19/02/2026
REKLAMA
Start Czytelnia Kulisy przygotowań motorycznych Orła

Kulisy przygotowań motorycznych Orła

08 stycznia 2026
Łukasz Golis-Gorący, trener przygotowania fizycznego Orła Łódź, opowiada o pracy z zawodnikami, ćwiczeniach na refleks oraz o tym, jak wygląda idealne przygotowanie żużlowca do sezonu.
Kulisy przygotowań motorycznych Orła

Patrycja Pąśko: Na początek, aby przybliżyć Twoją osobę kibicom – jesteś trenerem sportowym. Na czym dokładnie polega Twoja praca i jakie są Twoje główne zadania?

Łukasz Goliz-Gorący: Na co dzień pracuję na siłowni. Do tej pory miałem kontakt głównie z podopiecznymi indywidualnymi, prowadząc treningi jeden na jeden. Miałem też epizod, w którym przez dwa lata prowadziłem zajęcia z kalisteniki, czyli ćwiczeń z masą własnego ciała, w łódzkich klubach FitFabric i Vera Sport. Łącznie treningi prowadzę już od około czterech lat. Obecnie skupiam się na pracy personalnej – zarówno ze sportowcami, bo mam pod opieką kilku koszykarzy, jak i z osobami, które chcą poprawić sylwetkę czy zredukować masę ciała.

 

Co sprawiło, że zdecydowałeś się zostać trenerem Orła Łódź?

To dla mnie ogromna szansa i świetna droga do dalszego rozwoju, ponieważ praca ze sportowcami od zawsze była moim marzeniem. Dodatkowo studiuję fizjoterapię – jestem obecnie na piątym roku i powoli kończę naukę. Połączenie fizjoterapii ze sportem profesjonalnym i pracą z drużynami to dla mnie wymarzona ścieżka. Chciałbym w przyszłości łączyć przygotowanie motoryczne z opieką fizjoterapeutyczną. Można powiedzieć, że w drużynie pełnię rolę „dwa w jednym”.

 

To, że studiujesz fizjoterapię, może być dużym wsparciem dla żużlowców, którzy często zmagają się z kontuzjami. Czy przygotowując plany treningowe, bierzesz pod uwagę ich historię urazów?

Tak, jak najbardziej. Bywały etapy, że podczas rozgrzewek – czy to na stadionie, czy na siłowni – część zawodników była na tyle poturbowana, że sztuką było wymyślenie ćwiczeń, które nie będą im przeszkadzały i nie pogłębią urazów. Często ich upadki nie wyglądają na groźne, ale gdy zawodnik dochodzi do siebie, okazuje się, że kontuzje są naprawdę poważne.

 

Praca z żużlowcami, szczególnie poza sezonem, jest dość specyficzna. Są oni porozrzucani nie tylko po Polsce, ale i po świecie. Czy zdarzają się sytuacje, gdy cała drużyna musi zjawić się w Łodzi i wspólnie popracować na miejscu?

Tak, chociażby podczas testów sprawnościowych potrzebowałem całej kadry. Czasami zawodnicy trenują w mniejszych grupach, tak aby każdy miał okazję rzetelnie przepracować swoje zadania. Rozgrzewki są standardowe dla większości zespołu, chyba że ktoś ze względu na uraz nie może w nich uczestniczyć. Teraz zbliża się okres przygotowawczy, podczas którego będziemy trenować codziennie wspólnie z głównym trenerem. Wtedy obecność wszystkich zawodników będzie konieczna. Mamy już praktycznie wszystko gotowe.

 

W zeszłym roku zespół trenował nad morzem. Jak to będzie wyglądało tym razem?

W tym roku trenujemy w Łodzi, ponieważ mamy do dyspozycji świetny kompleks sportowy Vera Sport. Są tam boiska, na których możemy realizować treningi wytrzymałościowe, oraz siłownia, gdzie zadbamy o wzmocnienie zawodników. Mamy mnóstwo sprzętu do treningu stabilizacji i ćwiczeń funkcjonalnych, które są im bardzo potrzebne. Dodatkowo wspólnie z trenerem planujemy inne formy aktywności, ale to jest jeszcze w fazie ustalania.

 

Część zawodników współpracuje ze swoimi indywidualnymi trenerami. Jak w takim układzie wygląda Twoja rola w zespole?

Podpowiadam i koordynuję. Żużel jest na tyle specyficznym sportem, że kluczowe są konkretne ścieżki treningowe, oparte zwłaszcza na analizie biomechaniki jazdy. Widziałem treningi niektórych zawodników prowadzone przez ich osobistych trenerów i w większości one pokrywają się z moimi założeniami. Różnica polega na tym, że moje plany są przygotowane dla całej drużyny. Trening zespołowy wygląda nieco inaczej niż personalny, ale bazowo opierają się na bardzo podobnych elementach.

 

Jak powinno wyglądać idealne przygotowanie zimowe żużlowca, aby dobrze rozpocząć sezon?

Jest kilka kluczowych kwestii. Nie skupiamy się na zbędnej hipertrofii i rozroście masy mięśniowej, co często błędnie kojarzy się z siłownią. Najważniejsze są stabilizacja i kontrola motocykla, które na siłowni zastępujemy ćwiczeniami rotacyjnymi, antyrotacyjnymi oraz dużą dawką stabilizacji. Chodzi o to, żeby zawodnicy mieli pełną pewność w prowadzeniu maszyny i mogli skupić się wyłącznie na taktyce. Nie mogą myśleć o zmęczeniu czy o tym, że mięśnie odmawiają posłuszeństwa po kilku biegach. Wytrzymałość jest kluczowa, bo przez cały wyścig zawodnik znajduje się w jednej pozycji i w ciągłym napięciu mięśniowym – na tych aspektach się koncentrujemy.

 

Na koniec ciekawostka – wyścig trwa kilkadziesiąt sekund, a często decyduje sam start. Czy istnieją ćwiczenia poprawiające refleks?

Tak. Wyścig trwa około 60 sekund i reakcja startowa jest kluczowa. Podczas testów sprawnościowych mierzyliśmy wygenerowaną moc i tam czas reakcji miał ogromne znaczenie. Mamy specjalną maszynę imitującą kierownicę motocykla – po zapaleniu się sygnału świetlnego zawodnik musi jak najszybciej wykonać sekwencję startową, a system od razu pokazuje wynik. Takich ćwiczeń nie można wykonywać zbyt wiele pod rząd, ponieważ z każdym kolejnym powtórzeniem reakcja się opóźnia. Na stadionie Orła, tuż obok szatni, znajduje się takie urządzenie, więc zawodnicy w każdej chwili mogą nad tym elementem popracować.

 

Rozmawiała: Patrycja Pąśko

Kulisy przygotowań motorycznych Orła
Wstecz