprawdzie Jensen, ale za jego plecami na metę bezpiecznie przyjechali Halkiewicz i Nowak. Orzeł potrzebował remisu na wagę meczowego zwycięstwa i ten remis wyszarpał!
Każdy punkt miał znaczenie
To był szalony, niezwykle pokręcony mecz, w którym kapryśna pogoda co chwilę dyktowała nowe warunki. Przy tak niesamowicie stykowej rewanżowej rywalizacji każdy pojedynczy punkt ważył losy dwumeczu. Nie byłoby tego sukcesu bez świetnej postawy Nowaka, Szlauderbacha, Nagela i Halkiewicza. Warto jednak podkreślić, że szalenie ważne punkty w procesie gonienia, a potem utrzymania wyniku przywieźli także Orgacki oraz Berntzon – mimo że były to ich jedyne zdobycze w całym spotkaniu. Orzeł zrobił dokładnie to, na co liczyli kibice: wygrał mecz, zgarnął pełną pulę trzech punktów wraz z bonusem i zameldował się na trzecim miejscu w tabeli. Łodzianie mają teraz wszystko w swoich rękach, by punktować dalej. Już w najbliższy czwartek czeka ich bowiem wyjazdowa wyprawa do Piły.
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź - ZKS Stal Rzeszów 46: 46 pkt.
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź
9. Marcin Nowak - 10+3 (3,2*,1*,3,1*)
10. Villads Nagel - 9 (2,3,2,2,w,-)
11. Szymon Szlauderbach - 9+1 (0,1,2*,3,3)
12. Zach Cook - 5 (1,0,3,0,1)
13. Oliver Berntzon - 3 (0,d,-,3)
14. Kacper Halkiewicz - 8 (3,1,1,1,2)
15. Seweryn Orgacki - 2+1 (0,-,2*)
16. Krzysztof Lewandowski - ns
ZKS Stal Rzeszów
1. Josh Pickering - 8+2 (1*,2*,0,2,1,2)
2. Mateusz Szczepaniak - 10+1 (2*,3,3,1,1,0)
3. Rasmus Jensen - 16 (2,3,3,3,2,3)
4. Francis Gusts - 7+2 (3,2*,1,d,1*,0)
5. Oskar Fajfer - Z/Z
6. Maksym Borowiak - 1+1 (1*,t,d)
7. Franciszek Majewski - 2 (2,0,w)
8. Adrian Przybyło - ns
1. (59,07) Nowak, Jensen, Pickering, Szlauderbach - 3:3 - (3:3)
2. (59,39) Halkiewicz, Majewski, Borowiak, Orgacki - 3:3 - (6:6)
3. (58,60) Jensen, Szczepaniak, Cook, Berntzon - 1:5 - (7:11)
4. (59,11) Gusts, Nagel, Halkiewicz, Borowiak (t) - 3:3 - (10:14)
5. (59,17) Jensen, Gusts, Szlauderbach, Cook - 1:5 - (11:19)
6. (62,85) Szczepaniak, Pickering, Halkiewicz, Berntzon (d) - 1:5 - (12:24)
7. (62,68) Nagel, Nowak, Gusts, Majewski - 5:1 - (17:25)
8. (60,78) Jensen, Nagel, Halkiewicz, Gusts (d) - 3:3 - (20:28)
9. (61,98) Szczepaniak, Nagel, Nowak, Pickering - 3:3 - (23:31)
10. (60,07) Cook, Szlauderbach, Szczepaniak, Borowiak (d) - 5:1 - (28:32)
11. (60,57) Nowak, Pickering, Gusts, Cook - 3:3 - (31:35)
12. (60,19) Szlauderbach, Orgacki, Szczepaniak, Majewski (w) - 5:1 - (36:36)
13. (60,23) Berntzon, Jensen, Pickering, Nagel (w) - 3:3 - (39:39)
14. (57,90) Szlauderbach, Pickering, Cook, Gusts - 4:2 - (43:41)
15. (59,41) Jensen, Halkiewicz, Nowak, Szczepaniak - 3:3 - (46:44)
(Statystyki za sportowefakty.wp.pl)




