Treningi cztery razy dziennie
Korespondencja z Władysławowa
Wtorek, czyli trzeci dzień zgrupowania w Cetniewie zawodnicy rozpoczęli punktualnie o 7:30 poranną zaprawą na świeżym powietrzu. Biegali po bieżni, było rozciąganie i ćwiczenia typu pompki. Na koniec trenerzy Ślączka i Jąder zarządzili jeszcze jedno okrążenie wokół stadionu. – Trenujemy cztery razy dziennie w bardzo dobrych warunkach. Zaczynamy od rozruchu, po śniadaniu siłownia, po obiedzie pracujemy w terenie, a po kolacji mamy jeszcze basen i saunę – mówi Janusz Ślączka, trener Orła.
Trenerzy na zgrupowaniu mają pod opieką nie tylko pierwszą drużynę, ale także zawodników z kategorii 250/500. Jak podkreśla trener Ślączka, ośrodek, w którym przebywają, jest mu bliski, ponieważ był w nim wielokrotnie. Pierwszy raz jeszcze jako zawodnik pod koniec lat 80.
Dni mijają zawodnikom według nakreślonego planu, w którym jest też czas na odpoczynek i relaks. Nie brakuje żartów i dobrego nastroju, w czym prym wiodą miedzy innymi: Patrick Hansen i Patryk Wojdyło. – Warunki do treningu mamy bardzo dobre. Jest plaża, a dobry trening na plaży zawsze jest super. Dzień zaczynamy porannym bieganiem. Trener dba, byśmy tutaj się nie nudzili – mówi Patryk Wojdyło.
Władysławowo jest opustoszałe. Zawodnicy są skoszarowani w Centralnym Ośrodku Sportu i pewnie nie zdają sobie sprawy, że w mieście życie płynie bardzo powoli. Garstka osób spaceruje po plaży, a w całym mieście czynne są tylko dwie restauracje. Nie ma to jednak znaczenia w kontekście przygotowań do sezonu łódzkiej drużyny. Przed zawodnikami ostatnie dni szlifowania formy fizycznej w Cetniewie. Będą tam do piątku. Kolejny raz mają spotkać się razem około połowy marca i wtedy wyjechać na tor.
(MJ)



