15/08/2026
Start News Wysoka wygrana na koniec

Wysoka wygrana na koniec

Orzeł wygrał pewnie i utrzymał ligę. Kibice długo po meczu świętowali z zawodnikami zamknięcie sezonu.
Wysoka wygrana na koniec

Mecz o dużym ciśnieniu, bo stawka duża. Jednak tak, jak pisaliśmy przed spotkaniem, to łódzka drużyna miała tutaj mieć wszystko pod kontrolą. I tak było w tym meczu. Stopniowe budowanie przewagi w każdej rundzie aż do bardzo okazałego zwycięstwa. Większego niż w rundzie zasadniczej. – Udało nam się w końcu pojechać prawdziwy mecz. Takich meczów na tym stadionie w tym roku powinno być więcej. Wyjątkowo się nam nie darzyło. Uważam to, co się dzisiaj wydarzyło, za taki sam sukces, jak wtedy, kiedy awansowaliśmy z drugiej do pierwszej ligi, czy jak walczyliśmy dwa razy o awans do ekstraklasy. Państwo widzieliście, że przeciwnik w tym meczu nie był skazany na przegraną. Oni tu walczyli z zębem i wynik nie odpowiada tej walce, jaka była – mówił w studiu Canal+ Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź.

Wysoka wygrana na koniec
Wysoka wygrana na koniec

Mocne uderzenie

Łódzka drużyna pojechała dziś tak, jak oczekiwali od niej kibice. Nie było tutaj wątpliwości, kto w lidze powinien zostać. Zaczęło się od podwójnego zwycięstwa Zagara i Lyagera. Chwilę potem mieliśmy remis w powtórzonym biegu juniorskim. Orzeł zadał kolejny cios w biegu trzecim. Ze startu najlepiej Wojdyło. Po pierwszym łuku dołączył do niego Chmiel, który miał problemy z płynną jazdą. Wykorzystał to Lewiszyn i minął go na trasie. Skończyło się 4:2 dla Orła, choć trybuny już wstawały przy prowadzeniu 5:1. Bardzo szybko na wydarzenia na torze zaczął reagować trener gości, Stanisław Burza. Już w biegu czwartym posłał z rezerwy taktycznej Timo Lahtiego. I początkowo wydawało się, że to zagra, bo Unia wyszła na prowadzenie 5:1. Jednak wtedy sprawy w swoje ręce wziął Mikkel Andersen, który pojechał fantastyczny mecz. Ambitnie przedarł się na prowadzenie, co uratowało biegowy remis i dało prowadzenie po pierwszej serii 15:9.

Wysoka wygrana na koniec

Powiększanie przewagi

Tarnów odpowiedział zaraz po starcie drugiej serii. Bieg piąty rozpoczął się od problemów z taśmą startową. Jak się potem okazało, zawiodła ona nieostatni raz tego popołudnia na Moto Arenie. W tym starciu Lahti wykorzystał pierwsze pole, a po wyjściu z łuku dołączył do niego Lewiszyn. Pościg Lyagera nieskuteczny, Wojdyło bez punktów. Goście wygrali podwójnie i było to ich ostatnie drużynowe zwycięstwo tego dnia. Od tego momentu łódzka drużyna wzięła już się mocno do pracy i konsekwentnie budowała swoją przewagę. Po drugiej serii było to już osiem punktów.

 

Wyczekiwane utrzymanie 

Po kolejnych biegach raczej nikt nie miał już wątpliwości, że Orzeł nie wypuści utrzymania w lidze z rąk. Jednak formalnie stało się to w biegu dwunastym. I to chyba też fajny moment, bo przypieczętował to Seweryn Orgacki, który zaczął sezon źle. Junior Orła jednak to wytrzymał i w dalszej części sezonu był już wsparciem drużyny. Orgacki dobrze wyszedł ze startu i objął prowadzenie, którego już nie oddał. Za nim Lewiszyn, a punkt dowiózł Bartkowiak, który pojawił się na torze. Wynik na tablicy po tym biegu to 44:28 i na trybunach mogła zacząć się zabawa. Warto zwrócić uwagę, że do wygrania meczu bardzo przyczynił się były zawodnik Tarnowa, czyli Matej Zagar. W czterech startach zrobił płatny komplet. Dużo braw zebrał także Patryk Wojdyło, który także miał na koncie 11 punktów (plus dwa bonusy). Robert Chmiel, który miał w Łodzi na pewno dobry sezon, jechał dzisiaj ze zmiennym szczęściem i pewnie tych punktów mogło być więcej, gdyby nie straty na trasie. Jednak to do niego należał dzisiaj najlepszy czas, który osiągnął w trzynastym biegu, wygranym wspólnie z Andersenem podwójnie.

Wysoka wygrana na koniec
Wysoka wygrana na koniec

Zabawa z kibicami

W biegach nominowanych trener Jąder dał szansę Bartkowiakowi i Buszkiewiczowi. Nie przeszkodziło to jednak, by jeden z nich wygrać, a drugi zremisować. Potem mogła się już zacząć zabawa i świętowanie utrzymania. Bardzo długo było słychać śpiewy na Moto Arenie, a zawodnicy rozmawiali z kibicami i robili sobie z nimi zdjęcia. Kibice śpiewali nazwiska kolejnych zawodników i w ogóle nie mieli ochoty na rozejście się do domów. To bardzo fajny obrazek po sezonie, który różnie się układał. Jednak najważniejsze zadanie wykonane i łódzka drużyna pojedzie w przyszłym roku w Metalkas 2 Ekstralidze

Wysoka wygrana na koniec
Wysoka wygrana na koniec

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź – Autona Unia Tarnów 57:33

W dwumeczu: 104:76

 

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź

9. Matej Zagar - 11+1 (3,3,3,2*,-)

10. Mikkel Andersen - 11+2 (3,2*,1,2*,3)

11. Andreas Lyager - 3+1 (2*,1,0,-,-)

12. Patryk Wojdyło - 11 (3,0,3,3,2)

13. Robert Chmiel - 9 (1,3,2,3)

14. Olivier Buszkiewicz - 5+2 (2,0,1*,2*)

15. Seweryn Orgacki - 5+1 (1*,1,3)

16. Mateusz Bartkowiak - 2+1 (1,1*)

 

Autona Unia Tarnów -

1. Fraser Bowes - 0 (0,0,0,-,0)

2. Marko Lewiszyn - 13+1 (2,2*,2,2,2,3)

3. Timo Lahti - 9 (1,2,3,3,d,-)

4. Sebastian Madej - 0 (-,-,-,-)

5. Mateusz Szczepaniak - 5+1 (0,1,1*,1,1,1)

6. Radosław Kowalski - 6+1 (3,1*,0,2,0,0)

7. Jan Heleniak - 0 (0,0,u)

8. Adrian Gorzkowski - ns

:

1. (60,60) Zagar, Lyager, Lahti, Bowes - 5:1 - (5:1)

2. (60,96) Kowalski, Buszkiewicz, Orgacki, Heleniak - 3:3 - (8:4)

3. (60,26) Wojdyło, Lewiszyn, Chmiel, Szczepaniak - 4:2 - (12:6)

4. (59,59) Andersen, Lahti, Kowalski, Buszkiewicz - 3:3 - (15:9)

5. (59,96) Lahti, Lewiszyn, Lyager, Wojdyło - 1:5 - (16:14)

6. (60,06) Chmiel, Lewiszyn, Orgacki, Bowes - 4:2 - (20:16)

7. (60,03) Zagar, Andersen, Szczepaniak, Heleniak - 5:1 - (25:17)

8. (60,03) Lahti, Chmiel, Buszkiewicz, Kowalski - 3:3 - (28:20)

9. (60,14) Zagar, Lewiszyn, Andersen, Bowes - 4:2 - (32:22)

10. (60,28) Wojdyło, Kowalski, Szczepaniak, Lyager - 3:3 - (35:25)

11. (60,36) Wojdyło, Zagar, Szczepaniak, Kowalski - 5:1 - (40:26)

12. (60,42) Orgacki, Lewiszyn, Bartkowiak, Heleniak (u/4) - 4:2 - (44:28)

13. (59,53) Chmiel, Andersen, Szczepaniak, Lahti (d/4) - 5:1 - (49:29)

14. (59,75) Andersen, Buszkiewicz, Szczepaniak, Bowes - 5:1 - (54:30)

15. (60,70) Lewiszyn, Wojdyło, Bartkowiak, Kowalski - 3:3 - (57:33)

Wstecz