Drugi sezon Janusza Ślączki jako trenera Orła
Zanim sezon 2012 się zaczął, nad klubem wisiało widmo niepewności. Wszystko z powodu wypowiedzi Witolda Skrzydlewskiego o zaprzestaniu finansowania Klubu Żużlowego Orzeł Łódź. – Moja rodzina kocha żużel, ale utrzymanie drużyny nie może spadać wyłącznie na nasze barki. Możemy wykupić złoty pakiet sponsorski, ale nie sześć. Jeśli znów wszystko ma zależeć wyłącznie od pieniędzy Skrzydlewskich, to wycofujemy się z takiego układu. A przecież utrzymanie zespołu to nie jedyne wydatki – ogłosił prezes Skrzydlewski. [cytat z „Expressu Ilustrowanego”]
Orzeł pojedzie
Ostatecznie skład udało się skompletować i Orzeł przystąpił do rozgrywek, jednak prezes klubu Witold Skrzydlewski przyznał, że nie marzy o awansie. – Ze względów nie tylko sportowych, ale również innych, finansowych i organizacyjnych chociażby, nie marzymy nawet o awansie. Dlaczego? Po pierwsze nie mamy nawet obiektu, który spełniałby takie wymagania, jakie stawiane są dla klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej. Po drugie, po awansie jak wyjedzie się z takim składem w Ekstralidze, to będzie przecież kompromitacja. [cytat ze „Sportowych Faktów”]. Jednak szkoleniowiec Orła Janusz Ślączka był zadowolony. ze składu: – Moim zdaniem jest to dobry skład, który pozwoli nam przede wszystkim wygrywać mecze u siebie. Myślę również, że tych zawodników stać na odniesienie kilku zwycięstw na wyjeździe. Na co nas stać? Dobrze by było, jakby udało się wejść do pierwszej czwórki. Po to przecież jadą zawodnicy, chcemy wygrywać mecze i o to w tym wszystkim chyba chodzi – powiedział dla „Sportowych Faktów”. Cel był ustalony. Wejść do pierwszej czwórki i wygrywać mecze u siebie.
Sezon czas zacząć
Sezon ligowy rozpoczął się dla Orła w Gnieźnie. Orła reprezentowali: Michał Szczepaniak, Mariusz Fierlej, Rafał Trojanowski, Mateusz Szczepaniak, Lindus Sundstroem, Damian Adamczak i Marcin Wawrzyniak. Przed biegami nominowanymi łodzianie przegrywali sześcioma punktami, co nadal było możliwe to do nadrobienia. Jednak zawodnikom Ślączki się nie udało i mecz zakończył się wynikiem 50:40. – Szkoda tego czternastego biegu, ale mówi się trudno. Postawiłem na zawodników, którzy znają ten tor i wynik powinien być lepszy, po prostu nie wyszło. Damian Adamczak jechał bardzo dobrze. Miał jednak trzy biegi z rzędu, po których nie czuł się zbyt dobrze, a ja musiałem postawić na pewniaków – komentował Ślączka. [cytat ze „Sportowych Faktów”].
Domowi zwycięzcy – wyjazdowi przegrani
Sezon 2012 dla łodzian był sinusoidą. Z reguły przegrywali mecze wyjazdowe, a domowe wygrywali. Podczas pierwszego meczu na domowym torze łodzianie pokonali Lubelski Węgiel 54:36. W trzeciej kolejce i podczas drugiego wyjazdu Orzeł został pokonany przez Ostrowian 53:36. Drugie spotkania ligowe na domowym torze przyniosło Orłowi zwycięstwo nad Lokomotiv Daugavpils 57:33. A kolejny mecz wyjazdowy ponownie był przegrany dla Orła, choć różnica punktowa nie była aż tak duża jak podczas dwóch poprzednich wyjazdów i mecz w Grudziądzu zakończył się wynikiem 46:44.
Czas na rewanże
Podczas pierwszego rewanżu Orzeł zdominował Grudziądz na własnym torze, a spotkanie zakończyło się wynikiem 61:29, tym samym punkt bonusowy został w łódzkim klubie. Dwucyfrowy wynik zdobyli podczas tego meczy Linus Sundstroem, Mateusz Szczepaniak i Michał Szczepaniak. – Cieszymy się ze zwycięstwa. Wygraliśmy wysoko i byliśmy dobrze przygotowani do tego meczu. Dzisiaj Grudziądz pojechał słabo. Jestem zaskoczony tym wynikiem, trudno nie być, jeżeli z taką drużyną wygrywa się tak wysoko. Liczyłem, że będzie to wyrównany mecz i ostatnie biegi zadecydują o wyniku. Ale tu już było wiadomo po dziesiątym czy jedenastym biegu, że wygramy – tak spotkanie z Grudziądzem podsumował trener Ślączka dla „Sportowych Faktów”. Mecz w Daugavpils był zacięty, a do wygranej Orłów brakło naprawdę niewiele (48:42).
Jednak Orły nie zawsze wygrywają u siebie
Podczas rewanżu z Ostrovią nadeszła kolej na przerwanie zwycięskiej passy na domowym torze łodzian. Ostrowianie wygrali mecz w Łodzi 49:41. Trener Ślączka swoją drużynę po rewanżu z Ostrovią porównał do reprezentacji Niemiec: – Powiem szczerze, że mogę porównać moją drużynę do piłkarskiej reprezentacji Niemiec na Mistrzostwach Europy 2012. Wygrywali wszystko, jechali dobrze, a przyszedł ważny mecz i oni przegrali. Tak samo jak kadra Niemiec. To, co chcieli moi zawodnicy, to mieli. Przygotowaliśmy im taki tor, jaki chcieli. Trenowaliśmy w środę i w piątek, a niektórzy kończyli wcześniej trening, bo mówili, że wszystko jest ok. Ale nie było. [cytat ze „Sportowych Faktów”]
Końcówka sezonu
Przedostatni mecz łodzian zakończył się przegraną Orła w Lublinie, gdzie Lubelski Węgiel pokonał Orła 59:31. – Tor był naprawdę źle przygotowany, bo były na nim miejsca przyczepne i twarde. Sędzia słusznie nakazał wyrównanie go. Jeżeli zawody są przesunięte o niemal godzinę, to znaczy, że coś jest nie tak. Dzisiaj jedynie Damian Adamczak i Peter Kildemand jechali na swoim poziomie, reszta zawiodła totalnie. Mamy teraz duży problem, bo został nam ostatni mecz i nawet zwycięstwo w nim nie gwarantuje nam pierwszej czwórki. Trzeba potrenować przed tym spotkaniem, aby wygrać u siebie z Gnieznem – skomentował mecz Janusz Ślączka dla „Sportowych Faktów”. Ten ostatni ligowy mecz w sezonie Orzeł jechał u siebie z Gnieznem. Zawodnicy Janusza Ślączki to starcie wygrali różnicą dwóch punktów, jednak punkt bonusowy wrócił z drużyną gości do „grodu Lecha”.
Do pierwszej czwórki trochę brakło
Janusz Ślączka w sezonie 2012 dotrzymał danego słowa. Orzeł u siebie wygrywał (pomijając mecz z Ostrowem). Jednak, by wejść do pierwszej czwórki, poza domowymi zwycięstwami łodzianie potrzebowaliby jakiejś wygranej poza Łodziom. Ostatecznie Orzeł Łódź zajął piąte miejsce w tabeli.
Patrycja Pąśko
— Słyszałem już niejedną opinię, że jestem chodzącą encyklopedią, jeżeli chodzi właśnie o żużel i wyniki naszego klubu — przyznaje Patryk Sobczyński.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Kacper Zieliński o Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów, swoich ostatnich zawodach w Czechach i ambitnych planach na przyszłość.
Marcin Nowak o początku sezonu, przygotowaniach do meczu z Krosnem i o tym, jak kluczowa dla wyników jest atmosfera w drużynie.
Robert Chmiel o przyszłotygodniowym meczu w Łodzi, gdzie pojawi się jako „Wilk” z Krosna. Wracamy także do jego ubiegłorocznych startów w barwach Orła.

