Szczegóły powrotu Orła do gry
Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orzeł Łódź
Na pewno nie liczyłem, że jeszcze raz tutaj stanę. Wiele rzeczy się wydarzyło, które doprowadziły do tego, że jednak jedziemy. Jedziemy i tu nie pękamy, nie poddamy się grupie 20 ludzi, którzy próbowali na nas wymóc, żebyśmy się dalej tym żużlem nie zajmowali. Natomiast znalazła się grupa ludzi, która, dążyła do tego, żebyśmy pojechali. Byli to sponsorzy obecni i myślę, że przyszli. Byli to też darczyńcy, tacy, którzy w inny sposób nas wspomagają. No i była moja rodzina, która mówi, skorupiaku, nie daj się. Jestem już trochę skorupiak, mam 72 lata skończone. Postanowiłem ze wszystkimi tutaj, co są razem ze mną, podjąć tą rękawicę i zawalczyć. Na pewno zarząd klubu z jednoosobowego będzie trzyosobowy. Ja, jak wiecie wszyscy, jestem kontrowersyjny. Zazwyczaj powiem, a dopiero później pomyślę, a powinienem mówić politycznie. Może ktoś inny będzie ładniej mówił. Dzisjaj ja jestem, jako Witold Skrzydlewski, właścicielem tego klubu. Co będzie dalej, to się okaże. Na pewno te oferty, które były za złotówkę, nie dawały żadnej gwarancji, nawet milimetrowej, że ten klub wystartuje. Bo z każdym, z którym rozmawialiśmy, stawialiśmy warunek, że muszą wystartować. Niektórzy mieli pomysły takie, ile jest na koncie w klubie, ile jeszcze wpłynie. No i gwarancji nie chcieli dawać na wyjechanie. Jak mówimy, jaką firmę reprezentuje, „no to on założy”. Są też, jak w każdym biznesie, poważni ludzie i z takimi ludźmi jesteśmy. Wydaje mi się, że mieszkańcy tego miasta zasługują na to, żeby te motory tutaj zaczęły warczeć. Czy wszystkim to się będzie podobało? Nie mam gwarancji. Już na jakichś tam wpisach komentuje ta grupa, że oni byliby szczęśliwi, jakbyśmy nie startowali. Myślę, że jakby to był stadion piłkarski, to ta druga grupa by im cztery litery skopała. Nie jesteśmy w stanie dogodzić.
Pytanie od dziennikarzy
Panie Witoldzie, co takiego się zadziało, że jednak zmienił Pan zdanie?
Prezes Witold Skrzydlewski
Proszę Pana, ja cały czas mówiłem, że szukamy sponsorów, znaczy inwestorów, inaczej mówiąc. Nadal jesteśmy w tym obiegu. Natomiast duża grupa ludzi, która do mnie przyjeżdżała, która delikatnie wchodziła mi na ambicje, bo to jest najprościej, wiecie, faceta, co ma 72 lata i jemu tutaj zagrać co nieco. Wielu ludzi zdecydowało się nam pomóc i dlatego podjęliśmy taką decyzję.
Pytanie od dziennikarzy
Dzisiaj w przestrzeni medialnej pojawiały się informacje, że tej umowy między klubem a miastem nie ma jeszcze podpisanej i że pojawił się jakiś tajemniczy inwestor.
Witold Skrzydlewski
Nie wiem, tego. Mogę tylko Państwu powiedzieć jedną rzecz, że od mojego spotkania w sierpniu z Panią Prezydent do dzisiaj nie miałem możliwości się spotkać jeszcze raz. Nikt ze mną nie rozmawiał o tajemniczych inwestorach, że ktoś chce kupić stadion. Uważam, że jeśli miasto czyniło takie rzeczy, no to powinno chyba tych, co są najbardziej zainteresowani poinformować. Ja przynajmniej o tym nic nie wiem, ale w Polsce jest wszystko możliwe.
Marcin Ulacha, członek Rady Nadzorczej H. Skrzydlewska Orzeł Łódź
Chyba nikt nie wierzył, że Prezes Skrzydlewski urządzi Orłowi pogrzeb. Mieliśmy jakieś domniemania o wycofaniu, rzeczywiście poważne poszukiwania inwestora, ale jak Prezes wspomniał, warunek był jeden. Orzeł nie może zniknąć z żużlowej mapy Polski i ma pojechać w drugiej Ekstralidze. Nie udało nam się znaleźć takiego inwestora, w związku z tym podjęliśmy decyzję, że działamy dalej. Oczywiście cały czas aktywnie poszukując tutaj wsparcia finansowego, bo rzeczywiście sytuacja w żużlu staje się trudna do udźwignięcia przez większość klubów. Tak jak od początku zapowiadaliśmy, złożenie wniosku licencyjnego było absolutnym pewnikiem. Nawet gdybyśmy my nie kontynuowali tutaj działania, żeby Orzeł mógł spokojnie w przyszłym sezonie kontynuować jazdę. Dzisiaj, jak tutaj Pan zauważył, spełniamy dwa z trzech warunków licencyjnych. Warunkami licencyjnymi jest rozliczenie się z zawodnikami, czyli przejście audytu finansowego, klub nie może mieć długów. Drugim warunkiem jest zbudowany skład na kolejny sezon, także tutaj mamy zbudowany i zakontraktowany solidny skład. Jest to autorski skład trenera, także to już jemu zostawię. I trzecim warunkiem jest rzeczywiście posiadanie umowy na dysponowanie obiektem, na potrzeby rozgrywania rozgrywek. Na tę umowę jeszcze czekamy, nie mamy jej w tym momencie.
Pytanie od dziennikarzy
Od jakiegoś czasu były informacje na temat tego, że poszliście drogą odwrotną niż większość polskich klubów, czyli nie dajecie żużlowcom nieprawdopodobnych kokosów za sam podpis. Czy to ma pośrednio wyznaczyć nowe trendy w polskim żużlu?
Marcin Ulacha
Ja myślę, że jeżeli nie odwrócimy trendów, jeżeli kluby nie zaczną dyktować pewnych warunków jako pracodawcy, to rzeczywiście w ciągu 2-3 lat żużel w Polsce będzie miał potężne problemy. Nie da się bazować wyłącznie na telewizji, to wszyscy wiemy. Z drugiej strony też wiemy, że żużel jednak jest sportem niszowym. My nie zakontraktujemy Roberta Lewandowskiego, a Adidas nie wypuści 2 milionów koszulek, które sprzedamy po 50 euro. To jest w pewnym sensie sport niszowy. Nie może być tak, że tylko tak naprawdę ligi polskie cierpią finansowo. Wiemy doskonale, że w ligach zagranicznych te stawki są zupełnie inne, więc pora, żeby to kluby zaczęły dyktować warunki, bo żużel po prostu zniknie. Jeżeli rozmawiamy o wielomilionowych kontraktach w tym jednak niszowym sporcie, to jest to, powiedzmy sobie uczciwie, drobna przesada. Stworzyła nam się też ostatnim czasem taka sytuacja, że mamy doniesienia o kłopotach finansowych z porażającej wręcz już liczby klubów. Jeżeli to się nie zmieni i te kluby będą rolować ten dług w dalszym ciągu i co roku martwić się, jak przejść audyt finansowy, przerzucając zadłużenie na kolejny okres, to do niczego to w tym sporcie nie doprowadzi. Uważam, że jest pora na zmianę i myślę, że ten komunikat o wycofaniu Orła czy wystawieniu Orła na sprzedaż też troszeczkę tym całym... Nie chciałbym użyć słowa stolik, bo to jest złe określenie, ale całym tym rynkiem i środowiskiem troszeczkę zatrząsł.
Maciej Jąder, trener H. Skrzydlewska Orzeł Łódź
Chciałbym bardzo serdecznie podziękować Panu Witkowi za to, że motocykle będą nadal na najpiękniejszym stadionie, według mnie w Polsce. Myślę, że pomimo trudności, jakie były w pierwszym sezonie to kibice to na pewno docenią. Za nami bardzo pracowity ostatni tydzień. Mamy już tak naprawdę dopiętych zawodników. Nie było to łatwe, no bo jak już wiecie, wcześniej kluby rozmawiały, mieli dopiętych swoich zawodników, mieli na to czas. My nie mieliśmy dużo tego czasu, ale myślę, że miło zaskoczymy wszystkich. Dzisiaj jeszcze nie mogę za dużo zdradzać, bo jak wiadomo jest dzisiaj ostatni dzień okienka transferowego. Także na dzisiaj mogę tylko powiedzieć, że z zeszłego roku zostaje u nas Mateusz Bartkowiak, Seweryn Orgacki, Jakub Kiciński i Tomasz Szeląg. O reszcie zawodników będziemy informowali od wtorku. Na pewno jest to fajny młody skład. Będziecie wszyscy zaskoczeni. Myślę, że oddadzą serce na torze.
Pytanie od dziennikarzy
Czy udało się kogoś z wyższej ligi ściągnąć? Czy to są zawodnicy, którzy byli wolni w drugiej ekstralidze i z Krajowej Ligi Żużlowej?
Maciej Jąder
Ja myślę, że każdy z tych zawodników, będzie chciał coś udowodnić. Dla niektórych nie było miejsca gdzie indziej. Jeździli dobrze w innych klubach, a zostali na lodzie. Myślę, że oni też będą chcieli coś udowodnić.
Prezes Witold Skrzydlewski
Ja mogę tylko Państwu powiedzieć, że żadne ogórki u nas nie będą jeździć. Będą, to poważni zawodnicy. To nie są tacy słabi zawodnicy, jakby się wydawało, że na koniec zostali. Okazało się, że miasto żydowskie, trzeba było poczekać i odpowiednie sprawy załatwić.



