15/08/2026
Start News Nikt się nie poddaje

Nikt się nie poddaje

Choć Orzeł Łódź nie zdołał pokonać lidera Metalkas 2. Ekstraligi, postawa drużyny w ostatnim meczu może napawać ostrożnym optymizmem. Na konferencji pomeczowej Robert Chmiel podkreślał, że w zespole nie brakuje determinacji.
Nikt się nie poddaje

Podczas dzisiejszego spotkania widać było poprawę. Ale na pokonanie lidera to wciąż za mało.

Niestety zabrakło nam dziewięciu punktów. Szkoda, bo naprawdę było na styku. Cały mecz walczyliśmy – raz prowadziliśmy, potem znowu 5 punktów w plecy. Szło nam ciężko. Też przywiozłem dwie „dwójki” w biegach, wtedy akurat nie pomogłem drużynie. Obroniłem tyle, ile się dało, ale niestety troszeczkę zabrakło. Widać jednak poprawę, jeśli chodzi o nastawienie i postawę całego zespołu. Nikt się nie poddaje.

Dużo zależy od tego, jak danego dnia mamy ustawiony motocykl – czy starty są w porządku, czy tor sprzyja jeździe. Dziś tor pozwalał na ściganie, ale mimo wszystko start nadal był kluczowy. Widać było, że zarówno Andreas Lyager, jak i Patryk Wojdyło mieli mały problem z pierwszym momentem startowym, co praktycznie przesądzało sprawę. Później trudno było coś odrobić – tym bardziej że tor pozwalał na jazdę po całej szerokości, więc jeśli ktoś był z przodu, nie musiał się specjalnie bronić.

Do tego nawierzchnia była dość ciężka, co sprawiało, że szpryca z tylnego koła była bardzo mocna. To nie jest przyjemne przy ściganiu. Jeżeli ktoś jeszcze złapie kontakt w pierwszym łuku, to można coś z tego wyciągnąć – ale dziś im tego właśnie zabrakło.

 

Pokazaliście, że możecie walczyć z najsilniejszą drużyną w lidze, czyli gdy do Łodzi przyjadą zespoły z dolnej części tabeli, wymówek już nie będzie.

Trudno mówić o „słabszych” drużynach. Można co najwyżej powiedzieć, że niektóre mają niższy dorobek punktowy. My do każdego meczu podchodzimy tak samo – i myślę, że to jest kluczowe. Dzisiejszy mecz pokazał, że jesteśmy dosyć mocni na swoim torze, i to może nam pozwolić wygrywać kolejne spotkania u siebie. Na tym nam najbardziej zależy.

 

W piętnastym biegu Janusz Kołodziej i Grzegorz Zengota pokazali klasę. Patrząc z perspektywy – była jeszcze szansa na walkę w tym wyścigu?

W 14. biegu startowałem z pierwszego pola – wtedy wyskoczyłem trzy motocykle do przodu. W 15. jechałem z drugiego, a dziś to właśnie pierwsze i trzecie pole dawały najlepsze szanse. Po starcie próbowałem jeszcze coś ugrać na wejściu w pierwszy łuk, ale obaj zawodnicy zamknęli mnie w „kanapkę” i nie miałem z tej sytuacji wyjścia.

W tym momencie biegu było już właściwie po wszystkim, a dogonić ich było bardzo trudno. Jeśli trzech zawodników jedzie przede mną, to naprawdę ciężko coś wykombinować po szerokiej, nawet jeśli to teoretycznie najszybsza linia. Ale nawierzchnia i szpryca tak ograniczały pole manewru, że nie byłem w stanie nic więcej zrobić.

Nikt się nie poddaje
Nikt się nie poddaje
Wstecz