Wysoka wygrana na koniec
Mecz o dużym ciśnieniu, bo stawka duża. Jednak tak, jak pisaliśmy przed spotkaniem, to łódzka drużyna miała tutaj mieć wszystko pod kontrolą. I tak było w tym meczu. Stopniowe budowanie przewagi w każdej rundzie aż do bardzo okazałego zwycięstwa. Większego niż w rundzie zasadniczej. – Udało nam się w końcu pojechać prawdziwy mecz. Takich meczów na tym stadionie w tym roku powinno być więcej. Wyjątkowo się nam nie darzyło. Uważam to, co się dzisiaj wydarzyło, za taki sam sukces, jak wtedy, kiedy awansowaliśmy z drugiej do pierwszej ligi, czy jak walczyliśmy dwa razy o awans do ekstraklasy. Państwo widzieliście, że przeciwnik w tym meczu nie był skazany na przegraną. Oni tu walczyli z zębem i wynik nie odpowiada tej walce, jaka była – mówił w studiu Canal+ Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź.
Mocne uderzenie
Łódzka drużyna pojechała dziś tak, jak oczekiwali od niej kibice. Nie było tutaj wątpliwości, kto w lidze powinien zostać. Zaczęło się od podwójnego zwycięstwa Zagara i Lyagera. Chwilę potem mieliśmy remis w powtórzonym biegu juniorskim. Orzeł zadał kolejny cios w biegu trzecim. Ze startu najlepiej Wojdyło. Po pierwszym łuku dołączył do niego Chmiel, który miał problemy z płynną jazdą. Wykorzystał to Lewiszyn i minął go na trasie. Skończyło się 4:2 dla Orła, choć trybuny już wstawały przy prowadzeniu 5:1. Bardzo szybko na wydarzenia na torze zaczął reagować trener gości, Stanisław Burza. Już w biegu czwartym posłał z rezerwy taktycznej Timo Lahtiego. I początkowo wydawało się, że to zagra, bo Unia wyszła na prowadzenie 5:1. Jednak wtedy sprawy w swoje ręce wziął Mikkel Andersen, który pojechał fantastyczny mecz. Ambitnie przedarł się na prowadzenie, co uratowało biegowy remis i dało prowadzenie po pierwszej serii 15:9.
Powiększanie przewagi
Tarnów odpowiedział zaraz po starcie drugiej serii. Bieg piąty rozpoczął się od problemów z taśmą startową. Jak się potem okazało, zawiodła ona nieostatni raz tego popołudnia na Moto Arenie. W tym starciu Lahti wykorzystał pierwsze pole, a po wyjściu z łuku dołączył do niego Lewiszyn. Pościg Lyagera nieskuteczny, Wojdyło bez punktów. Goście wygrali podwójnie i było to ich ostatnie drużynowe zwycięstwo tego dnia. Od tego momentu łódzka drużyna wzięła już się mocno do pracy i konsekwentnie budowała swoją przewagę. Po drugiej serii było to już osiem punktów.
Wyczekiwane utrzymanie
Po kolejnych biegach raczej nikt nie miał już wątpliwości, że Orzeł nie wypuści utrzymania w lidze z rąk. Jednak formalnie stało się to w biegu dwunastym. I to chyba też fajny moment, bo przypieczętował to Seweryn Orgacki, który zaczął sezon źle. Junior Orła jednak to wytrzymał i w dalszej części sezonu był już wsparciem drużyny. Orgacki dobrze wyszedł ze startu i objął prowadzenie, którego już nie oddał. Za nim Lewiszyn, a punkt dowiózł Bartkowiak, który pojawił się na torze. Wynik na tablicy po tym biegu to 44:28 i na trybunach mogła zacząć się zabawa. Warto zwrócić uwagę, że do wygrania meczu bardzo przyczynił się były zawodnik Tarnowa, czyli Matej Zagar. W czterech startach zrobił płatny komplet. Dużo braw zebrał także Patryk Wojdyło, który także miał na koncie 11 punktów (plus dwa bonusy). Robert Chmiel, który miał w Łodzi na pewno dobry sezon, jechał dzisiaj ze zmiennym szczęściem i pewnie tych punktów mogło być więcej, gdyby nie straty na trasie. Jednak to do niego należał dzisiaj najlepszy czas, który osiągnął w trzynastym biegu, wygranym wspólnie z Andersenem podwójnie.
Zabawa z kibicami
W biegach nominowanych trener Jąder dał szansę Bartkowiakowi i Buszkiewiczowi. Nie przeszkodziło to jednak, by jeden z nich wygrać, a drugi zremisować. Potem mogła się już zacząć zabawa i świętowanie utrzymania. Bardzo długo było słychać śpiewy na Moto Arenie, a zawodnicy rozmawiali z kibicami i robili sobie z nimi zdjęcia. Kibice śpiewali nazwiska kolejnych zawodników i w ogóle nie mieli ochoty na rozejście się do domów. To bardzo fajny obrazek po sezonie, który różnie się układał. Jednak najważniejsze zadanie wykonane i łódzka drużyna pojedzie w przyszłym roku w Metalkas 2 Ekstralidze
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź – Autona Unia Tarnów 57:33
W dwumeczu: 104:76
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź
9. Matej Zagar - 11+1 (3,3,3,2*,-)
10. Mikkel Andersen - 11+2 (3,2*,1,2*,3)
11. Andreas Lyager - 3+1 (2*,1,0,-,-)
12. Patryk Wojdyło - 11 (3,0,3,3,2)
13. Robert Chmiel - 9 (1,3,2,3)
14. Olivier Buszkiewicz - 5+2 (2,0,1*,2*)
15. Seweryn Orgacki - 5+1 (1*,1,3)
16. Mateusz Bartkowiak - 2+1 (1,1*)
Autona Unia Tarnów -
1. Fraser Bowes - 0 (0,0,0,-,0)
2. Marko Lewiszyn - 13+1 (2,2*,2,2,2,3)
3. Timo Lahti - 9 (1,2,3,3,d,-)
4. Sebastian Madej - 0 (-,-,-,-)
5. Mateusz Szczepaniak - 5+1 (0,1,1*,1,1,1)
6. Radosław Kowalski - 6+1 (3,1*,0,2,0,0)
7. Jan Heleniak - 0 (0,0,u)
8. Adrian Gorzkowski - ns
:
1. (60,60) Zagar, Lyager, Lahti, Bowes - 5:1 - (5:1)
2. (60,96) Kowalski, Buszkiewicz, Orgacki, Heleniak - 3:3 - (8:4)
3. (60,26) Wojdyło, Lewiszyn, Chmiel, Szczepaniak - 4:2 - (12:6)
4. (59,59) Andersen, Lahti, Kowalski, Buszkiewicz - 3:3 - (15:9)
5. (59,96) Lahti, Lewiszyn, Lyager, Wojdyło - 1:5 - (16:14)
6. (60,06) Chmiel, Lewiszyn, Orgacki, Bowes - 4:2 - (20:16)
7. (60,03) Zagar, Andersen, Szczepaniak, Heleniak - 5:1 - (25:17)
8. (60,03) Lahti, Chmiel, Buszkiewicz, Kowalski - 3:3 - (28:20)
9. (60,14) Zagar, Lewiszyn, Andersen, Bowes - 4:2 - (32:22)
10. (60,28) Wojdyło, Kowalski, Szczepaniak, Lyager - 3:3 - (35:25)
11. (60,36) Wojdyło, Zagar, Szczepaniak, Kowalski - 5:1 - (40:26)
12. (60,42) Orgacki, Lewiszyn, Bartkowiak, Heleniak (u/4) - 4:2 - (44:28)
13. (59,53) Chmiel, Andersen, Szczepaniak, Lahti (d/4) - 5:1 - (49:29)
14. (59,75) Andersen, Buszkiewicz, Szczepaniak, Bowes - 5:1 - (54:30)
15. (60,70) Lewiszyn, Wojdyło, Bartkowiak, Kowalski - 3:3 - (57:33)








