Rano praca, popołudniami przygotowania do sezonu
Wywiady z obozu w Cetniewie
Jak się czujesz na zgrupowaniu i w drużynie?
Dobrze. Intensywnie trenujemy, ale także świetnie się przy tym bawimy. Przede wszystkim jednak skupiamy się na przygotowaniach.
Dostajecie duży wycisk od trenera?
Mamy cztery treningi dziennie, więc jest sporo do roboty, a to dopiero drugi dzień (rozmawialiśmy w poniedziałek wieczorem). Chociaż tak naprawdę cały okres zimowy też dobrze przetrenowałem, więc przygotowanie jest solidne.
Od kiedy zazwyczaj zaczynasz przygotowania zimowe?
To zależy od tego, kiedy kończy się sezon. Po sezonie mam miesiąc odpoczynku. Zazwyczaj jest to w październiku. Tym razem zacząłem później przez kontuzję, ale od razu po wyleczeniu zacząłem przygotowania.
Wcześniej jeździłeś w barwach Bydgoszczy. Jakie emocje towarzyszą Ci przed pierwszym meczem w sezonie przeciw byłemu klubowi?
Zmieniłem barwy klubowe, jak to często bywa w tym sporcie. Podchodzę do tego po prostu jak do każdego meczu, nie ma znaczenia z kim i gdzie. Mecz to mecz.
Jak Ci się jeździło po łódzkim torze?
W poprzednim sezonie udało mi się zdobyć 6 punktów podczas meczu w Łodzi, więc jestem zadowolony. Mam nadzieję, że przełożę to na większą liczbę punktów w tym sezonie.
Jakie masz cele na ten sezon?
Chciałbym powtórzyć, a nawet poprawić wyniki z poprzedniego sezonu. Zanim złapałem kontuzję, szło mi naprawdę dobrze. Chcę iść cały czas do przodu, rozwijać się. To jest mój główny cel.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z żużlem?
Na żużel zabrał mnie wujek. Zaczęliśmy jeździć na mecze Unii Leszno. Mieliśmy karnety i przez dwa lata chodziliśmy na stadion. Mieliśmy swoje ulubione miejsca. Pewnego razu podczas niedzielnego wyjazdu na mecz, padło pytanie, czy ja bym się nie nadawał do tego sportu. Na początku to zlekceważyłem. Grałem wtedy w koszykówkę. Jednak mój tata zauważył na Facebooku informację, że jest nabór do szkółki żużlowej w Lesznie. Zapisałem się. Przyjmował mnie Roman Jankowski. Od razu wsadził mnie na 500, bo byłem wysoki i stwierdził, że nie ma sensu, żebym zdawał na 250, na której jeździłbym tylko przez rok. Zaczynałem więc od szkolenia na 500.
Co by było, gdyby nie żużel? Może zostałbyś znanym koszykarzem?
Zanim trafiłem na żużel, próbowałem różnych sportów: karate, piłkę nożną, koszykówkę. Wiele z tych sportów mi wychodziło. Dodatkowo w szkole grałem w piłkę ręczną i w siatkówkę. Gdy jeździłem na szkolne zawody piłkarskie, to dochodziliśmy nawet do szczebla wojewódzkiego. Ostatecznie to żużel stał się tym, co mnie pochłonęło. Przede mną ostatni rok jako junior i będę się starać, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, żeby zdobyć zaufanie i za rok jeździć w U-24, a następnie starać się dalej, by wreszcie przejść na pozycję seniorską.
Co robisz, gdy nie trenujesz?
Pracuję, bo muszę się utrzymać. Jestem kierowcą i magazynierem w rodzinnej firmie. Rano pracuję, a popołudniami przygotowuję się do sezonu. Oczywiście w trakcie sezonu liczy się tylko żużel – motor, przygotowanie, zawody, treningi.
Kto jest Twoim idolem?
Emil Sajfutdinow. Jeździł w Unii Leszno i pamiętam jedną jego taką akcję z Częstochowy, kiedy przejechał totalnie prostym motorem przy bandzie. Jak oglądaliśmy powtórki i je analizowaliśmy, to komentatorzy dwa razy już nazwali mnie Emilem – po tych akcjach, które z Buczkiem robiliśmy w Bydgoszczy. Wygląda na to, że zainspirowałem się i latałem po bandach.
Co najbardziej lubisz w żużlu?
Chyba po prostu ściganie. Największą frajdę sprawia mi gonienie, akcje i wyprzedzanie. W sumie w ogóle żużel jako cały sport sprawia mi frajdę. Kiedy jest w tym też dobra zabawa, to wychodzi najlepiej.
Rozmawiała: Patrycja Pąśko
— Słyszałem już niejedną opinię, że jestem chodzącą encyklopedią, jeżeli chodzi właśnie o żużel i wyniki naszego klubu — przyznaje Patryk Sobczyński.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Kacper Zieliński o Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów, swoich ostatnich zawodach w Czechach i ambitnych planach na przyszłość.
Marcin Nowak o początku sezonu, przygotowaniach do meczu z Krosnem i o tym, jak kluczowa dla wyników jest atmosfera w drużynie.
Robert Chmiel o przyszłotygodniowym meczu w Łodzi, gdzie pojawi się jako „Wilk” z Krosna. Wracamy także do jego ubiegłorocznych startów w barwach Orła.

