Co z młodymi Orłami?
Na pierwszej konferencji w tym roku powiedział pan, że młodzi żużlowcy są i działacie szkoleniowo. Jak to wygląda? Jakie są plany na najbliższy sezon?
Działamy cały czas w tej kwestii. Na razie skupiamy się na czymś innym, ale najmłodsi zawodnicy, mówię tutaj o 250, są w trakcie pracy nad sprzętem. W tym roku mam nadzieję, że uda im się zdobyć licencję na 500, czyli przejdą klasę wyżej.
Co to dla nich oznacza?
Staną się w pełni zawodnikami. Co prawda nie będą jeszcze mogli startować w lidze, ale w zawodach młodzieżowych, takich jak Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwa Polski, już tak.
Jacy zawodnicy będą pod pana opieką?
Najmłodsi, chociażby Kacper Zieliński i Filip Pawlak i to oni będą już rocznikowo zdolni do tego, żeby zdawać egzamin na 500.
Będą oni ćwiczyli z pierwszym składem, z juniorami z pierwszego składu, czy może będą mieli swoje osobne treningi?
Będą starali się, jeżeli trener Śląska będzie miał taką chęć, stawiać się na treningach z pierwszym zespołem i podpatrywać starszych zawodników. Ale raczej nie będą im wchodzili w paradę. Treningi będą odbywały się osobno. Swoich spotkań i meczy juniorzy będą mieli sporo i mam nadzieję, że to zaowocuje.
Wspomniał pan o trenerze Ślączce. Jak będzie wyglądała współpraca między wami? Czy podczas meczów będziemy mogli spotkać pana w parku maszyn?
Oczywiście będę w parku maszyn, ale to Janusz odpowiada za pierwszy zespół i to on będzie podejmował decyzje.


