11/08/2026
Start Czytelnia Zaczęło się od mamy

Zaczęło się od mamy

12 lipca 2024
Kibice żużla są różnorodni. Mali, duzi, starsi, młodsi. Chcemy to pokazywać i opisywać ich historie. Dzisiaj poznajcie Nadię Wawrzynkiewicz nastoletnią, fankę Orła.
Zaczęło się od mamy

Skąd wzięła się u Ciebie zajawka na żużel?

Na żużel po raz pierwszy zabrała mnie mama. Najpierw poszła z moją siostrą, bo ja nie byłam chętna, ale jak wróciły, to opowiadały mi o tym, jak było super. Przekonały mnie, następnym razem poszłam i tak zostałam. Było to w 2018 roku. Na początku nie chodziłam regularnie, nie byłam na wszystkich meczach. Teraz staram się być na każdym. W tym sezonie mi się to udało, jestem z siebie dumna.

 

Dużo wiesz o żużlu i o zawodnikach, skąd czerpiesz swoją wiedzę?

Tak naprawdę, to cały czas się uczę. Najwięcej dowiedziałam się w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat. Na początku wiedziałam tylko takie podstawowe rzeczy. Bardzo często chodzę pod park maszyn, rozmawiam z zawodnikami, z niektórymi też piszę, staram się ich wspierać i dzięki temu wiele się dowiaduję.

 

Jak zacząć przygodę z żużlem?

Swoją przygodę z żużlem można zacząć w każdym momencie. Wystarczy iść na mecz. Bardzo dobrym sposobem jest przyjść na stadion z ludźmi, którzy już znają ten sport. Gdy się siedzi obok nich, to można na bieżąco się dowiadywać, co się dzieje na torze. Wtedy lepiej się zrozumie ten sport, bo dla niektórych na początku to faktycznie może być dziwnie. Czterech gości jeżdżących w kółko cały czas, a tak naprawdę jest tu wiele ciekawych rzeczy i masa emocji. Ja to uwielbiam.

Zaczęło się od mamy
Zaczęło się od mamy

Działasz aktywnie w przygotowywaniu atrakcji na słynnym sektorze „O”. Jak to wygląda od kulis?

To zależy od tego, co jest przygotowywane. Pamiętam jak rok temu razem z moim przyjacielem Patrykiem i jego dziewczyną cięliśmy bibuły, żeby przygotować konfetti. Szykowaliśmy to wtedy do 4 nad ranem. Ręce bolały nas okropnie, a o 14:00 był mecz, więc tak naprawdę mało czasu zostało na sen. Jest przy tym potrzebne bardzo dużo zaangażowania. Jednak jeżeli jest się takim zawziętym kibicem, to jest to najpiękniejsza część tej pasji.

 

Jak można zachęcić innych do wkręcenia się w żużel?

Zachęciłam moją przyjaciółkę, która teraz chodzi ze mną na praktycznie każdy mecz. Jest zakochana w żużlu prawie tak samo, jak ja. Jak można zachęcić? Ja robię to jak tylko mogę. Jeżeli mam jakąś wejściówkę, to zapraszam znajomych, by na nią weszli, bo ja sama posiadam karnet. Najlepiej jest kupić wejściówkę i ją komuś podarować. Wtedy ten ktoś już nie ma wyjścia, musi iść z tobą.

 

Jak się czujesz w tym męskim świecie jako młoda kobieta?

Najlepsze jest to, że w środowisku żużlowym każdy traktuje siebie jak rodzinę. I nie jest to męski świat. Wystarczy popatrzeć na nasz sektor. Dziewczyn, pań jest mnóstwo. Na początku było to dla mnie trudne do przełamania, żeby mówić do osoby starszej ode mnie per Ty, ale teraz już się do tego przyzwyczaiłam. Czuję się bardzo dobrze. Czasami przez to, że jestem młodsza, to dla niektórych moje zdanie nie jest aż tak istotne, ale ja się tym nie przejmuję. Ogólnie w tym towarzystwie czuję się bardzo dobrze i naprawdę polecam każdemu, by być z nami.

 

A jaki masz kontakt z zawodnikami?

Są bardzo otwarci. Z kilkoma z nich mam kontakt koleżeński i bardzo często po różnych meczach i treningach wspieram ich. Nawet jeżeli coś nie wyszło, to wiedzą, że mogą ze mną pogadać na ten temat. W rozmowie sami mówią, co się stało, co poszło nie tak. To jest bardzo fajne, że nie ma dużej bariery w kontakcie i można jeszcze więcej się dowiedzieć o tym sporcie.

 

rozmawiała Patrycja Pąśko

KAMPANIA SPOŁECZNA
Zaczęło się od mamy
Wstecz