Rywalizacja z dynastią w tle
Żużlowy zespół z Rzeszowa może poszczycić się bardzo bogatą historią, w której nie brak wzlotów i upadków. Sięgając wstecz możemy znaleźć informacje o stworzeniu pierwszego polskiego silnika do motocykli żużlowych przez konstruktorów Fedko i Iżewskiego pracujących dla Stali. FIS-1 wykreowany przez wspomnianych panów na długo wyznaczył dominację w czarnym sporcie i zapoczątkował dynamiczny rozwój tej dyscypliny. Niestety rzeszowianie mają na koncie również skonstruowanie toru, na którym jazda oznaczała igranie z losem. Osiem ofiar śmiertelnych pochłonął owal będący domem żużlowców Stali. Obiekt na szczęście przebudowano i zła passa ustała. Mocne akcenty można odnaleźć również w bezpośredniej rywalizacji pomiędzy zespołami z Rzeszowa i Łodzi, jednak gdzieś w tle zawsze pojawia się przynajmniej jedna postać związana z pewną dobrze znaną w środowisku czarnego sportu rodziną.
Niedaleka droga z Leszna do Rzeszowa
Pierwszy z rodziny Jąderów, bo o nich mowa, rozpoczął karierę żużlową w 1962 roku. Zbigniew Jąder przez większość swojej sportowej drogi reprezentował barwy rodzimej drużyny – Unii Leszno. Jednak ostatnie trzy lata swojej przygody z żużlem postanowił poświęcić zespołowi z Rzeszowa. Reprezentując barwy Stali miał okazję kilkakrotnie rywalizować z K.S. Gwardia Łódź. 15 lipca 1978 roku na stadionie mieszczącym się przy ul. 22 lipca 71 w Łodzi (nazwę ulicy zmieniono na 6 Sierpnia w późniejszych latach), żużlowcy z centralnej Polski gościli zespół z Rzeszowa. Dobry występ Zbigniewa Jądera na nic się zdał, bo zawodnicy Gwardii nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa.
Rewanż w Rzeszowie 25 września 1978 roku to pokaz doskonałej jazdy Zbigniewa i kolegów, jednak rywalizację przyćmiło tragiczne zdarzenie. Owiany złą sławą tor dał o sobie znać. 19 letni wówczas Henryk Drozdek reprezentujący łódzką Gwardię uległ wypadkowi. Pomimo usilnych prób lekarzy zmarł dwa dni później w szpitalu. Stal zwyciężyła, jednak dla wszystkich wynik rywalizacji zszedł na dalszy plan. Spektakularny sezon w wykonaniu Zbigniewa Jądera (średnia 2,41) nie przełożył się na końcowy sukces drużyny z Rzeszowa. Nie mniej Stal uplasowała się w tabeli tuż nad Gwardią Łódź.

Warto również wspomnieć, że kuzyn Zbigniewa – Jan Jąder reprezentował barwy Gwardii w latach 1976 – 1979. Jednak brak jego bezpośredniego udziału w pojedynkach ze Stalą Rzeszów pozwala przypuszczać, że gdyby miał wówczas okazję pojawić się na torze losy rywalizacji między wspomnianymi zespołami mogłyby wyglądać inaczej.
Zwieńczenie kariery pioniera
Ostatni sezon żużlowy Zbigniew Jąder spędził ponownie w Rzeszowie i po raz kolejny miał okazję zmierzyć się z rywalami z Łodzi. 27 kwietnia 1980 roku w III rundzie Drużynowych Mistrzostw II Ligi zespół Stali podejmował Gwardię. Magia Jąderów znów dała o sobie znać i ten, który przecierał szlaki dla pozostałych żużlowców z rodziny poprowadził swój zespół do zwycięstwa. Rzeszów pokonał Łódź 69-37. We wspomnianym meczu brał również udział Sławomir Tronina, który zdobył punkty dla łódzkiej Gwardii, jednak nie udało się pokonać rywali. Rewanż w Łodzi nie poszedł po myśli gospodarzy, a 12 punktów Zbigniewa Jądera pomogło Stali Rzeszów zwyciężyć 60-48. Pionier z rodziny z okolic Leszna zakończył w ówczesnym roku karierę notując średnią biegową 2,12.

Łódzka drużyna niestety nie dała rady kontynuować rywalizacji w czarnym sporcie. Rzeszów awansował w kolejnym roku do najwyższej klasy rozgrywkowej. Nie sięgał jednak po trofea, gdyż… zabrakło magii Jąderów. Zbigniew, który zakończył karierę w 1980 roku nie był jedynym żużlowcem w rodzinie, jednak ci, którzy poszli w jego ślady wybierali rodzimy zespół – Unię Leszno. Rodzina wywodząca się z Klonówca wszystkie swoje kroki kierowała w stronę drużyny z Wielkopolski. Zamiłowanie do czarnego sportu Zbigniew dzielił ze swoim bratem Bernardem oraz kuzynami Janem i Bogdanem. Bernard prowadził Unię do sukcesów rywalizując na najwyższym poziomie w 1 lidze i przez wiele lat utrzymując się w ścisłej czołówce. Jan, jak już wspominaliśmy, reprezentował Gwardię Łódź. Bogdan podobnie do Bernarda pozostał wierny Unii. W tle wzrastało jednak kolejne pokolenie rodziny, które miało w niedalekiej przyszłości wpływać na rywalizację na owalu.
Magia powraca do Łodzi
Rok 1995 to reaktywacja żużla w centralnej Polsce. W drużynie J.A.G. Speedway Club Łódź występował nie kto inny, jak kolejny z klanu Jąderów – Paweł. Syn Zbigniewa dołączył do niesamowitej dwójki Tronina – Ermolenko, by przy wsparciu kolegów rywalizować jak równy z równym z zespołami z czołówki ligi. W debiutanckim sezonie zespół z Łodzi uplasował się w środku tabeli, na sukcesy trzeba było jeszcze poczekać. Do rywalizacji ze Stalą nie doszło, gdyż Rzeszów jeździł w 1 lidze. Niemniej udało się stanąć oko w oko z rodzimym zespołem klanu Jąderów – Unią Leszno. Mająca słabszy okres w swej historii drużyna z Wielkopolski dwukrotnie wyszła zwycięsko z bezpośrednich pojedynków z J.A.G. Speedway Club Łódź. Na nic zdały się wysiłki doskonale prezentującego się Pawła Jądera. Nie pomógł również praktycznie nieomylny Sam Ermolenko (18 punktów na wyjeździe i 15 w Łodzi). Magia pozostała w Lesznie, ale jej delikatny wpływ dało się zaobserwować w drużynie rodem z centralnej Polski. W składzie Leszna był Maciej Jąder, jednak nie pojechał w biegach.
Na bezpośrednią rywalizację pomiędzy Łodzią i Rzeszowem przyszło poczekać do 1997 roku. Stal znowu zagościła w niższej klasie rozgrywkowej, a coraz mocniejszy zespół J.A.G. Speedway Club Łódź z roku na roku poczynał sobie odważniej. Można doszukiwać się słabości rzeszowian w problemach w klubie, konieczności połączenia z Krosnem by móc startować w rozgrywkach. Być może kolejny raz dała o sobie znać moc rodziny Jąderów. 25 maja 1997 roku na stadionie przy ul. 6 Sierpnia występujący w roli gospodarza J.A.G. Speedway Club Łódź podjął Stal II ŻKS Rzeszów Krosno w ramach VIII rundy DM II Ligi. Absolutna dominacja łódzkiej drużyny na torze to efekt doskonałej jazdy oraz zapewne obecność w parku maszyn kierownika Jana Jądera. Wcześniejszy zawodnik Gwardii powrócił jako osoba trzymająca w garści wszystko od strony technicznej. W rewanżu również lepsi okazali się łodzianie.

Odbicie od dna
W roku 1999 Stal Rzeszów zawitała do Łodzi w ramach XIV rundy Drużynowych Mistrzostw 2 Ligi. 4 lipca na stadionie przy 6 Sierpnia jeżdżący bezbłędnie Sam Ermolenko wraz z kolegami nie dał szans rywalom pokonując rzeszowian 52:37. Zwycięstwo we wszystkich biegach genialnego zawodnika rodem z USA mogło przysłonić fakt, że w łódzkim zespole pojawił się 17 letni junior, niejaki Jakub Jąder. Niestety nie miał okazji zaprezentować swoich umiejętności na torze.
Rok 2000 to przełom, również w łódzkim żużlu. Niby nic się nie zmieniło i zespół stale jeździł na zapleczu Ekstraligi, jednak dało się dostrzec niepokojący trend. Drużyna z Łodzi zaczęła niebezpiecznie przesuwać się ze środka tabeli w jej dolną część. 11 czerwca 2000 roku ŁTŻ IC-INTER Commerce Łódź podejmowało KKER Stal Rzeszów. Minimalna wygrana 46-44 prawdopodobnie pozostała miłym akcentem, gdyż rewanż i kolejne dwie rywalizacje z Rzeszowem w następnym roku zespół z Łodzi przegrał. Należy wspomnieć o niechlubnej porażce w 2001, gdy do meczu przystąpiło jedynie trzech łódzkich zawodników. Sędzia zmuszony był ogłosić walkower 40:0. Sezon 2001 zakończył się dla zespołu z ul. 6 Sierpnia katastrofalnie. Spadek do najniższej klasy rozgrywkowej przekreślił nadzieję na dobry żużel w Łodzi i rywalizację o najwyższe trofea.
Wszystkie drogi prowadzą do… Łodzi
TŻ Łódź po spadku do 2 ligi rozpoczęło rywalizację w 2002 roku pod okiem nowego trenera, Bernarda Jądera. Były zawodnik Unii Leszno nie przybył do Łodzi sam. Szeregi zespołu zasilił również jego syn, Maciej Jąder. Panowie zabrali się ostro do roboty, w efekcie czego łódzki zespół odnotował dobry bilans 7-0-5 zajmując trzecie miejsce w tabeli. To jeszcze nie wystarczyło do awansu do 1 ligi, jednak dobra postawa Macieja (średnia 1,848) pomogła uzyskać zadowalający rezultat. Po raz kolejny nazwisko Jąder połączone z łódzkim żużlem dało dobre efekty. Dwójka rodem z Leszna nie zagościła jednak na dłużej przy 6 Sierpnia. Kolejne sezony w Łodzi to trudne serie, bolesne porażki, bilanse rzędu 0-0-10 i reaktywacja żużla przez wielkie Ż za sprawą rodziny Skrzydlewskich. I tak to trwało, lepiej lub gorzej, aż do ponownego pojawienia się w łódzkich szeregach Macieja Jądera. Tym razem członek żużlowej dynastii od tego sezonu występuje w roli trenera. Kibice zapewne odczuli, że oglądanie Orła pod skrzydłami pana Macieja, to jak jazda na rollercoasterze. Gwałtowny pęd w dół, by za chwilę wspinać się powoli do góry. Jedno jest pewne, emocji nie brakuje. Początek sezonu nie należał do udanych, ale trudno wymagać perfekcji od żużlowców, którzy pierwszy raz mają do czynienia z czymś trudnym do wytłumaczenia, nienazwanym. W wywiadach m.in. Luke Becker stwierdził, że na początku nie wszystko grało, ale w pewnym momencie coś zaskoczyło i jest dużo lepiej. Niby nic się nie zmieniło, to nadal Ci sami zawodnicy, motocykle, mechanicy, trener. Nawet Moto Arena ta sama, a jednak coś zaczęło działać… magia. Cokolwiek to nie jest, to niemały w tym udział trenera Macieja Jądera i pozostaje wierzyć, że dzięki jego obecności w szeregach łódzkiego Orła szala zwycięstwa w rywalizacji z Rzeszowem przechyli się na łódzką stronę już na dobre.
Sandra Wysocka
Tekst powstał wspołnie z Mariuszem Sujką, dzięki uprzejmości którego mamy możliwość dzielić się elementami historii w postaci archiwalnych programów i zdjęć.
— Słyszałem już niejedną opinię, że jestem chodzącą encyklopedią, jeżeli chodzi właśnie o żużel i wyniki naszego klubu — przyznaje Patryk Sobczyński.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Kacper Zieliński o Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów, swoich ostatnich zawodach w Czechach i ambitnych planach na przyszłość.
Marcin Nowak o początku sezonu, przygotowaniach do meczu z Krosnem i o tym, jak kluczowa dla wyników jest atmosfera w drużynie.
Robert Chmiel o przyszłotygodniowym meczu w Łodzi, gdzie pojawi się jako „Wilk” z Krosna. Wracamy także do jego ubiegłorocznych startów w barwach Orła.

