15/08/2026
Start News Karambol

Karambol

Orzeł zderzył się w czwartek z własnym torem, problemami, jakie ma w tym sezonie, a dopiero na końcu z drużyną z Rzeszowa. W tym karambolu przegrał na wszystkich polach. Nasza analiza tego spotkania.
Karambol

– Tor był w porządku. Było wlane za dużo wody. Niektóre osoby nie powinny tak działać. Kiedyś powiem, o kogo chodzi – tak Janusz Ślączka mówił przed kamerami Canal Plus w momencie, gdy na torze trwały prace mające go poprawić. Czym jeszcze bardziej podkręcił atmosferę tajemniczości związaną z tym, co wydarzyło się z łódzkim torem w czwartkowy wieczór. Poprawa toru rozpoczęła się po przerwanym biegu 9 i kolejnym bardzo groźnie wyglądającym wypadku na drugim łuk. Tego na Moto Arenie nie wiedzieliśmy, bo nie została podana ta informacja, ale w tym momencie sędzia dał gospodarzom ultimatum – albo w 30 minut poprawią tor albo mecz zakończy się walkowerem. Przed meczem trener Rzeszowa zwracał uwagę na to, że tor jest niebezpieczny. I tor został bohaterem tego spotkania, które było rekordowo długie – trwało dwie i pół godziny.

 

Wszystkie bolączki Orła

Na chwilę zostawmy tor. Odpowiedź na pytanie, dlaczego Orzeł przegrał, jest dość prosta. Zagrały znów wszystkie koszmary tego sezonu znane z wcześniejszych spotkań – czyli część drużyny jedzie, a część nie. Po tej ciemnej stronie księżyca w czwartek byli Milik i Buszkiewicz, których dorobek to zero. Ciężko wygrać mecz, w którym drużyna zwycięża tylko dwa biegi, z czego pierwszy dopiero 10. W tym meczu mieliśmy aż osiem remisów, w pięciu z nich do mety jako pierwszy przyjeżdżał łódzki zawodnik. I w tych pięciu były trzy biegi, których Orzeł wygrać drużynowo nie mógł, bo w powtórkach miał tylko jednego zawodnika. W dwóch zabrakło tego drugiego ogniwa, by bieg przechylić na swoja korzyść.

I jeszcze jedna prawidłowość. Orzeł wygrał w tym sezonie dwa mecze. I oba zaczął dobrze, czyli objął prowadzenie i go nie oddał. W momencie, gdy łódzka drużyna musi gonić, to jeszcze jej się nie udało przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

 

Goście lepiej spasowani

Zaczęło się od mocnego otwarcia gości w pierwszym biegu i ich podwójnego zwycięstwa. W tym biegu tylko Lyager próbował gonić Klindta, kapitan Orła nie liczył się w tym rozdaniu. Drugi bieg pokazał, że Seweryn Orgacki ma już chyba za sobą największe problemy w tym sezonie. Bieg juniorski został powtórzony po upadku Buszkiewicza na pierwszym łuku. W powtórce mieliśmy defekt Buszkiewicza i walka o punkty spadła na barki Orgackiego, który wygrał, co dało biegowy remis. W pierwszej serii zobaczyliśmy jeszcze niezłą jazdę Chmiela, szczególnie w pierwszej części biegu trzeciego, później jednak musiał uznać wyższość doświadczonego ekstraligowca Pawła Przedpełskiego. Zobaczyliśmy także świetną dyspozycję Patryka Wojdyły, który pokazał prędkość i wygrał bieg. Szokowało jednak to, że to żurawie wyglądali na takich, którzy lepiej czytają tor w Łodzi. A przecież Orzeł trenował w tym tygodniu, a dzień przed meczem popołudniu, czyli w warunkach takich, jak mieliśmy podczas meczu. Ta przegrana seria ustawiła całe spotkanie. A późniejsze problemy z torem tylko utrudniały odrabianie strat.

Karambol
Karambol

Gonienie

Gonienie wyniku miało rozpocząć się szybko. Już w piątym biegu trener Ślączka zastosował rezerwę taktyczną. Za Bartkowiaka na torze nie pojawił się Andersen, ale Wojdyło. I Patryk zrobił to, po co został wysłany na tor. Wygrał bieg. Jednak Milik najpierw stracił drugą, a potem także trzecią pozycję. I było to ostatnie pojawienie się kapitana Orła na torze. Szósty bieg pewnie wygrał Chmiel. W siódmym starciu mocno dał o sobie znać fragment drugiego łuku. Orzeł jechał na 4:2. Prowadził Wojdyło, za nim Przedpełski i Lyager. Jednak ten ostatni wpadł w bandy przy prostej startowej na koniec drugiego okrążenia. Powtórka bez Lyagera. Wojdyło jechał jednak fenomenalne zawody i wygrał trzeci bieg. W tym bardzo efektownie odpierał ataki Przedpełskiego. Po dwóch seriach Orzeł miał 18 punktów z czego 9 zdobył Wojdyło, Chmiel 5, a trzy dorzucił Orgacki.

 

Karambol

Trzecią serię zaczęliśmy od powiększenia przewagi żurawi do 8 punktów. Chmiel przywiózł dwa punkty, jednak Buszkiewicz popełnił błąd i skończył upadkiem. W biegu dziewiątym, dokładnie w tym samym miejscu, gdzie wcześniej wyrwało Lyagera, podobna sytuacja spotkała Patryka Wojdyłę. Zły najazd na koleinę i wyrzutka w górę.

Potem mieliśmy ponad 20 minut przerwy zarządzonej przez sędziego na naprawę toru. Dał on maksymalnie trzydzieści minut na jego poprawienie, a przede wszystkim na ścięcie krawędzi w newralgicznych miejscach, gdzie dochodziło do upadków. Łódzka ekipa techniczna dała radę i wróciliśmy do zawodów. Jednak w tym miejscu warto się zatrzymać. Zarówno wypowiedzi zawodników już w trakcie meczu, jak i jazda w pierwszej fazie spotkania wskazywały, że gospodarze są zaskoczeni torem. Był on inny niż w środę popołudniu, gdy trenowała drużyna. Wylanie wody, od którego cała ta medialna historia się zaczyna, miało miejsce ok. 16.00. Ale popytaliśmy i to nie mogło mieć takiego przełożenia na tor. To nie tak, że do tej godziny wszystko było dobrze, a raptem od tej pory zrobił się tor rodem z corridy. Poza tym sędzia i komisarz dopuścili tor do zawodów, więc był on regulaminowy w momencie startu zawodów. Prace na torze, z tego co słyszeliśmy, różniły się jednak między środą a czwartkiem. W dzień treningu tor po pracach został zamknięty wcześniej, a w dniu meczu później. Więc był inaczej przygotowywany niż na trening. Stąd, biorąc pod uwagę wysoką temperaturę, zmieniła się jego struktura. Dlatego później w różnych miejscach zupełnie inaczej przyjmował wodę, która wczoraj była jednak niezbędna. I co do tego nikogo nie trzeba przekonywać. Zastrzeżenia drużyny z Rzeszowa zaczęły spływać po 16.00 i była po nich robiona kosmetyka. Jednak tor po rozpoczęciu zawodów też pracuje, dlatego zaczęły się pojawiać na nim coraz większe problemy. W studiu Canal Plus Marek Cieślak, który dwa lata temu tutaj pracował, tak komentował tę sytuację: „Nie było doświadczenia, osób które zajmowały sie torem. Po raz pierwszy w tym sezonie mamy tutaj taką temperaturę”.

Karambol

Chwilowe przebudzenie

Po pracach przy torze wróciliśmy do ścigania. Layager wygrał powtórkę dziewiątego biegu, w którym wystąpił sam. I w biegu dziesiątym Orzeł wreszcie drużynowo wygrał. W Orle dwie taktyczne i na torze mamy Chmiela (za Milika) i Lyagera (za Bartkowiaka). Jednak bieg został przerwany po upadku na drugim łuku Franciszka Majewskiego. Jego motocykl wypadł za bandę. Jednak upadek ten wynikał z walki, a nie ze stanu toru. W powtórce Lyager i Chmiel lepsi od Przedpełskiego. 5:1 dla Orła i pierwsze drużynowe zwycięstwo w tym meczu. W tym momencie strata do Rzeszowa wynosiła cztery punkty. Czwartą serię zaczęliśmy od remisu, bo Nowak był nie do złapania. Próbował Andersen. Potem Lyager, który najpierw musiał minąć Andersena.

Szansa na zmniejszenie strat pojawiła się w dwunastym starciu. Mieliśmy powtórkę biegu po upadku Wiktora Rafalskiego. Jednak Rew był szybszy od Andersena i Orgackiego. Skończyło się remisem. Na koniec rundy zasadniczej Rzeszów wygrał podwójnie. I znów mieliśmy w tym sezonie sytuację, w której zostaje teoretyczna szansa na remis przed nominowanymi. Prysła ona już w biegu 14, który Orzeł wygrał, ale tylko 4:2. Lyager był pierwszy (zaczął jechać bardzo skutecznie po przerwie na poprawę toru). Długi czas o drugą pozycję Andersen walczył z Nowakiem. Jednak dobrze znany w Łodzi „tak czy owak Marcin Nowak” okazał się lepszy. Ostatni bieg to był już smutna puenta tego całego widowiska na Moto Arenie.

 

Emocje i oskarżenia

Orzeł przegrał i to w słabym stylu. Pewnie emocje i komentarze po tym meczu będą jeszcze z nami przez jakiś czas. Drużyna jako całość nie uniosła presji, że do tego meczu podchodziła w roli faworyta po dobrym występie w Krośnie. Widocznie tamta dyspozycja była chwilowa. I pojawia się pytanie, skoro dobrze szło na twardym torze w Krośnie, to czemu w czwartek zobaczyliśmy zupełnie inaczej przygotowaną nawierzchnię? Widać, że część drużyny wcale nie lubi lub nie ma siły na przyczepny tor. Pisaliśmy przed meczem, że Rzeszów przecież nie położy się, by przegrać. Na torze widzieliśmy, jak łódzka drużyna postanowiła ułatwić zadanie gościom – zarówno technicznie, jak i sportowo. Mecz do zapomnienia, ale i do wyciągnięcia wniosków. Tym razem nie tylko, żeby o nich mówić, ale rzeczywiście coś zmienić. Bo dobra forma połowy drużyny może nie wystarczyć, żeby utrzymać. Orła w lidze. Wydaje się nam też, że wzajemne przerzucanie się winą za przygotowanie toru też nikomu i niczemu nie służy. Rzeczywistość co do wczorajszych wydarzeń jest chyba bardziej skomplikowana niż mówił na pomeczowej konferencji trener Ślączka: "Trochę się pogubiliśmy na początku przez to niefortunne polanie toru przez jednego pana… "

 

Łukasz Bazylewicz, team

Karambol
Karambol

H.Skrzydlewska Orzeł Łódź - Texom Stal Rzeszów 40:50

 

 

H.Skrzydlewska Orzeł Łódź  

9. Andreas Lyager - 12 (1,w,3,3,2,3)

10. Patryk Wojdyło - 10 (3,3,3,w,1,0)

11. Vaclav Milik - 0 (0,0,-,-)

12. Mateusz Bartkowiak - 0 (-,-,-,-,-)

13. Robert Chmiel - 10+1 (2,3,2,2*,0,1)

14. Olivier Buszkiewicz - 0 (d,0,u)

15. Seweryn Orgacki - 4 (3,0,1)

16. Mikkel Andersen - 4+1 (0,1*,2,1)

 

 

Texom Stal Rzeszów - 50 pkt.

1. Jacob Thorssell - 5+1 (3,1*,1,0)

2. Keynan Rew - 10+1 (1,2,2,3,2*)

3. Nicolai Klindt - 8+3 (2*,1*,3,2*,0)

4. Marcin Nowak - 10 (2,2,1,3,2)

5. Paweł Przedpełski - 12 (3,2,1,3,3)

6. Franciszek Majewski - 3+1 (2,1*,w)

7. Wiktor Rafalski - 2 (1,1,w)

8. Adrian Przybyło - NS

 

 

1. (60,11) Thorssell, Klindt, Lyager, Milik - 1:5 - (1:5)

2. (61,32) Orgacki, Majewski, Rafalski, Buszkiewicz (d/4) - 3:3 - (4:8)

3. (60,22) Przedpełski, Chmiel, Rew, Andersen - 2:4 - (6:12)

4. (60,06) Wojdyło, Majewski, Nowak, Buszkiewicz - 3:3 - (9:15)

5. (61,89) Wojdyło, Nowak, Klindt, Milik - 3:3 - (12:18)

6. (61,11) Chmiel, Rew, Thorssell, Orgacki - 3:3 - (15:21)

7. (60,21) Wojdyło, Przedpełski, Rafalski, Lyager (w/u) - 3:3 - (18:24)

8. (59,90) Klindt, Chmiel, Nowak, Buszkiewicz (u/4) - 2:4 - (20:28)

9. (60,12) Lyager, Rew, Thorssell, Wojdyło (w/u) - 3:3 - (23:31)

10. (60,53) Lyager, Chmiel, Przedpełski, Majewski (w/u) - 5:1 - (28:32)

11. (60,92) Nowak, Lyager, Andersen, Thorssell - 3:3 - (31:35)

12. (60,67) Rew, Andersen, Orgacki, Rafalski (w/u) - 3:3 - (34:38)

13. (60,42) Przedpełski, Klindt, Wojdyło, Chmiel - 1:5 - (35:43)

14. (61,57) Lyager, Nowak, Andersen, Klindt - 4:2 - (39:45)

15. (60,24) Przedpełski, Rew, Chmiel, Wojdyło - 1:5 - (40:50)

Wstecz