11/08/2026
Start Czytelnia Tajemnica silników

Tajemnica silników

15 września 2024
„Ten zawodnik, to ma słabe silniki i dlatego nie jedzie. Potrzebuje jakiś mocny silnik, a nie te osiołki”
Tajemnica silników

Dzisiaj poruszymy temat silników, bo wśród kibiców, gdy siedzę na trybunach, słyszę bardzo różne zdania na ten temat, a mi się wydaje, że tylko część z nich jest trafiona. Dlatego chętnie opowiem o swoich spostrzeżeniach jakie mi się nasuwają. 

 

Bardzo często da się słyszeć takie stwierdzenie:  „Ten zawodnik, to ma słabe silniki i dlatego nie jedzie. Potrzebuje jakiś mocny silnik, a nie te osiołki”. No nie do końca tak jest, że mocny silnik gwarantuje w żużlu dobre wyniki. W obecnym żużlu, gdzie często tory są twarde, to mocny silnik jest wręcz prawdziwą zmorą żużlowców. Ja lubię sobie obejrzeć kulisy różnych spotkań. GKM Grudziądz co mecz takie kulisy ujawnia na swoim kanale na Youtube i tam jednym z częściej używanych zwrotów podczas narad jest „ my wheel is spinning”. Co to znaczy? Że koło przekręca, silnik jest za mocny, a to powoduje, że motocykl nie jedzie do przodu, nie ma jak taki motocykl się rozpędzić. 

 

Oczywiście gdy silnik za słaby, to też niedobrze, bo wtedy również taki motocykl się nie napędzi, a dodatkowo będzie trudny do prowadzenia. Gdy złapie przyczepniejszej nawierzchnie, to motocykl będzie prostować. W dopasowaniu chodzi, żeby znaleźć ten złoty środek, gdzie koło nie będzie ani za bardzo kręcić, ani też za bardzo do toru się „przyklejać”. Odnoszę wrażenie, że tylko nieliczni potrafią idealnie dopasować się do warunków torowych. Tacy przeważnie jeżdżą z przodu. W ogóle jeśli o regulację sprzętu, to ponoć jest to dużo bardziej skomplikowane niż kiedyś. Jeszcze naście lat temu wystarczyło zmienić zębatkę i koniec zabawy. Teraz co bieg zawodnicy żonglują  zapłonem, dyszą, długością motocykla, ciśnieniem w oponach. Zgrać to wszystko w jedną całość, to prawdziwa sztuka  W dawnych czasach, kiedy tory były naprawdę przyczepne, silniki zupełnie inne, to taki motocykl było dużo łatwiej dopasować, bo  wtedy faktycznie liczyła się moc.

Tajemnica silników
Tajemnica silników

Mechanik Leigh Adamsa powiedział kiedyś, że ten zawodnik nawet jak miał nie do końca dopasowany motocykl, to sobie kontrolowaniem manetki gazu wszystko korygował. Tu dodał gazu, tam odjął i motocykl się napędzał. W obecnym żużlu już nikt raczej tak się nie bawi. Pełny gaz i do przodu, przez co sprzęt zaczął grać większą rolę.

 

Każdy żużlowiec powie to samo, że konstrukcja silnika żużlowego jest prosta jak cep, a to który silnik będzie dobry decydują niuanse, a o tych niuansach najwięcej wiedzą tunerzy. Tutaj trwa prawdziwa rywalizacja między nimi. Niby silnik żużlowy, to prosta konstrukcja, a jednak mimo to dalej można wymyślać w nim nowe rozwiązania, które spowodują, że silnik będzie jeszcze szybszy, lepszy. 

 

No i poruszę też temat tunerów, bo to też ciekawe zjawisko. W mojej opinii tunerzy, to taka mała sprytna grupa, która trzyma zawodników w garści. Były różne próby stworzenia silnika, który przede wszystkim będzie bardziej żywotny. Powstała choćby konstrukcja Marcela Gerharda, na której jedną z rund Grand Prix wygrał Fredrik Lindgren. Został też zbudowany nowy model sinika GM oznaczony jako NX. Dlaczego takie silniki nie potrafią się przebić? Bo tunerom na tym kompletnie nie zależy. Teraz robią serwisy co 20-30 wyścigów, to jaki oni by mieli interes, żeby w silnikach z nowym systemem smarowania robić takie serwisy po 60-70 wyścigach? Przecież oni zarobią mniej. I taka sytuacja będzie dopóki nie zapadnie jakaś decyzja odgórna i nie ulegną zmianie pewne przepisy. 

 

W żużlu też więcej, nie znaczy lepiej, bo nie ma żadnej gwarancji, że nawet jak zawodnik poczyni ogromne inwestycje, to spowoduje, że jego wyniki pójdą w górę. Ostatnio mogliśmy czytać wywiad z Danielem Kaczmarkiem, gdzie przyznał, że bardzo dużo zainwestował w sprzęt, ale niestety nie było żadnego odzwierciedlenia w progresie wyników. Był wręcz regres. W mojej opinii dość znaczny względem poprzedniego sezonu. Nie raz można po prostu przekombinować. Przez ostatnie dwa miesiące mogliśmy oglądać też sprzętowy dołek Bartosza Zmarzlika. Jak to możliwe, że zawodnik mający zapewne kilkanaście silników na półce, nie mógł znaleźć prędkości? Żużel jest bardzo nieodgadnioną dyscypliną i jak widać w tarapaty może popaść nawet tak wielki mistrz.

 

Żużlok

 

Wstecz