Konflikt na linii Konikiewicz – One Sport
W tle są milionowe roszczenia, wyrok zaoczny i wzajemne zarzuty. Jan Konikiewicz nie jest związany ze strukturami One Sport od listopada 2021 roku. Od tego czasu między nim a firmą toczą się spory prawne.
Od współpracy do konfrontacji
Jeszcze kilka lat temu Jan Konikiewicz był jednym z filarów One Sport – firmy organizującej międzynarodowe turnieje żużlowe, w tym prestiżowe Speedway European Championships (SEC) i Speedway Best Pairs Cup. Jako współzałożyciel i wiceprezes zarządu przez lata reprezentował spółkę wobec partnerów i federacji. Po jego odejściu w listopadzie 2021 roku relacje uległy znacznemu pogorszeniu.
W listopadzie 2022 roku One Sport otrzymało wezwanie do zapłaty opiewające na 123 tysiące złotych. Konikiewicz wskazywał, że chodzi o zaległe wynagrodzenia i nieopłacone faktury, m.in. z okresu pandemii. Firma uznała te roszczenia za bezzasadne i zarzuciła byłemu współpracownikowi działania na szkodę swojej reputacji
Działania prawne One Sport
W grudniu 2024 roku to One Sport przeszło do ofensywy. Spółka pozwała Jana Konikiewicza o zapłatę 2 milionów złotych tytułem naprawienia szkody, powołując się na art. 293 §1 Kodeksu spółek handlowych. Zarzuty dotyczą działań Konikiewicza z okresu, gdy pełnił funkcję członka zarządu. Miesiąc później spółka złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na podstawie art. 296 Kodeksu karnego, dotyczącego nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez osoby zarządzające majątkiem.
W marcu 2025 roku sąd wydał wyrok zaoczny, nakazując Konikiewiczowi zapłatę 2 milionów złotych na rzecz One Sport. Decyzja zapadła bez udziału pozwanego i zyskała natychmiastową wykonalność. W lipcu rozpoczęto postępowanie egzekucyjne.
Konikiewicz: sprawa wróci na wokandę
Były wiceprezes One Sport potwierdził istnienie wyroku zaocznego, podkreślając jednak, że nie miał możliwości przedstawienia swojej wersji wydarzeń. Zapowiedział złożenie sprzeciwu i kontynuowanie walki prawnej. „To nie jest prawomocne rozstrzygnięcie, sprawa wróci na wokandę” – mówił w mediach, wskazując na konieczność rozpatrzenia sprawy w trybie zwykłym. Stawiane mu zarzuty komentował wczoraj także w social media pisząc: „Już sami nie ogarniają co i jak: tu 2 mln, w oświadczeniu 4 mln, a w donosie Adama Golińskiego do Prokuratury podnoszą dokładnie wyliczoną kwotę: 29 mln pln Szalona inflacja i człowiek nawet nie wie ile w końcu ma dokładnie uzbierać”



