Duże miasta a żużel
Nie ma w Polsce klimatu na żużel w dużych miastach. To domena mniejszych ośrodków z żużlową tradycją. Takie argumenty można usłyszeć w wielu dyskusjach. Jest w tym na pewno coś z prawdy. Bo opinie się znikąd nie biorą. Postanowiliśmy sprawdzić jak to wygląda dokładnie
Największe miasta w Polsce pod względem ludności.
- Warszawa – 1 861 975
- Kraków – 803 283
- Wrocław – 675 079
- Łódź – 658 444
- Poznań – 541 316
- Gdańsk – 486 345
- Szczecin – 391 566
- Lublin – 331 243
- Bydgoszcz – 330 038
- Białystok – 292 600
W Warszawie na żużel nie pójdziemy, bo go tam nie ma. No, chyba że raz do roku na SGP na Stadionie Narodowym. Ostatnie spotkanie Gwardii zostało rozegrane w 2003 roku. Od kilkunastu lat działa Warszawskie Towarzystwo Speedwaya, które podejmuje próby reaktywacji czarnego sportu w stolicy. W niektórych latach młodzi zawodnicy startowali w różnych zawodach młodzieżowych. Nie ma jednak czynnego toru żużlowego.
W drugim co do wielkości mieście w Polsce, czyli Krakowie trwają starania o powrót Wandy Kraków do ligowego ścigania. Była próba przed ostatnim sezonem. Teraz też jak słychać są podejmowane jakieś działania, by ligowy żużel wrócił do Krakowa.
Wrocław rządzi
W trzecim co do wielkości mieście w Polsce moda na żużel jest. Wystarczy przytoczyć, że drużyna Betard Sparty Wrocław jeździ na własnym torze przy wypełnionych trybunach. W tym sezonie średnia frekwencja na domowy meczach wynosiła 13 675, a dziewięć spotkań zobaczyło 123 075 widzów. Sportowo drużyna z Wrocławia to czołówka ligi. W tym roku, jak i poprzednim pojedzie w finale. Nie zapominajmy, że żużlowcy mają w tym mieście niezłą konkurencję. Od pewnego czasu całkiem nieźle sportowo radzi sobie piłkarska drużyna Śląska Wrocław. Ich frekwencja w tym sezonie wynosi blisko 29 i pół tysiąca widzów na mecz, a hitowe starcie z Legią obejrzało aż 36 tysięcy widzów. Wrocław ma także szeroką ofertę w innych sportach oraz w wydarzeniach kulturalnych i społecznych.
Łódź tak nam bliska
W Łodzi frekwencja na Moto Arenie nie jest zadowalająca. Jest piękny, nowoczesny obiekt. Z zazdrością patrzą na niego kibicie w wielu miastach w Polsce. Jednak w zakończonym niedawno sezonie średnio mecze Orła oglądało tylko 2901 widzów. To daje tylko 28 procent zapełnienia obiektu. W całym sezonie ligowe spotkania obejrzało 23204 widzów. To tylko 6 tysięcy więcej niż przychodzi na jedno spotkanie piłkarskiej drużyny Widzewa (średnio 17 143 - sezon 2024/2025). Druga drużyna piłkarka w mieście ŁKS ma frekwencję około 9700 (ekstraklasa sezon 2023.2023 a po spadku do I ligi 6437) sezon 2024/2025.
Mała frekwencja miała być jedną z przyczyn podawanych przez Witolda Skrzydlewskiego jako powód opuszczenia klubu. Warto jednak zauważyć, że łódzki obiekt potrafi się wypełnić np. podczas Meczu Narodów, a podczas organizowanych tam wydarzeń takich jak IME czy IMP wypełnienie obiektu sięga od 60 do 70 procent.
Nie można zapominać, że w Łodzi nieźle działa damska siatkówka, którą na najwyższym szczeblu rozgrywkowym reprezentują aż dwie drużyny, a do tego biorą udział w rozgrywkach międzynarodowych.
Poznań
W Poznaniu mamy sytuację bardzo zbliżoną do łódzkiej. Też są dwie drużyny piłkarskie i w tym roku wydarzyły się takie same sytuacje. Wiosną Poznań miał dwie drużyny w ekstraklasie, a teraz od rundy jesiennej Lech gra w ekstraklasie, a Warta w pierwszej lidze. Żużlowa drużyna Skorpionów jeździe swoje meczu na stadionie na Golencinie. Ma on swój klimat, ale infrastrukturalnie jest to przepaść do nowoczesnego obiektu w Łodzi. To taki typowy „old school”. Mimo to średnia frekwencja na meczach żużlowych wyniosła 4345 widzów, co daje 57 procent zapełniania obiektu. Widzów na żużel w Poznaniu przychodzi aż 43 procent więcej niż w Łodzi. Frekwencyjnym dominatorem w Poznaniu jest Lech Poznań ze średnią 27 tysięcy widzów. Warta mecze w I lidze rozgrywa na stadionie w Grodzisku Wielkopolskim. Gdy grała jeszcze w ekstraklasie (na stadionie Lecha) miała średnią frekwencję na poziomie ponad 3700 widzów.
Gdańsk najsłabiej
Drużyna z Gdańska ostatni sezon miała słaby nie tylko sportowo, ale też frekwencyjnie. Była to najniższa liczba widzów w całej Metalkas 2. Ekstralidze i wyniosła średnio 2514 widzów. Gdańsk przez cały sezon sprzedał tylko 17 601 biletów (jechali tylko 7 spotkań), a procentowe zapełnienie obiektu wyniosło 29 procent. Na piłkę na Lechię chodzi około 12 tysięcy kibiców. W trójmieście oczywiście jest także Arka Gdynia i wiele innych drużyn sportowych.
Mistrzowski Lublin
Często, gdy rozmawia się z kimś z Lublina można usłyszeć - Żużel? A co Wy tam wiecie o żużlu. Przyjedźcie do nas, to zobaczycie żużel. Drużyna z Lublina może zdobyć w tym sezonie kolejne mistrzostwo polski. Jest naszpikowana gwiazdami, ale też jak się ostatnio okazuje, hojnymi przelewami od Spółek Skarbu Państwa. Miasto także wykłada środki na czarny sport. Średnia frekwencja w tym sezonie to 9071 widzów. Jednak wypełnienie obiektu to aż 97 procent. Na piłkarską ekstraklasę chodzi w Lublinie średnio 12 tysięcy widzów.
Żużlowa Bydgoszcz
Najlepsza frekwencja w Metalkas 2 Esktralidze jest w Bydgoszczy. W sezonie, który jest za nami, spotkania oglądało średnio 7960 widzów, a procent wypełnienia obiektu wyniósł 65,17. Konkurencja dla żużla w Bydgoszczy mniejsza. Aspiracje od lat duże. Piłkarze grają obecnie na trzecim poziomie rozgrywkowym, ale trzeba przyznać, że tradycja żużlowa w regionie jest bardzo duża. Niedaleko przecież są duże ośrodki żużlowe jak Toruń i Grudziądz, które jeżdżą na poziomie Ekstraligi.
Mamy obecnie (jeszcze?) żużel w sześciu z dziesięciu największych miast w Polsce. To nie najgorsza statystka, więc to nie tylko domena mniejszych ośrodków. Choć jest ich zdecydowanie więcej. Zupełnie różne są też losy frekwencyjne w tych miastach. Są przykłady gdzie silna piłka wcale nie zamyka rozwoju żużla, jak często można słyszeć. Jak widać na podanych przykładach wiele zależy od chęci do działania i pomysłu. Większe miasta oferują różnorodną ofertę dla społeczeństwa. Nie tylko piłka, ale także inne sporty. Oprócz tego jest bardzo dużo możliwości spędzania czasu na różnych formach rozrywki, które te ośrodki oferują. Liczy się pomysł na to jak zarażać ludzi chęciami do poznania czarnego sportu i udziału w nim. Pewnie to nasuwa pomysł na kolejną analizę jak kluby przyciągają do siebie kibiców/widzów
(TEAM)
— Słyszałem już niejedną opinię, że jestem chodzącą encyklopedią, jeżeli chodzi właśnie o żużel i wyniki naszego klubu — przyznaje Patryk Sobczyński.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Kacper Zieliński o Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów, swoich ostatnich zawodach w Czechach i ambitnych planach na przyszłość.
Marcin Nowak o początku sezonu, przygotowaniach do meczu z Krosnem i o tym, jak kluczowa dla wyników jest atmosfera w drużynie.
Robert Chmiel o przyszłotygodniowym meczu w Łodzi, gdzie pojawi się jako „Wilk” z Krosna. Wracamy także do jego ubiegłorocznych startów w barwach Orła.



