11/08/2026
Start Czytelnia Odbiór pozytywny

Odbiór pozytywny

30 sierpnia 2024
Żużel już sam w sobie generuje takie emocje, taką adrenalinę, że naprawdę szalonym pomysłem jest, żeby powodować dodatkowy stres i nerwy na treningach.
Odbiór pozytywny

Sezon szybko mignął. Nasz klub Orzeł Łódź odpadł w ćwierćfinale po starciu z Arged Malesą Ostrów, która w opinii wielu jest głównym kandydatem do awansu do PGE Ekstraligi. Jak możemy ten sezon ocenić? Chyba pozytywnie patrząc na to jaki skład był zmontowany i jaka koncepcja budowy została ustalona w zimie. Mianowani na liderów zespołu obcokrajowcy Oliver Berntzon i Luke Becker sprawdzili się raczej w swoich rolach, chociaż Szwed końcówkę sezonu miał już dużo słabszą. 

 

Wielu kibiców, w tym ja mieli obawy o to, że posiadać będziemy trójkę polskich seniorów i to jeszcze taka mieszanka wybuchowa. Oskar Polis, gdzie w Opolu mówią, że tam przed każdym sezonem musieli zamawiać paletę blachy, bo jak jakiś bieg Oskarowi nie poszedł, to demolował park maszyn. Musieli mieć więc materiały na wymianę. Zresztą w Łodzi na meczu z Poznaniem świadkowie powiedzieli, że robił to samo. Tylko Łódź, to nie Opole i nikt nie powinien mu pozwalać na takie zachowanie. Możliwe, że przez takie nieokiełznane zachowania, odpadł szybko z rywalizacji o skład. Żaden z trenerów nie potrzebuje zawodnika, który wprowadza fatalną atmosferę do zespołu. Do tego mamy Daniela Kaczmarka. Na pozór grzeczny i ułożony chłopak, ale przychodził do Łodzi z łatką pupilka trenera. Wszystkie oczy były zwrócone na niego i bardzo często miał wypominane, że skład ma tylko dlatego, że ma „niby układ” z trenerem. Na końcu Tomasz Gapiński. Weteran polskich torów żużlowych, który po zeszłorocznej kontuzji zainwestował sporo pieniędzy w sprzęt i chciał jeszcze pokazać swoje umiejętności na pierwszoligowych torach. 

 

Żaden z tych trzech zawodników nie chciał odpuszczać. Gdy któryś odpadał ze składu, to zaraz się zaczęły awantury. Mogliśmy o tym czytać na różnych portalach sportowych. Problem w tej rywalizacji polegał na tym, że oni wszyscy byli bardzo równi. Nikt się nie wybijał i nikt nie odstawał. Koncepcja budowy składu z założeniem walki o skład w żużlu jeszcze nikomu chyba się nie sprawdziła. Poznań w zeszłym roku też miał jednego więcej i prawie spadli. Grudziądz tak samo bardzo często szurał po dnie tabeli, gdy mieli jednego więcej do walki o miejsce w drużynie. 

 

Żużel już sam w sobie generuje takie emocje, taką adrenalinę, że naprawdę szalonym pomysłem jest, żeby powodować dodatkowy stres i nerwy na treningach. W porządku, w piłce nożnej też jest rywalizacja, ale tam nikogo absencja w meczu nie kosztuje kilkudziesięciu tysięcy złotych. Patrząc na ambicje polskich piłkarzy, to pewnie oni nawet się cieszą, że nie muszą czasem w biegać po boisku i się pocić. Żużel, to jednak zupełnie inna konstrukcja.


Dlatego powinniśmy to szóste miejsce odbierać jako zwycięstwo. Groził nam spadek, była bardzo gęsta atmosfera wokół klubu, wręcz się z nas śmiano i już przewidywano ostatnie miejsce w tabeli. Drużyna jednak się podniosła. 

Skończono z pomysłem rywalizacji o skład, zaufano Gapińskiemu i Kaczmarkowi dla dobra atmosfery w zespole, do tego dołączył obiecujący junior Bartosz Nowak i drużyna naprawdę zaczęła dobrze wyglądać. Powinniśmy być dumni, bo potrafiliśmy napędzić stracha takim zespołom jak Bydgoszcz, czy Ostrów. 

 

A co będzie dalej? To pytanie zadaje sobie na pewno każdy kibic. Liczę, że to nie koniec historii żużla w Łodzi i znajdzie się inwestor, który dalej poprowadzi klub w kierunku rozwoju, że jak ponownie zajmiemy 6 miejsce w Metalkas 2 Ekstralidze, to będzie to odbierane jako porażka, a nie sukces. Tego sobie życzmy.

 

Żużlok

Odbiór pozytywny
Odbiór pozytywny
Wstecz