Niby droga między Łodzią a Gdańskiem prosta, a tu ciągle mijanki
Oba zespoły rozpoczęły zmagania na owalu w 1948 roku. Czas pomiędzy startem rozgrywek żużlowych w Polsce a pierwszą rywalizacją między Łodzią i Gdańskiem, na którą przyszło czekać 24 lata, upłynął obu zespołom w różnych ligach. Gdańsk po pierwszym sezonie na kilka lat zagościł w niższych klasach rozgrywkowych. Łodzianie aż do 1954 roku utrzymywali się w Ekstralidze, jednak gdy spadli na zaplecze, nadmorskiego rywala tam nie było, ponieważ nastąpiła przerwa w działaniu żużla w Gdańsku. Rajderzy z centralnej Polski powrócili jeszcze na dwa sezony do rywalizacji z najlepszymi (1956 – 1957), ale to były ostatnie mecze odjechane na tym poziomie. Od 1958 roku jeżdżą w niższych klasach rozgrywkowych z piętnastoletnią przerwą, gdy żużla w Łodzi po prostu nie było. Minęli się z Gdańskiem, który dla odmiany po niezbyt udanych początkowych sezonach złapał wiatr w żagle i pognał do Ekstraligi na 11 lat spadając z niej dopiero w 1972 roku.
Pierwsze spotkanie
Spadek z Ekstraligi zmusił Wybrzeże Gdańsk do rywalizowania na zapleczu najmocniejszej ligi. Od wielu sezonów jeździli w niej zawodnicy Gwardii Łódź. Do pierwszego meczu miało dojść w 7 rundzie w Łodzi, jednak spotkanie zostało przełożone. W 8 rundzie rajderzy z centralnej Polski udali się na wyprawę do Gdańska. Zawodnicy Wybrzeża pokazali, dlaczego przez tyle sezonów utrzymywali się w najwyższej lidze i roznieśli Gwardię 61-17. Na swoim torze każdy czuje się pewniej, jednak łodzianie nie mogli w ówczesnym sezonie pochwalić się dobrą jazdą na dowolnym owalu. Gdy doszło do rewanżu w Łodzi, to gospodarze, jak przystało, wykazali się gościnnością i pozwolili przyjezdnym wygrać wysoko 53-25. Podsumowaniem tak słabego sezonu w wykonaniu Gwardii było zajęcie ostatniego miejsca w lidze. Wybrzeże Gdańsk uplasowało się na 2 pozycji, mijając się o włos z Ekstraligą. W kolejnym sezonie również dwukrotnie triumfowali rajderzy z Trójmiasta, jednak podobnie jak poprzednio nie udało im się wrócić do najwyższej ligi. Potrzebowali do tego kolejnego roku, czyli 1974. Rozpędzili się na tyle, że oba spotkania z Łodzią wygrali bez większych przeszkód i popędzili do elity żużla w Polsce. Bilans spotkań z tamtego okresu wygląda na zdecydowanie niekorzystny dla drużyny z centrum kraju: 6 porażek w 6 starciach. W kolejnych latach zespoły ścierały się tylko na poziomie młodzieżowym, jednak również w takich rywalizacjach górą okazywali się zawodnicy Wybrzeża.
Przymusowy postój
Trójmiejscy żużlowcy nieprzerwanie rywalizowali w ekstralidze do 1990 roku. Nie mogli jednak liczyć na kolejne spotkanie z rywalami z Łodzi, gdyż klub z centralnej Polski „złapał defekt” i został zmuszony na pozostanie z dala od żużlowego świata przez 15 lat. Przymusowy postój udało się przerwać dopiero w roku 1995, jednak na kolejne spotkanie z nadmorskimi rywalami przyszło poczekać do następnego sezonu. To był rok, w którym można by rzec, żarty się skończyły i łódzka gościnność się wyczerpała. Wszystko za sprawą doskonałego zespołu J.A.G. Speedway Club Łódź, któremu przewodził bezbłędny Sam Ermolenko. Zawodnicy Wybrzeża posmakowali porażki, choć na swoim torze odpłacili się dokładnie tym samym – wyniki obu spotkań to 48-41 na korzyść drużyny gospodarzy. W tabeli na koniec sezonu debiutujący zespół z Łodzi uplasował się tuż za Gdańskiem, czyli na 4 pozycji. Podobna sytuacja miała miejsce w 1997, jednak już rok później zespół z Trójmiasta okazał się zbyt mocny i po m.in. dwukrotnym objechaniu łódzkiej ekipy ponownie uciekł do Ekstraligi. Żużel w Łodzi odrodził się i miał się całkiem dobrze, jednak do poziomu nadmorskich rywali, aspirujących do najwyższej ligi i realizujących zamierzone cele, jeszcze trochę brakowało.
Koniec mijanek, wyścig na prostej
Odbudowa żużla w Łodzi trwała w najlepsze, gdy Gdańska nadal dryfował pomiędzy ligami. Sporadycznie zdarzało mu się zagościć w tej samej dywizji co łódzka drużyna i wówczas pokazywał rywalom, że mają jeszcze sporo pracy przed sobą. To wszystko skończyło się na dobre z chwilą, gdy zespół z centralnej Polski przyjął nazwę Orzeł Łódź. Od tej chwili nadmorscy rajderzy nie mieli już tak łatwego zadania, a ich forma wyraźnie zaczęła spadać, by w roku 2014 na dobre pożegnać się z Ekstraligą. Na swoim obiekcie pozostawali w miarę mocni, jednak częste wizyty w Łodzi wiązały się z koniecznością twardej rywalizacji i walki o każdy punkt. Bynajmniej nie był to wypad powiązany ze zwiedzaniem miasta i niezobowiązującą wizytą w Manufakturze. Od 2016 roku, gdy po utracie licencji i powrocie do 1 ligi rok w rok Orzeł rywalizuje z Wybrzeżem, gościom z Trójmiasta dwukrotnie udało się pokonać rajderów z Łodzi na ich terenie i nie były to okazałe wygrane, bo zaledwie 46:44 w 2021 oraz 47:43 w 2023 roku. Raz padł remis 30:30. Od momentu, gdy skończyły się mijanki ligowe, Orzeł w 8 spotkaniach u siebie pokonał Wybrzeże aż 5 razy. Najbliższa rywalizacja na Moto Arenie ma sporą szansę powiększyć dorobek łodzian, gdyż Gdańsk nie prezentuje się w tym sezonie najlepiej, a Orzeł spogląda na rywala zasiadając na wyższej półce w tabeli. Obserwuje i tylko czeka, aż intruz zbliży się do gniazda, by z całą stanowczością zaatakować broniąc swojego terenu.
Sandra Wysocka
Materiały archiwalne od Mariusza Sujki i Grzegorza Nowaka
Ostatnie starcia Łódź-Gdańsk
2001: A 55:35 H 39:50
2006: A 59:30 H 32:58
2011: A 60:30 H 48:42
2013: A 52:38 H 45:45
2016: A 40:50 H 58:31
2017: A 45:45 H 30:30
2018: A 50:40 H 60:30
2019: A 31:17 H 47:43
2020: A 51:39 H 52:38
2021: A 44:45 H 44:46
2022: A 51:39 H 51:38
2023: A 51:39 H 43:47
A – Away (w Gdańsku) H – Home (w Łodzi)
— Słyszałem już niejedną opinię, że jestem chodzącą encyklopedią, jeżeli chodzi właśnie o żużel i wyniki naszego klubu — przyznaje Patryk Sobczyński.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Kacper Zieliński o Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów, swoich ostatnich zawodach w Czechach i ambitnych planach na przyszłość.
Marcin Nowak o początku sezonu, przygotowaniach do meczu z Krosnem i o tym, jak kluczowa dla wyników jest atmosfera w drużynie.
Robert Chmiel o przyszłotygodniowym meczu w Łodzi, gdzie pojawi się jako „Wilk” z Krosna. Wracamy także do jego ubiegłorocznych startów w barwach Orła.






