Pogoda, kontuzje i medialne zarzuty
Oto najważniejsze wątki poruszone podczas spotkania z mediami.
O kontuzji Patryka Wojdyły i składzie na niedzielny mecz:
Nie chcę się wypowiadać na temat choroby naszego zawodnika, ponieważ on sobie tego nie życzył. Mogę tylko powiedzieć, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Nie ma go w tym meczu, a skład prezentuje się następująco: Robert Chmiel, Vaclav Milik, Mateusz Bartkowiak, Patrick Hansen, Andreas Lyager, Olivier Buszkiewicz, Seweryn Orgacki. Na rezerwie mamy Mikkela Andersena.
Co do Patricka Hansena – nie tylko u nas trenuje, jeździł też na innych torach. Wiemy, na co go stać, ale zobaczymy, czy w ogóle wystąpi w tym meczu.
O przygotowaniach przed meczem:
Niestety, pogoda nas w tym tygodniu nie rozpieszczała. Czekamy, co się wydarzy. Jutro o godzinie 11.00 przyjeżdża komisarz toru i wtedy zostanie podjęta decyzja, czy zawody się odbędą. Tor jest dobrze przygotowany, ale praktycznie przez cały tydzień bardzo intensywnie padało i w związku z tym wszystkie treningi zostały niestety odwołane.
Czy tor jest przykryty?
Obecnie nie można tego zrobić, ponieważ tor jest zalany. Tylko słońce i wiatr mogą nas uratować, ale prognozy niestety nie są optymistyczne.
O publikacji w „Sportowych Faktach” i zarzutach dotyczących stanu toru:
Nie było tak, że polanie toru spowodowało jakiekolwiek kontuzje. Po prostu tor był nieodpowiednio przygotowany do zawodów. Wiemy dlaczego i wyciągnęliśmy z tego wnioski. Nie zgadzam się z tym, co zostało powiedziane w mediach. Jeżeli jest 36 stopni, to trzeba polewać tor. Tor nie był zalany, jak to niektórzy mówią, że „wszystko pływało”. To są kompletne bzdury. Woda nie miała żadnego wpływu na to, że na torze pojawiły się koleiny. Problemem było to, że w torze było za mało glinki, o czym wszyscy doskonale wiemy. Ta glinka została później dosypana. To był główny powód, nie woda.
Zamykam ten temat, nie chcę już o tym mówić. Znamy się na tym, co robimy – może nie wszyscy, ale wiemy, co robić, żeby nie było takich sytuacji, jakie są teraz. Koncentrujemy się na tym, żeby tor był powtarzalny i mam nadzieję, że tak będzie do końca sezonu.
Patrycja Pąśko

