Kibice wspierali nas przez cały mecz
Patrycja Pąśko: Jak się czujesz, wracając na rzeszowski tor?
Marcin Nowak: Szczerze mówiąc, liczyłem na wygraną. Może zacznę od tego, że bardzo miło zaskoczyli mnie tutejsi kibice tym banerem – zrobiło mi się naprawdę przyjemnie. Chciałbym im bardzo podziękować za to, że wciąż o mnie pamiętają. Jeśli chodzi o sprawy sportowe, gospodarze wykonali kawał dobrej roboty, żebym nie „odczytał” odpowiednio toru – i to im się udało. Te dwie pierwsze serie są totalnie do zapomnienia. Później zaczęliśmy coś łapać i gonić wynik, więc z perspektywy całego meczu fajnie, że wywalczyliśmy remis, choć przyjechaliśmy tutaj po pełną pulę.
Ostatnio mówiłeś, że na początku sezonu gospodarze nie zawsze dobrze czują się na własnym torze, a tutaj jednak od początku radzili sobie świetnie i to Wy musieliście szukać ustawień.
Tak, kombinacje trwały tak naprawdę co wyścig. Tutejsza nawierzchnia się zmieniła, zachowuje się zupełnie inaczej niż przez ostatnie trzy lata. Ostatecznie dobrze, że mamy ten punkt.
Spodziewałeś się, że uda się odrobić straty, zwłaszcza gdy w pewnym momencie traciliście już dwanaście punktów?
Gdy spojrzałem na tablicę wyników i zobaczyłem tę stratę, pomyślałem sobie: „co my robimy?”. Ale zmiany, które wprowadziliśmy, poszły w dobrą stronę. Tak jak wspomniałem – po takim początku ten remis smakuje jak zwycięstwo.
Kilka słów do łódzkich kibiców, którzy licznie pojawili się na stadionie Stali?
Bardzo fajnie się przygotowali – śpiewali między innymi „Sto lat” dla Villadsa. Świetnie ogląda się takie obrazki, zwłaszcza że z Łodzi do Rzeszowa jest kawał drogi. Ogromny szacunek dla naszych fanów za to, że byli dziś z nami. Myślę, że pokazaliśmy kawał dobrego speedwaya, a oni wspierali nas przez cały mecz. Może właśnie dzięki temu mamy ten remis.

