15/06/2026
Start Czytelnia Orzeł może

Orzeł może

09 maja 2026
Szok poznawczy i niech to dobro trwa jak najdłużej.
Orzeł

Jesteśmy przed piątą kolejką ligową. Oznacza to, że ponad ćwiartka sezonu zasadniczego jest już za nami. Długo musieliśmy w Łodzi czekać, by móc napisać takich kilka zdań, bo ten sezon jest zupełnie inny niż to, co mogliśmy obserwować w ostatnich latach. Tak, wiem, że jeszcze sporo przed nami, jednak kilka spraw warto podkreślić już teraz.

 

To nie sen

Gdy patrzymy na tabelę i widzimy Orła na drugiej pozycji, dla wielu osób jest to pewnie niezły szok poznawczy. Jak do tego dołożymy fakt, że Orzeł – podobnie jak liderująca Bydgoszcz – jako jedyna drużyna nie zaznał jeszcze goryczy porażki, to robi się jeszcze cieplej na kibicowskim serduchu. Miejsce w tabeli i spokój organizacyjny wokół klubu dają sporo optymizmu przed dalszą częścią sezonu. W drużynie czuć całkiem niezłą atmosferę i nie jest ona w tym roku „udawana” na zasadzie: „bo tak trzeba powiedzieć”. Mecze Orła są ciekawe, dają emocje, a co najważniejsze – duże ligowe punkty. A najlepsze w tym układzie jest to, że mimo wysokiej lokaty wśród wielu kibiców czuć niedosyt, bo przecież z Poznania można było przywieźć dwa, a nie jeden punkt.

 

Suma szczęścia

Często w sporcie słyszy się, że „suma szczęścia równa się zero”. I tak właśnie podchodzimy do oceny meczu w Poznaniu. W Rzeszowie Orzeł rzutem na taśmę wyrywał remis, tak samo jak w Poznaniu w samej końcówce wypuścił wygraną z rąk. Tak czy inaczej, dwa remisy na wyjazdach tworzą idealne warunki, by u siebie powalczyć o pełną pulę z bonusem. Jasne, w zawieszeniu wciąż pozostaje wygrana z Piłą (swoją drogą ciekawe, kiedy ta sprawa zostanie ostatecznie zamknięta), jednak już z Rybnikiem udało się wypracować całkiem sporą zaliczkę przed rewanżem. Tabela wskazywałaby, że teraz przed Orłem ta trudniejsza część terminarza, jednak patrząc na jazdę drużyny, można zakładać, że będzie ona dalej regularnie punktować. Najbliższy mecz z Wilkami u siebie zapowiada się niezwykle pasjonująco. Potem wyjazd do Bydgoszczy, o którym wielu żużlowych insiderów już od pewnego czasu pisze, że będzie to prawdziwy mecz na szczycie. Słyszycie to i czujecie? Łódzka drużyna pojedzie do Bydgoszczy na mecz na szczycie – tak nam się ten sezon pięknie poukładał. Pewnie w Łodzi żałują tylko, że nie można wcześniej pojechać z Ostrowem, bo patrząc na obecną formę tej drużyny, można by zakładać kolejne punkty na koncie Orła.

Orzeł może…
Orzeł może…

Równa drużyna

Kciuki należy trzymać przede wszystkim za zdrowie zawodników i oczywiście utrzymanie formy. Orzeł nie musi rozglądać się za wzmocnieniami i szukać rozwiązań ad hoc, jak ma to miejsce w Rybniku, Rzeszowie czy Ostrowie. Plan, o którym mówili zawodnicy przed sezonem – by po rundzie zasadniczej być w pierwszej czwórce – dziś nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Trzeba tylko utrzymać to, co zadziałało, i szukać rezerw tam, gdzie one jeszcze drzemią. Rezerwy te na pewno tkwią w formacji juniorskiej, która zaczęła dość słabo, ale pojawiły się już pierwsze przebłyski „rozjechania” zawodników.

Gdy popatrzymy na średnie seniorów, tam znajdziemy odpowiedź na dobre wyniki łódzkiej drużyny. W statystykach nie ma wielkich przepaści. Trzech zawodników (Nagel, Berntzon, Nowak) ma średnią powyżej 9 punktów na mecz. Bardzo blisko tej granicy, z wynikiem 8,75, jest Cook. Szlauderbach z 5,75 też wygląda w tym zestawieniu bardzo solidnie i – jak piszą sami kibice w komentarzach – zdecydowanie dowozi punkty ponad oczekiwania. A tu pewnie też drzemie jeszcze potencjał. Na drużynie na pewno piętno odciska ambitna i odważna jazda Nagela, ale ważnym balansem jest spokój Nowaka i dobra dyspozycja Berntzona, o którego formę (po kłopotach zdrowotnych) było przed sezonem wiele pytań.

Jedźmy w ten sezon dalej, bo on daje zupełnie inne, dawno niewidziane w Łodzi odczucia.


Łukasz Bazylewicz

Wstecz