11/08/2026
Start Czytelnia Zapach spalin

Zapach spalin

19 lipca 2024
Pamiętam, jak wszedłem na trybunę naszego stadionu i mnie zwyczajnie zatkało. To był w ogóle pierwszy stadion, jaki widziałem na własne oczy.
Zapach spalin

Prosiliście w komentarzach, więc chętnie opowiem o początkach. Jak to było po reaktywacji klubu żużlowego w Łodzi. Nie będę oczywiście pisać ze szczegółami, bo ich nie znam lub nie pamiętam. Postaram się opowiedzieć jak ja wtedy ten żużel odczuwałem. To były piękne czasy. Powiem nawet odważnie, że to były najlepsze czasy, od kiedy wiem czym jest żużel. Wspominam do dziś pierwszy kontakt z czarnym sportem. Zacząłem swoją przygodę od jakiegoś treningu szkółki JAG Speedway Łódź. Pamiętam, jak wszedłem na trybunę naszego stadionu i mnie zwyczajnie zatkało.

To był w ogóle pierwszy stadion, jaki widziałem na własne oczy. Przyznam też, że jak na tamte czasy, ten obiekt naprawdę był odświeżony i zadbany. Bez chwastów na trybunach, ławki i bandy pomalowane, było naprawdę schludnie. W późniejszych latach po erze JAG już tak nie było. Wracając do mojego pierwszego zderzenia ze speedwayem, to zaraz po tym, jak pojawiłem się na szczycie trybuny, zawodnicy wyjechali na sesję treningową. Doznałem od razu szoku. Jakie te motocykle były głośne! Ogarnęły mnie ciarki na całym ciele.

Zapach spalin
Zapach spalin

Drugie uderzenie to był ten zapach spalin. Wielu kibiców doskonale wie, o czym mówię. Niestety, ale obecnie ten żużel już zupełnie inaczej pachnie. Powiedziałbym wręcz, że ten piękny zapach całkowicie zniknął, a to było coś, co kochałem. No cóż, takie mamy czasy. Inne oleje, inne silniki i tak dalej. Niestety było, minęło…

W trakcie treningu wdarłem się do parku maszyn, bo wówczas to nie był żaden problem i mogłem się z bliska przyjrzeć kulisom. Trenerem, który prowadził zajęcia, był śp. Tadeusz Gortat. Bardzo fajny człowiek, który miał mega charyzmę i serce do tej pracy. Kiedyś sam był bardzo dobrym zawodnikiem, więc rzemiosło znał doskonale.

Dużym przeżyciem dla mnie było, gdy wszedłem do warsztatu, a tam stało 20 motocykli ustawionych koło siebie. To były motocykle szkółki. Wśród nich większość, to były tak zwane „stojaki”, czyli motocykle z silnikiem stojącym. W połowie lat 90 zostały wyparte przez „leżaki”, które są stosowane aż do dzisiaj. Szkolenie było wtedy bardzo istotne. Posiadaliśmy swoich wychowanków, którzy regularnie jeździli w lidze. Marcin Piec, Sylwester Klimczak, Sławomir Figiel, to były nazwiska, które regularnie widniały w składzie pierwszej drużyny. Na wychowanka zawsze chętniej się patrzyło, gdy miało się świadomość, że dojrzewał na naszym czarnym, dziurawym torze.

Zapach spalin

Było wtedy skromnie, ale duch tego sportu w tamtych czasach był niesamowity. Każda minuta na stadionie to była uczta. Postrzegałem zawodników jako gladiatorów, bo robili w moim mniemaniu coś, czego zwykły człowiek robić nie może. Ogromny sentyment do tamtych czasów, a na więcej opowieści już stricte z meczów naszej drużyny zapraszam już niebawem. Jest co opowiadać...

 

Żużlok
Zdjęcia z archiwum Mariusza Sujki i Grzegorza Nowaka

Zapach spalin
Wstecz