16/08/2026
Start News Darujcie sobie klikbajtowe tytuły

Darujcie sobie klikbajtowe tytuły

Najlepszy występ u siebie w tym sezonie, ale awansu do kolejnej rundy nie ma. Po domowym zwycięstwie dyrektor zarządzający Jan Konikiewicz opowiada o kulisach meczu i przygotowaniach.
Darujcie sobie klikbajtowe tytuły

Po pierwszym meczu, gdzie było minus 12, trudno było się spodziewać, że uda się odrobić tę stratę. Ostatecznie się nie udało. Przed Wami jednak decydujące dwa spotkania o ligowe utrzymanie.

Od dłuższego czasu wiemy, że naszym celem jest utrzymanie się w lidze. Była szansa, żeby ten dwumecz wygrać. Myślę, że oba zespoły stworzyły bardzo dobre widowisko zarówno na wyjeździe, jak i u siebie. Zadecydowały detale. Powtarzaliśmy, że z Ostrowa musimy przywieźć 42 punkty i rzeczywiście to by wystarczyło. Teraz zobaczymy. Być może naszym rywalem będzie Unia Tarnów, ale może też Poznań. Walczymy i chcemy zakończyć tę misję sukcesem. Szczerze mówiąc, liczyłem, że uda się to zrobić już dziś, ale się nie udało.

 

Za tydzień Poznań jedzie z Unią Tarnów. Jest trochę czasu, żeby przygotować sprzęt i przemyśleć pewne rzeczy. Czy klub będzie wspierał zawodników, żebyście razem przygotowali się do tych decydujących spotkań?

Myślę, że do tego dwumeczu już dobrze się przygotowaliśmy. Treningi – zarówno wyjazdowe, jak i te tutaj – dużo nam dały i rozwiązaliśmy kilka kwestii sprzętowych. Dzisiejszy mecz był chyba pierwszym w tym sezonie na naszym torze, gdzie każdy pojechał zgodnie z oczekiwaniami. Zabrakło kilku punktów, ale uważam, że to był nasz najlepszy występ u siebie w tym roku. Widać, że procesy, które powoli wdrażaliśmy, były słuszne. 

 

Czy dwa tygodnie przerwy to nie za dużo? Może się coś w tym czasie rozregulować w drużynie?

To jest żużel, więc różne rzeczy mogą się wydarzyć. Pogoda się zmienia, a mecze rozgrywane są o różnych porach — trzynasta, piętnasta, osiemnasta. Raz jest słońce, raz go nie ma. A przepisy są jednoznaczne: tor musi być regulaminowy cztery godziny przed meczem. To rodzi problem, jeśli spotkanie jest o trzynastej, to gotowi musimy być już o dziewiątej. A jak wtedy przygotować tor pod siebie, a nie „beton” jak w Ostrowie? Gdybyśmy grali o dwudziestej, to na szesnastą wszystko byłoby gotowe. I tu mam apel do mediów – darujcie sobie klikbajtowe tytuły. Nie było żadnych kombinacji. Tor przygotowaliśmy normalnie, przyczepny, równy na całej szerokości i długości. Zabrakło może pół godziny, żeby skończyć wcześniej, ale było bezpiecznie i fajnie się ścigało. To nie są żadne kombinacje – po prostu my nie lubimy betonu i zawsze będzie wokół tego dyskusja.

Wstecz