Nowa polewaczka na Moto Arenie
Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:
Ja chciałbym przede wszystkim bardzo, bardzo podziękować panu Adamowi. Pan Adam Gamoń jest naszym kibicem i od kilku lat nas wspiera. Widział, jak wyglądały nasze wcześniejsze polewaczki – najpierw stara Skoda, która ledwo jeździła, później Jelcz, który był przerobionym samochodem strażackim. I powiedział pan: „Słuchajcie, mamy w Konstantynowie firmę, która produkuje specjalistyczne pojazdy – zrobimy to dla Państwa”. Z tego tytułu naprawdę trzeba chylić czoła, bo tej polewaczki już teraz wielu nam zazdrości. W końcu będzie tu Grand Prix, więc i polewaczka musi być najlepsza. Już w sobotę, podczas IME, przejdzie swój pierwszy prawdziwy chrzest. Myślę, że będzie to duża wartość dodana dla stadionu, drużyny i żużla w Łodzi. Chciałbym podkreślić, że to dla nas ogromna pomoc – nie tylko mamy nową polewaczkę, ale też zapewniony serwis. Firma Gamon bierze za to pełną odpowiedzialność. Byłem w fabryce i jestem pod ogromnym wrażeniem.
Adam Gamoń, prezes Gamon Trucks:
Tak jak pan prezes wspomniał, nasz zakład mieści się w Konstantynowie Łódzkim i wspieramy żużel w Łodzi oraz klub Orzeł. Wykorzystując potencjał naszego biura projektowego i po dwóch latach analiz stworzyliśmy produkt, jakim jest ta polewaczka. Cieszymy się, że będzie pracować tutaj, na torze w Łodzi. Życzę drużynie awansu i mam nadzieję, że pojazd dobrze spełni swoją funkcję.
Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:
Możemy powiedzieć tyle, że jedziemy do Rzeszowa, a później mamy mecz z Piłą. Drużyna będzie jeszcze miała sparing w Gnieźnie i zobaczymy, jak to wszystko się ułoży. Na razie zawodnicy prezentują się zgodnie z oczekiwaniami – poza jednym, ale myślę, że się dopasuje.
Dziennikarz:
Jeszcze chciałabym się dopytać o te polewaczki, rok temu był z nimi problem i ogólnie z torem. Jak to będzie wyglądało w tym sezonie?
Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:
Zasada jest taka, że na każdy mecz muszą być dwie polewaczki – taki jest regulamin. My wcześniej mieliśmy jedną i współpracowaliśmy ze strażą pożarną, która przyjeżdżała grzecznościowo i była naszą rezerwową polewaczką.
Mamy też toromistrza, który wrócił do nas. Myślę, że teraz zawodnicy nie będą mogli narzekać na tor. A jeśli będą – zapraszamy do pracy u nas, wtedy zobaczą, jak to wygląda od środka.
Dziennikarz:
Ale początek jest ładny, sparingi dają dużo nadzieji.
Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:
Na pewno dają nadzieję, ale jak to moja mamusia mówiła – nadzieja to jest matka, wiedzą państwo czyja. Można wygrywać sparingi, a później przegrywać mecze ligowe. Uważam, że prawdziwy obraz drużyny zobaczymy po dwóch pierwszych meczach.



