Na własnym torze od przyszłego tygodnia
Patrycja Pąśko: Sezon coraz bliżej. Jakie nastroje panują w drużynie i w klubie?
Jan Konikiewicz: Dużo się dzieje. Już niedługo czeka nas inauguracja podczas IMME. Jeszcze niedawno mocno obawialiśmy się o pogodę, ale w tej chwili jest już znacznie więcej optymizmu. W przygotowaniach żużlowych zawsze nadchodzi taki moment, w którym wszystko się odmienia – to chwila, gdy zawodnicy wyjeżdżają na tor. Mamy nadzieję, że nasi żużlowcy już w przyszłym tygodniu będą mogli potrenować u siebie. Nasza nawierzchnia dochodzi do siebie nieco dłużej niż w innych ośrodkach, które nie mają tyle cienia na stadionie, ale zawodnicy przygotowują się obecnie w różnych miejscach. Atmosfera w zespole i w klubie jest bardzo dobra. Zaprezentowaliśmy dzisiaj nowy kevlar – to efekt wielu tygodni przygotowań oraz rozmów. Uważam, że rezultat jest bardzo ciekawy. Nic, tylko się cieszyć. Czekamy na mecze oraz imprezy i oby to był fajny rok dla łódzkiego żużla.
Wielu kibiców zastanawia się, czy przed rozpoczęciem sezonu odbędą się treningi otwarte, aby mogli przyjść na stadion i poczuć żużlową atmosferę nieco wcześniej.
Chcielibyśmy na pewno zorganizować co najmniej jeden taki trening, ale ostateczna decyzja należy do trenera. Nie chciałbym teraz niczego deklarować na sto procent, natomiast rozmawiamy o tym, by takie wydarzenie doszło do skutku. Na pewno mogę już zaprosić kibiców na sparing z Unią Leszno, który odbędzie się w niedzielę, 22 marca. Unia przyjedzie w najmocniejszym składzie. Będzie to nasz pierwszy sprawdzian i to od razu z bardzo wymagającym przeciwnikiem. Myślę, że będzie to już namiastka prawdziwego ścigania. Nasi zawodnicy z pewnością będą chcieli pokazać się z jak najlepiej w nowych barwach.
Gdyby miał Pan wytypować, na którym miejscu Orzeł skończy rundę zasadniczą – w jaką pozycję celujecie?
Nie chcę się już bawić w typowanie. Za dużo widziałem w żużlu pozytywnych i negatywnych zaskoczeń. Uważam, że mamy w zespole wiele niewiadomych, ale są to zawodnicy z ogromnym potencjałem. Naprawdę nie wiem, gdzie jest nasz „sufit”. Uważam, że jeżeli każdy z nich stanie na wysokości zadania, to możemy być czarnym koniem tego sezonu – i tego sobie oraz Państwu życzę.

