11/08/2026
Start Czytelnia O kibicowaniu słów klika

O kibicowaniu słów klika

Co piątek w samo południe

12 lipca 2024
Coraz częściej słyszy się o fatalnej frekwencji na łódzkim stadionie. Ciężko się z tym nie zgodzić, bo wpływów do kasy klubowej na pewno nie jest za dużo i to nie jest pocieszający fakt. Obrazki w telewizji z wieloma pustymi miejscami, to nie jest to, co byśmy chcieli widzieć. Jednak tych fanów, co uczęszczają na ligowe mecze Orła Łódź, koniecznie trzeba wyróżnić i bardzo docenić.
Kibice z 6 sierpnia

Nie jest ich może dużo, ale za to robią takie rzeczy, których inne ośrodki żużlowe mogą nam szczerze pozazdrościć. To, jaką posiadają kulturę dopingu, to coś, co zawsze dobrze naszym kibicom wychodziło i powodowało, że wyróżnialiśmy się na tle innych klubów. Choćby skandowanie nazwisk zawodników rywali, kiedy oni zaliczyli upadek i dochodzą do siebie, to jest to coś pięknego i zjawiskowego. Nigdzie indziej tego nie widziałem. Za każdym razem jak to słyszę i widzę, to mam ciarki na całym ciele i jestem dumny z naszych wiernych fanów i z tego, że mogę być tego naocznym świadkiem. Na wyjazdy też zawsze jadą liczną grupą i wierzą w zwycięstwo naszej drużyny, pomimo że wygrać na obcym terenie, to zawsze bardzo ciężkie zadanie. Oni niezależnie od tego, zawsze są i gorąco dopingują. Nie raz wkradną się nerwy, tak jak to było w Rzeszowie, ale to jest absolutnie wybaczalne, bo cała reszta sezonu z ich strony, to coś wielkiego. Zawodnicy na koniec, nawet po mocnej porażce mogą od nich usłyszeć kilka ciepłych słów. To jest kibicowanie przez duże K! Tak się buduje atmosferę wokół drużyny! Bardzo miło też jest patrzeć jak kibice przez lata ewoluowali i się rozwijali. Od małej grupki osób dopingujących, przerodziło się to już w znaczącą grupę liczącą setki osób. Oczywiście grupa dopingująca, to nie wszyscy kibice obecni na stadionie. 

Kibice z 6 sierpnia
Kibice z 6 sierpnia

Również ludzie z sektorów rodzinnych, to bardzo oddani kibice, często gdzieś zakradający się pod bramy parku maszyn, żeby móc jakkolwiek wejść w interakcję z zawodnikami. Miło się też spogląda na to jak rodzice zaszczepiają w swoich pociechach pasję do tego sportu. Widać, że mimo ich młodego wieku, ten sport bardzo dużo dla nich znaczy. Sam pamiętam, jak byłem mały, dla mnie zawsze najbardziej wyczekiwanym momentem było to, żeby po meczu wkraść się do parku maszyn i zobaczyć tych „wariatów” i ich potężne maszyny, które jeszcze kilka chwil temu brały udział w biegach. Biegałem z notesikiem po parku maszyn i zbierałem po kolei autografy. Piękne czasy. Dlatego zawsze z sentymentem patrzę na takie obrazki, bo widzę w nich siebie sprzed wielu lat.

Podsumowując, mamy co prawda garstkę, ale naprawdę świetnych kibiców i dalej wierzę, że kiedyś frekwencja na naszym pięknym stadionie będzie znacznie wyższa, a kultura dopingu dalej będzie stała na tym poziomie, jaki jest teraz. Czy tak będzie? Mocno wierzę, że tak.

 

„Żużlok”

Wstecz