11/08/2026
Start Czytelnia Jak ze sobą jechały ćwierćfinałowe pary

Jak ze sobą jechały ćwierćfinałowe pary

14 sierpnia 2024
W sobotę startują play-offy. Jak wyglądały w sezonie zasadniczym mecze drużyn, które pojadą ze sobą w ćwierćfinałach?
Jak ze sobą jechały ćwierćfinałowe pary

Miejsce pierwsze z szóstym

 

18.08, godz. 19:00 H. SKRZYDLEWSKA ORZEŁ Łódź vs ARGED MALESA Ostrów Wlkp.

25.08, godz. 16:00 ABRAMCZYK POLONIA Bydgoszcz vs #ORZECHOWAOSADA

 

Teoretycznie w starciu lidera z szóstą drużyną łatwo można by wskazać faworyta. Jednak spotkania tych drużyn w sezonie zasadniczym przyniosły wiele emocji. Zwłaszcza że zespoły na tor wyjechały już trzy razy.

Pierwsze podejście odbyło się 18 maja. Był to mecz, który pokazał, że drużyna Orła po słabym początku sezonu zaczyna łapać formę. Już przed spotkaniem nad stadionem zaczęły się gromadzić ciemne chmury. Mimo to odjechano sześć biegów, po czym wstrzymano procedurę startową ze względu na deszcz. Narady i dyskusje trwały bardzo długo. Później oglądaliśmy długie prace na torze, które finalnie przerwała kolejna fala opadów. Zabrakło dwóch biegów, by spotkanie mogło zostać zaliczone, czyli około pięciu minut, bo zawody były jechane bardzo szybko, bez przerw na kosmetykę toru. Orzeł sportowo wyglądał korzystnie. Mecz rozpoczął się dla Orła fantastycznie, czyli od podwójnego zwycięstwa. Becker i Gapiński pokazali, że da się tutaj punktować. W drugim biegu w drużynie Orła debiutował Bartosz Nowak. Ostrovia przywiozła podwójne zwycięstwo, a Bartosz Nowak zdobył swój pierwszy punkt w Orle. Mieliśmy remis 6:6. Trzeci bieg wygrał Berntzon, a towarzyszący mu Basso dowiózł jeden punkt i Orzeł znów wyszedł na prowadzenie 10:8. Bieg czwarty grany był dwa razy. Po upadku Potasznika powtórka została pojechana w trzech. Kaczmarek i Bartkowiak nie zostawili złudzeń Szostakowi, Orzeł wyszedł na prowadzenie 15:9. W kolejnym biegu to gospodarze zaliczyli podwójną wygraną. W ostatnim pojechanym biegu, pierwszy na mecie zameldował się Becker, za nim ostrowska strzała, czyli Czugunow, ale punkty dowiózł także Basso, co dało końcowy wynik 20:16.

Po meczu trener Orła Maciej Jąder powiedział: „Treningi widać, że przynoszą efekty. Jest lepsza atmosfera w zespole. Dzisiaj wszystko szło dobrze. No ale niestety pech i mecz nie został skończony".

Na powtórzenie spotkania drużyny spotkały się 7 czerwca, Do składu drużyny Ostrovi wrócił już w tym meczu Tobiasz Musielak. Spotkanie stało na bardzo dobrym poziomie i o wszystkim zdecydowały biegi nominowane. Napisaliśmy po nim: "Bardzo szkoda tych punktów. Jeżeli drużyna już ma przegrywać, to po takich meczach. Bo to tylko sport, a walki i chęci dziś nie brakowało”. Mecz był bardzo wyrównany. Żadnej drużynie nie udało się zdobyć kilkupunktowej przewagi. Pierwszy bieg dla gospodarzy. Musielak i Holder nie pozostawili złudzeń. Jedyny punkt dla Orła przywiózł Tomasz Gapiński. Zaczęło się od 5:1. Bieg juniorski zmienił sytuację. Orzeł odpowiedział. Pierwszy był Bartosz Nowak, a za nim przyjechał Mateusz Bartkowiak i dało to remis 6:6. Druga seria to same remisy. Zaczęło się od bardzo dobrej jazdy Tomasza Gapińskiego. Kapitan Orła wygrał bieg i utrzymał drużynę Orła w wyniku bliskim gospodarzom. Atakowany przez Jacobsena i Musielaka bardzo dzielnie odpierał ataki. Kaczmarek dojechał ostatni. Kolejny bieg wygrał Czugunow. Potem długo, długo nic i dwójka łódzkich zawodników Basso oraz Becker. Ostatnie starcie przed biegami nominowanymi na remis. Można tego biegu z perspektywy całego spotkania bardzo żałować. Orzeł zaczął doskonale i był na podwójnym prowadzeniu, ale Czugunow nie odpuszczał. Najpierw minął Gapińskiego i do samego końca walczył z Berntzonem, co mu się udało na samej mecie. W całym meczu 38:40

W pierwszym biegu nominowanym Chris Holder był daleko z przodu. Jednak Luke Becker na dystansie pokonał Tobiasza Musielaka. Na tablicy remis i o wyniku meczu miał zadecydować ostatni bieg. Ten nie wyszedł drużynie Orła. Od samego początku Czugunow i Jakobsen byli na prowadzeniu, którego nie oddali. Jedyny punkt dla Orła przywiózł Berntzon. Mimo dobrego meczu Tomasz Gapiński, który doskonale się tu czuł na torze, mógł dać chyba w tym starciu coś więcej.

Wynik Arged Malesa Ostrów — H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 47:43

Jak ze sobą jechały ćwierćfinałowe pary
Jak ze sobą jechały ćwierćfinałowe pary

Rewanż w Łodzi nie poszedł drużynie Macieja Jądera. Mimo że w ostatnich meczach na własnym torze mocno biła rywali, to ten mecz był „zimnym prysznicem”. Miała być walka nie tylko o zwycięstwo, ale i o bonus. Było mocne zbicie z silnym rywalem i torem. — Gospodarze chcieli chyba nas tutaj przechytrzyć tym mocno przyczepnym torem, ale nie spojrzeli w program. My mamy zawodników, którzy świetnie sobie na takich torach radzą. Dopiero później zaczęli ubijać i to pomogło im trochę lepiej jechać — mówił po meczu Mariusz Staszewski, trener gości. To jaką siłą dysponował tego dnia Ostrów, pokazała już seria pierwsza. W otwierającym spotkanie biegu Chris Holder (z czasem 57,71) pobił rekord toru, który należał do Bartosza Zmarzlika. Jednak nie utrzymał długo tego tytułu, bo w trzecim biegu Tobiasz Musielak ustanowił nowy rekord toru (czas 57,65). Jedyną jaskółką nadziei w pierwszej serii był bieg juniorski wygrany przez Orła 5:1

 

To był taki mecz, w którym ewidentnie pazur do jazdy był po stronie drużyny z Ostrowa. Orzeł wyglądał przez pierwsze 10 biegów, jakby jak nie dojechał na to spotkanie. To był taki mecz, w którym Orzeł miał zrywy, a Ostrów jechał swoje. Bardzo ciężko przychodziło wygrywanie biegów łodzianom. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Orły zdobyły tylko piec trójek, a goście dziesięć.

Czwarta seria zaczęła się od szarży Beckera. Mimo słabszego startu poszedł jak strzała. Basso, który pojechał bardzo słaby mecz, przyjechał ostatni. W biegu tylko remis. Kolejne starcie dało zmniejszenie przewagi Ostrowa, bo Bartkowiak i Gapiński wygrali podwójnie. Przewaga gości spadła do 6 punktów i czekał nas ostatni bieg przed nominowanymi. Kolejna roszada taktyczna trenera Jądera. Na torze Becker za Kaczmarka. Razem z nim Berntzon. Przy stanie w biegu 3:3 upadł Wiktor Jasiński. Powtórka jechana w trójkę była dużą szansą dla Orła na gonienie wyniku, ale Czugunow był lepszy od najlepszej dwójki Orła. Przy stanie 36:42 czekaliśmy na biegi nominowane. Odarły one jednak drużynę Orła całkowicie ze złudzeń. Po biegu 14, który para Bartkowiak (taktyczna za Basso) i Gapiński przegrała z Czugunowem i Jakobsenem 1:5, mecz był rozstrzygnięty. W ostatnim biegu Berntozn wyprzedził Holdera, ale Musielak jechał w innej przestrzeni i był poza zasięgiem. Becker przyjechał ostatni.— Drużyna z Ostrowa ma bardzo dobrych i doświadczonych zawodników. Nam dzisiaj zabrakło takiego chłopaka, który by pociągnął drużynę. Długo na to czekaliśmy. Robiliśmy co możliwe być coś zmienić, ale dziś się nie udało — mówił na gorąco trener Maciej Jąder.

Wynik H. Skrzydlewska Orzeł Łódź - Arged Malesa Ostrów 39:51

 

Daje do myślenia: 

- Orzeł u siebie jak już zaczął w tym sezonie jechać, to wygrał z Bydgoszczą, Rzeszowem, Krosnem i Gdańskiem. W tym czasie jednak drużyną, która była lepsza na Moto Arenie była Ostrovia.

- Orzeł słabo punktował na wyjazdach. Tylko jedna wygrana z Gdańskiem, ale jeżeli patrzeć na wrażenia artystyczne to właśnie na torze w Ostrowie Wielkopolskim prezentował się bardzo dobrze.

- bardzo dobrze na tamtejszym torze czuje się Tomasz Gapiński. Jak myśleć o drobnym wyniku tam, to właśnie potrzeba bardzo punktów z drugiej linii.

- sztab szkoleniowy już wie, że zbyt przyczepny tor na Moto Arenie nie musi być atutem w starciu z Ostrovią. Trzeba poszukać jakiegoś pomysłu na zaskoczenie rywala.

- drużyna z Ostrowa bardzo dobrze zakończyła rundę zasadniczą. Pytanie, czy ta dwutygodniowa przerwa dobrze podziała na zespół i czy utrzyma formę. Na plus dla Orła może przemawiać pojechanie meczu o nic z Gdańskiem.

Jak ze sobą jechały ćwierćfinałowe pary

Miejsce drugie z piątym

18.08, godz. 16:30 #ORZECHOWAOSADA PSŻ Poznań vs ABRAMCZYK POLONIA Bydgoszcz

25.08, godz. 16:00 ABRAMCZYK POLONIA Bydgoszcz vs #ORZECHOWAOSADA

 

Drużyna z Poznania ma za sobą udaną rundę zasadniczą. Spokojne utrzymanie zapewniła sobie sporo przed końcem zmagań. A piąta pozycja i zdobycz punktowa pokazuje, że trener Adam Skórnicki mimo braku wielkich gwiazd, wprowadził drużynę na dobry poziom. I przekonała się o tym między innymi właśnie Polonia Bydgoszcz. W pierwszym starciu tych drużyn na poznańskim golęcinie to Skorpiony wygrały z Polonią Bydgoszcz. Pisano o sensacji, ale z przekroju sezonu aż tak wielka on nie była, bo drużyna z Poznania sumiennie zdobywała punkty. Gospodarze wygrali 48:42.

W rewanżu na bydgoskim owalu to Polonia jednak pokazała kto jest mocniejszy w tym zestawieniu i potwierdziła swoje aspiracje do awansu. Co prawda Poznań jechał bez Kacpra Grzelaka i Matiasa Nielsena, a w trakcie spotkania stracił Mateusza Dula.

Najlepiej dla gospodarzy punktował Krzysztof Buczkowski (13), a dla gości Aleksander Łoktajew (16). Końcowy wynik 55:35 dla Polonii.

 

Daje do myślenia:

- Poznań jest nieobliczalny i szczególnie groźny na swoim owalu.

- drużyna Skorpionów będzie jechać bez żadnej presji, a to w sporcie bardzo pomaga.

- Bydgoszcz ma duże aspiracje, więc dla niej ta runda to jeszcze może być rozgrzewka przed najważniejszymi bojami.

- na bydgoskim owalu nie wygrał jeszcze nikt i to będzie w tym starciu wielka przewaga. Drużyna Polonii powinna teoretycznie odrobić spokojnie stratę, jeżeli by przegrała pierwszy mecz.

 

Miejsce trzecie z czwartym

17.08, godz. 16:00 CELLFAST WILKI Krosno vs INNPRO ROW Rybnik

25.08, godz. 16:00 INNPRO ROW Rybnik vs CELLFAST WILKI Krosno

 

To chyba najbardziej wyrównana para. I to nie tylko dlatego, że są sąsiadami z tabeli. Rybnik świetnie zaczął sezon, ale potem przyszła zadyszka teamu prezesa Mrozka. Wilki też mocno ruszyły i łapały swoich kolejnych rywali, aż do meczu właśnie z Rybnikiem. Na pewno nawet miejsca w tabeli, które zajęły obie drużyny, są poniżej ich sportowych oczekiwań sprzed startu sezonu. Z obu ekip było słychać aspiracje na awans do Ekstraligi.

Pierwsze spotkanie odbyło się w ramach piątej kolejki w Rybniku. Nie dość, że Wilki sromotnie przegrały, to jeszcze straciły właśnie w tym meczu na wiele spotkań swojego podstawowego asa Dmitirego Berge. Po czterech biegach było 18:6 i pachniało dużym pogromem. Końcowy wynik to 56:34

Rewanż był bardzo emocjonującym spotkaniem. Wilki zwycięstwo wywalczyły, choć o odrabianiu start do odzyskania bonusu mowy nie było. Do ich składu wrócił Dimitri Berge i ich siła ataku była znacznie mocniejsza, bo zdobył on 12 punktów plus bonus. Mecz trzymał w napięciu do samego końca. Wynik 47:43

 

Daje do myślenia:

- Rybnik nie najlepiej radził sobie na wyjazdach. Przegrał nie tylko w Krośnie, ale także w Bydgoszczy i Ostrowie i Rzeszowie.

- Krosno ma kim straszyć: Bierge, Bijere, Milik, a dodatkowo jeżdżący często spod numeru rezerwowego Seifert Salk.

- rybnicka maszyna w końcowej części sezonu trochę się zacięła. I, mimo że prezes Mrozek cały czas mówi, że to nie ma znaczenia, bo liczą się play-offy, to drużyna prezentowała się zupełnie inaczej niż na początku sezonu.

- będzie pewnie miało znaczenie, że rewanż pojadą w Rybniku. Jeżeli Wilki nie zbudują u siebie jakiejś przewagi punktowej, będzie im trudno awansować.

 

Do półfinałów przechodzą zwycięzcy dwumeczów oraz tak zwany „lucky loser”. Te mecze zaplanowano na 31 sierpnia i 1 września, a rewanżowe spotkania na 7 i 8 września.


Łukasz Bazylewicz

Wstecz