Powrót do nazwy H. Skrzydlewska Orzeł Łódź
Trener Janusz Ślączka:
Niestety pogoda nie sprzyja, dlatego dzisiaj i najprawdopodobniej jutro nasze treningi odbędą się w Gnieźnie. Jeśli warunki na to pozwolą, w sobotę planujemy przeprowadzić trening tutaj w Łodzi. Natomiast w niedzielę jedziemy na sparing do Gniezna. Początek spotkania zaplanowany jest na godzinę 15:00.
Dziennikarz:
Jak przygotowanie sprzętowe zawodników?=
Trener Janusz Ślączka:
Sprzęt jest, natomiast nie było jeszcze wielu okazji, żeby go solidnie przetestować. W Łodzi mieliśmy dwa treningi. Trochę się pościgaliśmy, ale to dopiero pierwsze jazdy, więc trudno na tym etapie ocenić, kto czym dokładnie dysponuje.
Dziennikarz:
Czy są w planach jeszcze jakieś sparingi?
Trener Janusz Ślączka:
Plany są zawsze, tylko pogoda nie jest łaskawa. Cały następny tydzień ma padać. Robimy wszystko, pośpieszamy firmę, żeby przywiozła plandekę. Chcemy przykryć tor w sobotę lub niedzielę. Plandeka to wymóg na ten sezon, ale przede wszystkim zależy nam na zabezpieczeniu toru, by utrzymać go w jak najlepszym stanie. Trudno przewidzieć, ile spadnie deszczu i jak długo potrwa pogoda niesprzyjająca treningom.
Wiceprezes Jakub Zborowski:
Drodzy Państwo, jak zapewne wiecie, wraz z Janem rozpoczęliśmy pracę w klubie w styczniu. Od początku naszym celem było pozyskanie nowego sponsora tytularnego. W związku z tym zwróciliśmy się do rodziny Skrzydlewskich z prośbą o wycofanie się z nazwy zespołu, aby umożliwić nam rozmowy z potencjalnymi partnerami. Niestety w tak krótkim czasie nie udało nam się znaleźć nowego mecenasa. Aby jednak nie dopuścić do powstania luki w budżecie – wiemy wszyscy, że żużel to sport bardzo drogi – ponownie zwróciliśmy się do rodziny Skrzydlewskich z prośbą o wsparcie. Pan Witold Skrzydlewski zgodził się kolejny raz wesprzeć nasz klub, w związku z tym wracamy do nazwy H. Skrzydlewska Orzeł Łódź. Jednocześnie pan Witold Skrzydlewski zaznaczył, że jeśli uda nam się w przyszłości pozyskać sponsora bądź partnera, który będzie w stanie na równi z nim wspierać klub, ustąpi miejsca w nazwie.
Dyrektor Zarządający Jan Konikiewicz:
Cały czas jesteśmy na etapie działań związanych z poszukiwaniem nowych sponsorów i partnerów klubu. Mamy świadomość, że to proces, który wymaga czasu, nie da się tego zrealizować w dwa czy trzy miesiące. Wiemy również, że bez wsparcia pana Witolda Skrzydlewskiego nie byłoby żużla w Łodzi. Dlatego powrót do nazwy H. Skrzydlewska Orzeł Łódź to przede wszystkim gwarancja ciągłości i stabilności dla naszego klubu. Bardzo cieszy nas fakt, że zawodnicy w końcu wyjechali na tor. To dodaje energii wszystkim naszym działaniom. To, co do tej pory funkcjonowało głównie w sferze planów i dokumentów, zaczyna się wreszcie materializować.
W najbliższych tygodniach będą Państwo mogli zobaczyć efekty naszej pracy. Już od przyszłego tygodnia planujemy kilka niespodzianek zarówno dla kibiców, jak i dla mediów. O szczegółach poinformujemy niebawem, bo – jak wiadomo – cały czas jesteśmy mocno uzależnieni od pogody. Janusz pilnuje, by tor był jak najlepiej przygotowany, ale są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Za dwa tygodnie, 4 kwietnia, czeka nas wielka inauguracja – Maxto ITS, Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi otworzą sezon żużlowy na naszym stadionie. Sprzedaż biletów przebiega w bardzo podobnym tempie jak w ubiegłym roku. Miejsc na trybunie głównej już nie ma, dlatego zachęcamy kibiców do zakupu biletów na pozostałe trybuny. Bilet normalny kosztuje 50 zł, ulgowy 25 zł. Możemy dziś powiedzieć, że dzięki współpracy klubu z miastem, w drugim kwartale tego roku na elewacji stadionu pojawi się herb Orła Łodzi. Projekt został już zatwierdzony i jest w realizacji.
Patrycja Paśko (Łódzki Żużel):
Jak wygląda sprawa toromistrza?
Trener Janusz Ślączka:
Jest nowy toromistrz Zbigniew Krakowski, który pracował w Lesznie. Na tę chwilę zamarznięty jest pierwszy łuk, ale dzisiaj spróbujemy wszystko zrobić, żeby trening w sobotę się odbył.
Dziennikarz:
Co z koszulkami dla kibiców?
Wiceprezes Jakub Zborowski:
Pokazaliśmy już pierwszą koszulkę. Wczorajszy „fuck up” biorę na siebie. Chodzi o błędne daty 1995-2025, które wspólnie z firmą odzieżową niestety przeoczyliśmy. Na szczęście błąd został bardzo szybko wyłapany. Odpowiadając na pytanie, zmieniliśmy firmę odpowiadającą za nasz merchandising i całkowicie zmieniamy podejście do tego tematu. Przede wszystkim zaczniemy od sprzedaży koszulek limitowanych, będą one sprzedawane przez internet. Nowy dostawca zapewnia nas, że już w okolicach pierwszego meczu powinniśmy mieć gotowe zarówno stoisko stacjonarne, jak i sklep i pierwsze produkty pojawią się w sprzedaży.
Wideorelacja: https://youtu.be/EfKNOUSmP5o
(not. Patrycja Pąśko)



