Dymy o wynik
W czternastym biegu na tor upada prowadzący Villads Nagel i od tego momentu zaczyna się cała układanka. Sędzia Rafał Kobak podejmuje decyzję o wykluczeniu łódzkiego zawodnika, karze go czerwoną kartką i zarządza powtórkę biegu. Kończy się ona wygraną Piły 4:2. Po tym wyścigu na tablicy widnieje wynik 45:39, co oznacza, że Orzeł już wtedy zapewnił sobie zwycięstwo w meczu.
Gdyby sędzia zaliczył wynik biegu zgodnie ze stanem na torze w chwili upadku Nagela (z pominięciem wykluczonego), Piła wygrałaby ten bieg 5:1. Wówczas na tablicy byłoby 44:40, a sprawa końcowego sukcesu pozostawałaby otwarta – przy założeniu, że goście wygraliby ostatni wyścig 5:1 (co faktycznie miało miejsce), mecz zakończyłby się remisem. Ostateczny wynik brzmiał jednak 46:44 dla Orła, co wywołało głosy o wypaczeniu rezultatu.
Teraz zaczyna się „rzucanie paragrafami”, bo na stole pojawia się Artykuł 88 Regulaminu Zawodów Motocyklowych na Torach Żużlowych.
Punkt 5. tego artykułu, na który powołuje się drużyna z Piły oraz wielu komentatorów w sieci, brzmi:
„Jeżeli w wyniku zdarzenia, które nastąpiło po rozpoczęciu przez pierwszego zawodnika trzeciego okrążenia, sędzia uzna, że zawodnik postępuje tak, by celowo doprowadzić do przerwania biegu, sędzia przerywa bieg, wyklucza zawodnika i orzeka kolejność zawodników w biegu zgodnie z pozycjami, jakie zajmowali w chwili zdarzenia z pominięciem zawodnika wykluczonego. Wykluczenie, o którym mowa powyżej, jest równoznaczne z karą «czerwonej kartki»”.
Istnieje jednak również punkt 4., który – jak sugeruje m.in. „Przegląd Sportowy” – mógł zostać zastosowany przez arbitra (tego nie wiemy na pewno, dopóki nie poznamy treści protokołu). Brzmi on tak:
„W przypadku szczególnie nagannej niesportowej lub niebezpiecznej jazdy zawodnika oraz w przypadku szczególnie nagannego zachowania się lub postępowania zawodnika, sędzia wykluczy zawodnika do końca zawodów [...]. W każdym przypadku, o którym mowa powyżej, wykluczenie jest równoznaczne z ukaraniem zawodnika «czerwoną kartką»”.
Można więc przyjąć interpretację, że zdaniem sędziego zawodnik zachował się nagannie i otrzymał czerwoną kartkę, ale przy zastosowaniu tego konkretnego przepisu arbiter miał prawo zarządzić powtórkę biegu.
Kolejna kwestia to sam protest. Część obserwatorów zwraca uwagę, że Piła nie złożyła go w trakcie meczu, co reguluje Art. 99 pkt 2:
„Protest musi być złożony natychmiast po ujawnieniu przyczyny do jego złożenia: [...] 2) jeżeli protest dotyczy wydarzenia podczas biegu, musi on być złożony zanim zawodnicy opuszczą park maszyn do następnego biegu”.
Z medialnych doniesień wynika, że drużyna z Piły postanowiła skorzystać z Art. 104 w trybie weryfikacji:
„Klub w trybie weryfikacji ma prawo do zgłaszania uwag w czasie 24 godzin od zakończenia zawodów. W przypadku niezgłoszenia uwag lub zastrzeżeń, klubowi nie przysługuje prawo do odwołania się od decyzji weryfikacyjnej”.
W tym momencie wchodzi do gry Art. 102, mówiący o zasadach rozpatrywania sprawy:
„GKSŻ i SE obowiązane są zweryfikować zawody w terminie do 14 dni od daty rozegrania zawodów [...]. Przy podejmowaniu decyzji weryfikacyjnych podmiot zarządzający będzie kierował się dobrem sportu, zasadami fair play, uczciwej rywalizacji sportowej i sprawiedliwości”.
Warto zadać sobie pytanie, czy w tej sytuacji istnieje możliwość działania w ramach zasad fair play. Mówimy o zdarzeniu z 14. biegu, po którym Orzeł był już pewny wygranej. Nikt nie zaprzeczy, że taki stan rzeczy wpływa na postawę zawodników wyjeżdżających do ostatniego wyścigu. Oczywiście, każdy chce wygrać, ale adrenalina i emocje towarzyszące walce o wynik meczu działają wtedy inaczej.
Czy wiedząc, że losy spotkania wciąż się ważą, Berntzon z Cookiem pojechaliby w 15. biegu tak samo? A czy Nielsen i Basso, czując presję walki o zwycięstwo, zachowaliby się identycznie?
Tego się już nie dowiemy. Dlatego ewentualna późniejsza zmiana wyniku mogłaby okazać się jeszcze większym wypaczeniem rywalizacji niż to, o którym dyskutuje się dzisiaj.

