15/08/2026
Start News Janusz Ślączka mówi, że nadal jest trenerem Orła

Janusz Ślączka mówi, że nadal jest trenerem Orła

Wokół żużla w Łodzi wrze i pada coraz więcej słów. Tym razem wypowiedział się Janusz Ślączka, który mówi, że nie został zwolniony.
Janusz Slaczka

Dziś w „Magazynie PGE Ekstraligi” w Sportowych Faktach na portalu Wirtualna Polska gościem był Janusz Ślączka.

Podczas rozmowy z Mateuszem Puką szkoleniowiec wyznał, że o odsunięciu od roli szkoleniowca H. Skrzydlewska Orzeł Łódź dowiedział się z mediów, a jego kontrakt obowiązuje do 30 listopada.

Prowadzący zapytał, czy Witold Skrzydlewski przekazał Ślączce wiadomość o tym, że nie jest już trenerem, na co Janusz Ślączka odpowiedział:

„Mówił, że się jeszcze zastanowi, bo to nie była długa rozmowa, ale rozmawialiśmy i jestem też zaproszony na wtorek na rozmowę”.

  

Oto najważniejsze fragmenty tej rozmowy.

 

O konflikcie między trenerem Ślączką a dyrektorem zarządzającym Janem Konikiewiczem

„Janek chciałby być każdym. To po co ja byłem? Jeżeli nie jest w sztabie szkoleniowym, a chce robić zmiany na meczu, to mi się wydaje, że jest coś nie tak. Zna się też na torze. Mnie się wydaje, że zna się prawie na wszystkim. Brakuje mu chyba jeszcze tylko kasku, motocykla i może kombinezonu Zmarzlika i nawet robiłby punkty.”

 

O powodach odsunięcia od drużyny

„Powiem szczerze, że trudno mi na tą chwilę powiedzieć, bo wiadomo sztab szkoleniowy składał się z trzech osób. Na ostatnim meczu i na wcześniejszych też Maciej Jąder polewał tor, zajmował się tym, mówił, że będzie to nadzorował, a jak wyszło, to było widać. Konikiewicz na konferencji poniedziałkowej nie wiedział, kto polewał tor. Wczoraj już wiedział, także coś tam jest nie tak. Wcześniej nic nie przeczuwałem. Ten mecz ostatni, to co zrobili, zalanie toru. Oszukali mnie, zawodników, kibiców, a także mogło dojść do katastrofy. Dwa bardzo poważne wypadki Andreasa czy Patryka Wojdyło, które skończyły się kontuzją, to mogło pogrążyć klub. Jeżeli ktoś robi na złość drużynie, klubowi i za dwa dni zostaje trenerem, to mi się wydaje, że nie robił tego sam, tylko to wyszło skądś indziej.”

 

O niestawieniu się na specjalne spotkanie przed meczem z Rzeszowem

„Nie zostałem poinformowany o takim spotkaniu. Po meczu z Krosnem już w poniedziałek byłem w Łodzi. Rozmawiałem też z toromistrzem i też nie został poinformowany, także nikt nie wiedział, że jest takie spotkanie. Dopiero dowiedziałem się wczoraj.”

 

O zarzutach, że nie chciał treningów w Lublinie przed meczem w Krośnie

„Nieprawda, Janek Konikiewicz może kłamać, bo wiadomo jemu nic nie zrobią. Ja mam kontrakt i muszę mówić prawdę, ale nie mogę powiedzieć więcej, bo bym został ukarany. Był trening pierwszy dla młodzieży – Bartkowiaka i Patricka Hansena we wtorek. Na piątek był zaplanowany trening całej drużyny w Łodzi, ale też szukałem innych rozwiązań. Janek Konikiewicz nie jest zbawcą żużla w Łodzi. Także te zarzuty, które mi stawia, to mi się wydaje, że on ma chyba większe. Też rozmawiałem z innymi klubami o przeprowadzeniu treningu, ponieważ tor w Łodzi jest krótszy niż w Krośnie, który ma prawie 400 metrów. Bardzo mało jest podobnych torów do tego w Krośnie. Też rozmawiałem w Świętochłowicach, bo w piątek Lublin jeździł u siebie mecz, pogoda była też niepewna, padał deszcz”.

Janusz Ślączka mówi, że nadal jest trenerem Orła
Janusz Ślączka mówi, że nadal jest trenerem Orła

O odsunięciu od przygotowania toru (J. Konikiewicz wskazywał mecz z Lesznem u siebie)

„Nieprawda, na mecz z Rzeszowem tor przygotowaliśmy ja ze Zbigniewem Krakowskim, ale zrobili nam pod górkę. Wiem, że w polewaczce siedział Maciej Jąder. Prosiłem go w obecności sędziego, że ma lać tylko te miejsca, które są w słońcu, w zacienionym bardzo mało, a oni zalali cały tor i to przyczyniło się do przegrania meczu, i do kontuzji Patryka Wojdyło.”

 

O krytyce za decyzje taktyczne i rozmowach o tym z dyrektorem Konikiewiczem

„On nie był w sztabie szkoleniowym, trudno było z nim rozmawiać. Rozmawiałem bardzo dużo z kierownikiem i też z zawodnikami, bo wiadomo, dlaczego też chodziły pierwsze pola, bo też Maciej Jąder przelewał pierwsze i trzecie, więc nie były te pola równe i dlatego też mu często zwracałem na to uwagę. Na meczu z Krosnem trzeba było wygrać dwa biegi, nie jeden tylko, żeby był remis. Nie można było się ustawiać tylko na jeden bieg. Gdyby zaważył tylko jeden bieg, to na pewno te pola byłyby inne, ale tam miały zaważyć dwa biegi.”

 

O swoich słowach w Canal Plus

„Teraz już wiadomo, że to zalał Maciej Jąder. Ja broniłem siebie, bo mogłem być zawieszony. Nie mogę odpowiadać za kogoś i za decyzje, których ja nie wydałem. Gdybym wydał taką decyzję i byłaby zła, na pewno bym za nią odpowiedział. Ja nie mogę odpowiadać za kogoś, bo wiadomo, zaufanie do Macieja w jakimś stopniu mam. Jeżeli polewał dwa czy trzy mecze wcześniej i w miarę to wychodziło nieźle, to dlaczego miałem mu w tym meczu też nie zaufać? A jednak stało się inaczej.”

 

To kolejny głos w dyskusji medialnej, która trwa od kilku dni.

Chcesz się w tym orientować, to sprawdź:

- co powiedział Jan Konkiewicz w „Kolegium Żużlowym” 

Wstecz