O wszystkim decydują niuanse
Mecz był zagrożony. Mówiło się o tym, że nocą „pojawiło się” na torze zbyt dużo wody.
Nie wiem nic na ten temat. Najważniejsze, że zawody doszły do skutku. Tor był taki, jakiego chcieliśmy. Musieliśmy go polać, bo było ciepło, a zależało nam na nawierzchni przyczepnej. Było trochę nerwowo przed spotkaniem, ale ostatecznie wszystko się udało. Zawody były fajne, nikt nie ucierpiał, a tor był regulaminowy. Szkoda, że zabrakło tych kilku punktów, ale drużyna pojechała naprawdę dobrze. Brakuje nam juniorów – jeden bieg to zdecydowanie za mało. Mimo to cała drużyna spisała się na medal. Zaryzykowałem też w kwestii Mateja Zagara. Nikt się tego nie spodziewał, ale on obronił się wynikiem. Wiedziałem, że lubi przyczepne tory, a niestety Andreas Lyager ma w tym sezonie problemy na naszym domowym torze. Kibice pewnie byli zdziwieni, że odsunąłem zawodnika, który zrobił 11 punktów w Ostrowie, a wstawiłem tego, który wcześniej miał zero. Ale taki jest żużel, trzeba ryzykować.
Wystarczyło wygrać dwa biegi z tych kilku remisowych i mielibyście zwycięstwo.
Dokładnie. Przed nami jeszcze dwa mecze i zrobimy wszystko, żeby je wygrać. Jestem przekonany.
Wracając jeszcze do dzisiejszego meczu – dlaczego dopiero w końcówce pokazaliście, że potraficie wygrać z Ostrowem?
Taki jest żużel, o wszystkim decydują niuanse. Widać było, że niemal cały czas mieliśmy remisy. Delikatne korekty w sprzęcie robią ogromną różnicę. Na tym to teraz polega. Matej Zagar też wam mówił, że taki jest obecnie żużel i trudno się z tym nie zgodzić.
Jeszcze jedno pytanie o obsadę kadrową. Czy wybór był między Andreasem a Matejem, czy braliście też pod uwagę zastępstwo za Vaclava Milika?
Taki pomysł pojawił się dopiero po treningu. Wcześniej nawet o tym nie myślałem – raczej rozważałem zmianę Milika albo Zagara. Ale po treningu widziałem, że Andreas kompletnie sobie nie radzi, szczególnie że mieliśmy mocno przyczepny tor. Dlatego podjąłem ryzykowną decyzję, która, mam nadzieję, obroniła się wynikiem.

