15/08/2026
Start News Silniki po serwisie i opcja last minute

Silniki po serwisie i opcja last minute

Długa i ciekawa konferencja prasowa Orła o negocjacjach na przyszły sezon i nadchodzących meczach play-down.
Silniki po serwisie i opcja last minute

Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:

Dłuższy czas nie pokazywałem się tutaj. Jednak musicie wziąć Państwo pod uwagę, że kończymy sezon i walczymy o to, żebyśmy pozostali w tej lidze. Mamy teraz za przeciwnika Ostrów, który nas zdeklasował w tych rozgrywkach. Trzeba liczyć na cud i się modlić. Cuda się zdarzają. Jesteśmy chrześcijanami w większości i w te cuda wierzymy. Myślę, że największy nasz przeciwnik będzie na samym końcu. Te rozgrywki są źle skonstruowane, bo można wszystkie mecze przegrać i ostatni dwumecz wygrać i pozostawać w lidze. No, ale my nie jesteśmy od tego, żeby to ustalać, są mądrzejsi, którzy ustalili te rozgrywki w ten sposób. Drużyna przygotowuje się maksymalnie. My jako zarząd staraliśmy się tą drużynę w ostatniej chwili jeszcze wspomóc i zakontraktowaliśmy zawodnika. Zobaczymy, czy to był dobry strzał, czy strzał w kolano.

 

W internecie na różnych portalach możemy wyczytać, że klub interesuje się Olivierem Berntzonem pod względem transferu na przyszły sezon. Czy mógłby się Prezes do tego odnieść?

 

Klub nie negocjuje z żadnymi zawodnikami. My teraz się skupiamy na tym, żeby walczyć i zostać w tej lidze. Jak możemy z zawodnikiem rozmawiać, jak nie wiemy, czy będziemy nadal w tej lidze. Dzisiaj z zawodnikami trzeba podpisywać prekontrakty i brać za to odpowiedzialność. Natomiast każdy z naszych zawodników, który u nas jeździ, dostał propozycję zostania na przyszły sezon. Niektórzy z tego skorzystają, niektórzy już wiemy, że nie. My nie staniemy do licytacji wobec innych, żeby licytować kto da więcej. Dzisiaj zawodnik jeździ z jednego do drugiego klubu. Uważam, że błędem jest to, że od czerwca kluby mogą już prowadzić rozmowy z zawodnikami. Bo jak pan sobie wyobraża, że na przykład jakiś zawodnik od nas dogaduje się z klubem, z którym będziemy jechać, to czy on będzie jechał tak naprawdę do końca? Ktoś powie, że ma płacone od punktu, ale jeśli od niego będzie się zależał wynik meczu, to ja nie wierzę w cuda, że on ten gaz do dechy otworzy, żeby spuścić swojego przyszłego pracodawcę ligę niżej. Ja myślę, że są to błędy i na pewno przez dwa lata nie odzywałem się na temat pracy szefostwa Ekstraligi, tam gdzie podlega klub. Natomiast na pewno parę wniosków na piśmie zgłoszę do rozpatrzenia po tym sezonie, obojętnie czy się utrzymamy, czy się nie utrzymamy.

 

Mówił Pan o tych propozycjach dla zawodników, którzy jeżdżą na obecną chwilę w klubie. Czy jest Pan w stanie podzielić się jakimiś nazwiskami?

 

Nie. Wszyscy dostali. Dzisiaj wiemy, że na pewno pan Chmiel idzie do klubu z Krosna i to jest nasza porażka. Wobec przynajmniej mnie on i ten jego pseudo menadżer z drugim nazwiskiem zachował się nieelegancko, bo rozmawialiśmy na temat pieniędzy. My daliśmy swoją kwotę, oni chcieli swoją kwotę. Powiedzieli, że zastanowią się i dadzą odpowiedź. Potem dowiadujemy się, że już podpisali kontrakt gdzieś indziej. Myślę, że my byśmy mu dali więcej niż ten kontrakt, ale z racji tego, że my jesteśmy z żydowskiego miasta, Pan jest za młody, ale tutaj nas była większość Żydów w tym mieście, umiemy się targować i nikt nie daje od razu dużo, tylko trzeba umieć się wynegocjować. Chciał, to poszedł. Uważam, że zawodnicy na poziomie takiej ligi mają menadżerów, to świadczy o nich. Chyba naprawdę mają dużo wypadków na tym torze, mózg otrzepany i nie mogą sami myśleć. Bo oddawać 20-30% menadżerowi swojej ciężkiej pracy, to trzeba upaść na głowę.

 

Jest Pan w stanie powiedzieć, którzy zawodnicy zostaną na przyszły rok w klubie?

 

Nie, dlatego, że my, tak jak panu powiedziałem, nie negocjujemy. Powiedzieliśmy, co my możemy dać. Płacimy ze swoich pieniędzy, nie ze spółki Skarbu Państwa, a nie jakichś tam innych. Tylko ciężko zarobionych, zaczynając od naszej firmy, kończąc na najmniejszej firmie, która jest naszym sponsorem i musi coś sprzedać, żeby te parę złotych złotych zarobić. Więc najpierw się utrzymamy, później podliczymy i wtedy będziemy mówić, kogo bierzemy. Zawodników jest bez liku, to jest tylko taki sztuczny strach robiony. Może znowu skorzystamy z „last minute”.

 

Jan Konikiewicz, dyrektor zarządzający H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:

Ten sezon się już powoli kończy, a tak na prawdę cała walka zaczyna się teraz od nowa. Jedziemy do Ostrowa, gdzie gospodarze będą niewątpliwym faworytem. Dwa razy nie pozostawili żadnych wątpliwości, że są lepszym zespołem. My możemy tylko walczyć. Oni na pewno muszą utrzymać tę ligę dla siebie. Mają większy budżet, są większym klubem. Oni też mają ogromne aspiracje względem przyszłości, a jesteśmy na tym samym wózku. Tak jak Pan Prezes powiedział, rozmawiamy ze wszystkimi naszymi zawodnikami. Każdy ma swoje wzloty i upadki, plusy i minusy. Dużo się tutaj wydarzyło od początku sezonu, ale cały czas stanowimy drużynę i idziemy w tym samym kierunku po to, żeby tę ligę tu zachować. Jedziemy z rywalem, który na pewno będzie zmotywowany, natomiast zawodnicy Ostrovii w zasadzie wszyscy wiedzą, że nie będą jeździć w tej drużynie w przyszłym sezonie. To już jest kwestia tego, który będzie miał motywację, jeżeli chodzi o przyszłość.

My przygotowujemy się nie tylko na swoim torze, ale też na torach obcych. Współpracujemy z tunerami, rozmawiamy z zawodnikami, pytamy o ich potrzeby. Dwutygodniowa przerwa była nam bardzo potrzebna i była  dla nas przydatna ze względów zdrowotnych. Jesteśmy na wojnie, to ściągamy komandosa — Mateja Zagara, zawodnika do walki o najwyższe cele. Jest on doświadczony na arenie międzynarodowej. Miał kiepski poprzedni sezon, ale w tym roku jego dyspozycja, nie tylko w Polsce, była conajmniej dobra. Ma jasno sprecyzowane zadania na ten dwumecz, ale myślę, że będziemy mocniejsi niż byliśmy. Liczymy, że każdy z naszych zawodników pojedzie na tym poziomie, na którym co najmniej raz w sezonie pokazał, że potrafi być. Naszym największym problemem jest cały czas to, żeby wszyscy zawodnicy jednego dnia się spasowali. Tak jak było na przykład w Tarnowie, że wszyscy pojechali na swoim poziomie.

Silniki po serwisie i opcja last minute
Silniki po serwisie i opcja last minute

Jeśli chodzi o Mateja Zagara, to o jego transferze tak na prawdę dowiedzieliśmy się z komunikatu GKSŻ, sam klub informacji nie podał, czy mógłby to Pan skomentować?

 

Jan Konikiewicz, dyrektor zarządzający H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:

Uznaliśmy, że porozmawiamy o tym dzisiaj na konferencji. Nie wiedzieliśmy do końca, czy ten komunikat z GKSŻ rzeczywiście pojawi się przed weekendem. To też był długi weekend. Dużo rzeczy naraz. Tak zdecydowaliśmy. Teraz mówimy, że Matej jest z nami. Musi jeszcze wywalczyć sobie miejsce w składzie, ale to już trener powie.

 

Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:

Gdyby nie to, że komisja podała tę informację, to my byśmy dopiero się pochwalili na meczu w Ostrowie. Ja rozumiem, że dziennikarze chcą szybko wiedzieć wszystko, ale pewne rzeczy wymagają ciszy i to jest lepsze rozwiązanie.

 

Maciej Jąder, trener H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:

Przed nami najważniejsze zadanie, czyli walka o utrzymanie się w lidze. Ostrovia to bardzo silna drużyna. Wiem, że przegraliśmy z nimi dwa poprzednie mecze, ale myślę, że do trzech razy sztuka. Zawodnicy się starają, silniki są oddane na świeżo, to dzięki panu prezesowi. Robimy wszystko, żeby nie było jakiś dziwnych sytuacji, że ktoś mi powie, że ma nieprzygotowany silnik do zawodów. Wszyscy zawodnicy w piątek będą mieli świeże silniki. Otrzymają je przed samym treningiem. Na trening wybieramy się do Wrocławia. Jest to podobny tor do tego w Ostrowie. Myślę, że będziemy na ten mecz przygotowani w 100%. Dzisiaj przed nami jeszcze trening na naszym domowym torze. Cała drużyna po treningu we Wrocławiu przyjeżdża tutaj, będziemy mieli takie zgrupowanie, żebyśmy byli wszyscy razem. Zrobimy jakiegoś grilla. Chcemy, żeby to wyszło fajnie i na luzie, ale też nastawiamy się na pełną koncentrację, bo wszyscy wiemy, o co jedziemy. 

 

Czy Matej Zagar będzie miał okazję poznać ten tor?

 

Maciej Jąder, trener H. Skrzydlewska Orzeł Łódź:

Będzie miał okazję. Będzie trenował w sobotę. I też będzie miał świeże silniki dostarczone w piątek rano. Myślę, że wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. 

Wstecz