Czuję się teraz pewniej jako zawodnik tej ligi
Patrycja Pąśko: Jak odnajdujesz się w Krośnie – w nowej drużynie, mieście i przede wszystkim na torze?
Robert Chmiel: Myślę, że wszystko jest całkiem dobrze. Wiadomo – nowe wyzwanie, trzeba poszukać optymalnych ustawień i lepiej poznać tor. Uważam jednak, że odnajduję się tutaj bez problemu, zarówno w zespole, jak i w samym mieście. Z torem też zaczynam się już „dogadywać”.
Jak oceniasz swój początek sezonu?
Na razie to typowe wzloty i upadki.
Początek poprzedniego sezonu nie był dla Ciebie łatwy, bo musiałeś przeskoczyć na wyższy szczebel rozgrywkowy. Czy ten sezon zacząłeś już ze spokojniejszą głową?
Możliwe, że to, z czym mierzyłem się na początku zeszłego roku w Łodzi, było dla mnie większym wyzwaniem. Chociaż teraz początki też bywają różne – pierwszy mecz był dobry, później średni, potem słabszy, a teraz znowu niezły. Wiem jednak, że stać mnie na więcej. Pod pewnymi względami wygląda to więc podobnie do ubiegłego roku. Na pewno jednak zeszłoroczna zmiana poziomu ligowego i nakładanie na siebie zbyt dużej presji sprawiły, że wyniki nie zawsze były optymalne. Teraz zmieniło się o tyle, że bardziej czuję się już stałym zawodnikiem Metalkas 2. Ekstraligi niż beniaminkiem. Dzięki temu jestem pewniejszy siebie i mogę lepiej się przygotować. Oczywiście nadal nie jest łatwo, bo taki jest sport – nie wszystko zawsze wychodzi idealnie, ale wiemy, nad czym pracować.
Tory w Metalkas 2. Ekstralidze mocno się od siebie różnią. Czy trudno jest z meczu na mecz „przestawiać” zarówno głowę, jak i motocykl?
Na tym właśnie polega umiejętność dopasowania się do nawierzchni. Sama zmiana klubu też sporo zmieniła, bo tor w Krośnie jest dłuższy i nawierzchnia jest inna niż ten łódzki. To wymaga nauczenia się domowego toru praktycznie od nowa, a to nie jest proces hop-siup. Jeśli chodzi o wyjazdy, trzeba po prostu przewidzieć warunki i nie popełnić błędu przy wyborze przełożeń. Nawet jadąc teraz do Łodzi, muszę najpierw zdecydować, na którym silniku wystartuję, a dopiero potem dopasować szczegóły. Jest więc sporo myślenia. To niełatwe, ale właśnie o to w tym sporcie chodzi – żeby jak najszybciej znaleźć klucz do sukcesu.
Masz w pamięci mecze z poprzedniego sezonu w Łodzi, które szczególnie dobrze wspominasz?
Miałem kilka naprawdę fajnych występów. Najlepsze pod względem zdobyczy punktowej do spotkanie, w którym gościliśmy Krosno. To był chyba mój najlepszy wynik w sezonie. Padał wtedy deszcz, tor był bardzo wymagający, ale wszystko idealnie mi „zagrało”. Było sporo walki i dobrych biegów. Mam nadzieję, że już za tydzień będę mógł równie dobrze wypowiedzieć się o kolejnym meczu na łódzkiej Moto Arenie.
Jakie cele stawiasz sobie na mecz w Łodzi i ogólnie na cały sezon?
Najważniejsze to trafiać z ustawieniami już od pierwszego biegu. Nie zawsze wynik w pełni oddaje to, jak ktoś prezentuje się na torze, bo zdarzają się różne sytuacje losowe. Na pewno chcę po prostu czerpać frajdę z jazdy, bo za tym idą dobre wyniki i chęć do ścigania. Myślę, że jeśli będzie dobra zabawa, to i punkty przyjdą same.
Fot.: oficjalna strona robertchmiel.pl
— Słyszałem już niejedną opinię, że jestem chodzącą encyklopedią, jeżeli chodzi właśnie o żużel i wyniki naszego klubu — przyznaje Patryk Sobczyński.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Kacper Zieliński o Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów, swoich ostatnich zawodach w Czechach i ambitnych planach na przyszłość.
Marcin Nowak o początku sezonu, przygotowaniach do meczu z Krosnem i o tym, jak kluczowa dla wyników jest atmosfera w drużynie.
Szok poznawczy i niech to dobro trwa jak najdłużej.



