Sama murów nie przesunę, ale to nie przeszkadza mi działać
Zacznijmy od tego, że w tym roku byłaś odpowiedzialna za organizację wyjazdów kibiców na mecze.
Wyjazdy dla kibiców organizowane są od wielu lat. Wcześniej zajmowały się tym inne osoby, a w tym sezonie z różnych powodów postanowiłam zająć się tym sama. Chcieliśmy przyciągnąć jak najwięcej kibiców. Niestety brakowało współpracy z klubem przy przekazywaniu informacji, ale i tak daliśmy sobie radę.
Jak wygląda proces organizacji takiego wyjazdu? Kiedy zaczynasz planowanie?
Wszystko zaczyna się, gdy pojawia się terminarz rozgrywek. Kontaktuję się wtedy z zaprzyjaźnionym kierowcą i rezerwuję autokar na konkretne daty. Po potwierdzeniu godziny meczu publikuję post o zapisach. Staram się działać szybko, żeby kibice mieli czas się zorganizować. Czasami zdarzają się sytuacje, że ktoś pisze do mnie o drugiej w nocy lub o piątej rano, że chce jechać, bo przypomniało mu się, że kończą się zapisy. Albo ktoś decyduje się na wyjazd w ostatniej chwili, bo akurat dostał wolne. Bywa też, że otrzymuję przelew podpisany przypadkowym imieniem od jakiegoś Stefana, którego nie mam na liście, więc pytam osoby zapisane, czy to od nich. Albo ktoś wysyła przelew bez wcześniejszego zapisania się i dopiero, gdy do niego napiszę, potwierdza, że chce jechać. Nie wszystko jestem w stanie zorganizować sama. W tym sezonie ogromnie pomógł mi Mateusz, dlatego na ostatnim meczu przygotowaliśmy dla niego urodzinową niespodziankę. Dochodzą też kwestie organizacyjne – często na mecze wyjeżdżamy bardzo wcześnie rano lub wracamy późno w nocy. Kolega, który przechowuje sprzęt potrzebny do oprawy, potrafi przyjechać nawet o drugiej czy trzeciej w nocy pod stadion, żeby go odebrać, bo nie mamy możliwości, żeby zostawić go na stadionie.
Czy planujesz kontynuować organizację wyjazdów w przyszłym sezonie?
Tak, choć trochę zmodyfikujemy system. Nie chcę, żeby wszystko wyglądało tak samo – planuję kilka niespodzianek i nowości. Współpracuję też z panią Elą i panem Darkiem ze sklepu z gadżetami klubowymi. W tym sezonie większość gadżetów kupowałam z własnych pieniędzy, bo nie dostaliśmy nic od klubu. Porozmawiałam z panem Darkiem i nawiązaliśmy współpracę. Mam nadzieję, że wszystko wypali i będzie korzystna dla obu stron. Chcemy też przygotować coś ekstra dla osób jeżdżących na wyjazdy – na przykład zniżkę w sklepie z gadżetami prowadzonym przez pana Darka. Pomysł dopracowujemy, ale wstępnie jesteśmy już dogadani. Ze zbiórek na stadionie kupowaliśmy przedmioty potrzebne do organizacji opraw meczowych. Wszystko było dokumentowane fakturami, więc pełna przejrzystość jest zachowana.
Jak powstaje oprawa meczu, tak od zaplecza? Na co zwracacie uwagę?
Oprawy przygotowujemy wspólnie. Staramy się, aby na każdym meczu były flagi i sektorówka. Wszystko zależy od liczby kibiców na sektorze „O” – jeśli jest ich mało, rezygnujemy np. z kartoniady, bo wyglądałoby to źle. Przy sektorówce jest potrzebna duża liczba osób po bokach. Wtedy jeden z kibiców informuje resztę, że planujemy ją rozwinąć. Sektorówka jest wcześniej przygotowana, rozłożona na krzesełkach, podobnie jak flagi. Staramy się działać razem, aby wszystko wypadło jak najlepiej.
Czy organizacja opraw wymaga wcześniejszych uzgodnień z klubem?
Oczywiście. Przed każdym meczem wysyłam do klubu mail z opisem tego, co chcemy wnieść na stadion – flagi, sektorówki, rolki, konfetti. Wszystko musi zostać zaakceptowane, zawsze podajemy też nazwisko osoby odpowiedzialnej. Na wyjazdach zakres jest bardziej ograniczony – zwykle jedzie z nami tylko płotówka, szczekaczka i bęben.
Jak organizacyjnie to wygląda przy spotkaniach organizowanych w Łodzi?
Za każdym razem musimy wszystko przynosić, bo nie mamy pomieszczenia przy stadionie, tak jak kiedyś. To duży problem, bo osoba przechowująca sprzęt ma własną pracę i obowiązki, a dodatkowo musi fatygować się, aby wszystko przywieźć w dzień meczu. Sprzęt rozkładamy przed próbą toru, najlepiej godzinę wcześniej. To kwestia bezpieczeństwa – rozkładamy kable od nagłośnienia i mikrofonu, zabezpieczamy przejścia taśmami między bębnami, aby nikt się nie przewrócił. Staramy się działać odpowiedzialnie.
Jesteście wpuszczani na stadion wcześniej niż inni kibice?
Trochę wcześniej, chociaż nie zawsze – zależy to od ochrony. Jeśli są osoby, z którymi da się dogadać, wchodzimy wcześniej. Czasem wszystko idzie sprawnie, ale nieraz mimo pisemnej zgody jesteśmy skrupulatnie przeszukiwani.
Ochrona główny nacisk kładzie na bezpieczeństwo na sektorze „O”.
Czasami bywa zbyt ostrożna – jak przy sytuacji z sektorówką, która została rozdarta. Ochroniarze pewnie myśleli, że chcemy odpalić pod nią race, jak czasem robią kibice innych klubów. Jednak nikt o zdrowych zmysłach nie wniesie przez bramkę rac na sektor „O”, więc przeszukiwanie tylko nas trochę mnie śmieszy. Wykonują swoją pracę – rozumiem to, ale niech nie nadużywają władzy. U nas na sektorze panuje pełna kultura – po meczach sprzątamy po oprawie. Była jednak sytuacja, gdy ochrona nas wyganiała, a jedna dziewczyna została popchnięta. Wyjaśniłam sprawę z przełożoną ochrony i od kolejnych meczów ta osoba już nie była przy naszym sektorze.
Ile czasu na stadionie spędzasz w dzień meczowy?
Przychodzimy wcześniej i wychodzimy później, żeby posprzątać po oprawie i upewnić się, że na sektorze nie zostają żadne śmieci. Ten sektor to nasz dom, więc dbamy, by wyglądał dobrze. Na Moto Arenie w dzień meczowy spędzamy zwykle około czterech godzin.
A gdy przychodzi nowy kibic na sektor „O”, kompletnie niezapoznany z tym, co dzieje się na takim meczu, to jaką byś mu mogła dać radę, jak się w tym wszystkim nie pogubić?
W tym sezonie było wiele nowych osób na sektorze „O”. Staramy się informować je na bieżąco. Rozkładaniem sprzętu zajmują się osoby z kilkuletnim doświadczeniem, ale w trakcie meczu staramy się, aby nowe osoby też dostały flagę i poczuły klimat. Chodzi o to, by każdy czuł się zaopiekowany i dobrze zarówno na meczach domowych, jak i wyjazdowych.
Na stadionie coraz częściej pojawiają się całe rodziny z dziećmi. Jak reagują najmłodsi kibice?
To zależy od dzieci. Czasem na początku się boją. Dla młodszych można kupić słuchawki wygłuszające, bo na meczach jest głośno. Warto też, aby maluchy nie stały przy barierkach, bo łatwo trafić kamykiem w twarz. Ale zdecydowanie najmłodsi odnajdują się na meczu i są inspiracją dla projektu Speedway Kids.
Jakie są plany na Speedway Kids?
Najbliższe wydarzenie to Halloween – planowana integracja dla dzieci 26 października. W grudniu pewnie zorganizujemy mikołajki. Moją największą ambicją jest otworzenie świetlicy żużlowej. Jeszcze nie wiem, jakie będzie stanowisko klubu, bo problemem może być lokal. Nie mamy składek ani własnych pieniędzy, więc wynajęcie sali jest wyzwaniem. Chciałabym też, aby dzieci same tworzyły oprawy – mam już plan na cztery takie oprawy w sezonie 2026. Spotkania mogłyby odbywać się cyklicznie, raz w tygodniu lub miesiącu. Jeśli nie uda się znaleźć lokalu, będziemy improwizować. Tworzenie opraw przez dzieci to świetny sposób, by oderwać je od telefonów i dać poczucie współtworzenia czegoś wyjątkowego.
W jakim wieku dzieci mogą dołączyć do Speedway Kids?
Myślę, że już trzyletnie dzieci mogą się angażować, a górna granica to osiemnaście lat.
Jak wygląda kolejna nowa grupa – Speedway Ladies?
To projekt dla kobiet kochających żużel. Chcę, abyśmy się integrowały. Na stadionie jest wiele kobiet, ale często są rozsiane po różnych miejscach. Niektóre mnie znają, czasem przez mężów piszą do mnie, ale w trakcie meczu nie mają odwagi przyjść i być częścią oprawy. Chodzi o pokazanie, że to fajna zabawa – żużel jest dyscypliną rodzinną i nie trzeba bać się młyna. Zapraszamy wszystkich. Między sezonami planujemy integrację, spotkania i sesję zdjęciową w barwach. Chciałabym, aby odbyła się na stadionie, ale jeśli nie, może wewnątrz budynku.
Czy jest jakieś wpisowe? Czy każda chętna kobieta może po prostu dołączyć?
Nie pobieramy składek. Wiele dziewczyn już się zapisało, także nowe osoby. Dlatego utworzyłam stronę na Facebooku, gdzie można obserwować wydarzenia, wrzucać zdjęcia i komentarze. Terminy pierwszej integracji pojawią się na stronie. To inicjatywa dla wszystkich kobiet, które kochają żużel i chcą działać – mam nadzieję, że otworzę im tę furtkę do współpracy.
Myślisz, że te inicjatywy przyciągną również nowe osoby do żużla?
Nie robię tego dla siebie, ale dla kibiców. Kontakt między klubem a fanami jest niewielki. Chciałabym, żeby coraz więcej kibiców przychodziło, a stadion zapełniał się coraz bardziej. Więcej promocji i atrakcji powinno być skierowane na dzieci. Na innych stadionach są strefy kibica i atrakcje dla dzieci – u nas tego brakuje. Jest tylko strefa Canal Plus, gdzie dzieci mogą kopnąć piłkę lub zdobyć autograf. Chciałabym, aby takich atrakcji było więcej, np. bańki mydlane czy proszki holi. Dodatkową atrakcją będą oprawy tworzone przez dzieci – czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Dzieci, które angażują się w takie projekty, opowiadają o tym znajomym i mogą zachęcać kolegów do przyjścia na mecz.
Jak wyglądał sezon 2025 pod względem kontaktu zawodników z kibicami?
Lepszy kontakt jest z kibicami, kiedy zawodnik jeździ w klubie dłużej niż jeden sezon. Ja jestem osobą, która się przyzwyczaja do ludzi. Gdy zawodnik odchodzi, to jest mi przykro. Wygląda to, jak wygląda. Zawodnik jeździ u nas sezon, ten kontakt jest mały, bo nie ma eventów z tymi zawodnikami. Chwilami mam wrażenie, że przychodzimy, robimy swoje, oni robią swoje i tyle. Oczywiście wspieramy drużynę. Każdy ma ulubionego zawodnika. Dużo młodych dziewczyn rysuje dla zawodników ich portrety lub robi bransoletki. Ale czasami ma się swojego ulubionego zawodnika z innego klubu, bo na przykład kiedyś jeździł u nas, później w innej drużynie. Dla mnie takimi zawodnikami jest Marcin Nowak. Mam nadzieję, że znowu będzie jeździł w barwach Orła i Tofik — Tobiasz Musielak. Wracając do kontaktu z zawodnikami, dużo robi też to, gdy po meczu zawodnicy wychodzą. Fajnie, jakby kapitan lub trener wziął mikrofon, żeby zaśpiewali z nami, powiedzieli coś od siebie. U nas tak było na sam koniec sezonu, kiedy wyszliśmy wszyscy, była cała drużyna, służba techniczna i dziękowaliśmy sobie wszyscy razem.
Którego zawodnika Orła z sezonu 2025 będzie ci brakowało w kolejnym?
Żal mi, że Chmiela nie będzie w przyszłym sezonie i chyba nie będzie Wojdyło. To była dwójka najmocniejszych zawodników. Szkoda. Z tego, co kojarzę, Orgacki ma zostać i z nim niesamowite jest to, że mogliśmy oglądać jego przemianę w tym sezonie. Bardzo miło się patrzy, gdy ktoś rozwija skrzydła. A tak to, jak mówiłam, gdy zawodnicy są u nas na jeden sezon, to nie zdążymy się do nich też aż tak bardzo przyzwyczaić. Byłoby fajnie, gdyby ktoś się w przyszłym sezonie zadomowił w Łodzi, jeśli byłby dobrym zawodnikiem, to żeby został, żeby zrobić wszystko, by go zatrzymać.
Jako kibice Orła śledzicie losy byłych zawodników i jeśli jest potrzeba to się włączacie, jak w przypadku Daniela Kaczmarka, organizowaliście licytacje, braliście udział w zbiórkach.
Tak, były licytacje. Warto podkreślić, że Daniel jak jeździł w Łodzi, to był zawodnikiem, który miał dobry kontakt z kibicami. Na ile mogliśmy, na tyle pomogliśmy. Staramy się wspierać naszych byłych zawodników. Na naszym stadionie niestety nie było zbiórki, dlatego też robiliśmy licytacje. Była zbiórka w Ostrowie. Poprosiłam wtedy, żeby wolontariusze przyszli na nasz sektor i kto mógł, to coś od siebie wrzucił. Życzymy Danielowi jak najszybszego powrotu do zdrowia, u nas jest zawsze mile widziany.
Byłaś na wielu stadionach, masz jakiś swój ulubiony?
Jeśli chodzi o stadion, to mam sentyment do Ostrowa, chociaż widoczność nie jest tam idealna. Jestem dość niska i żeby coś widzieć, muszę mimo wszystko stać wyżej. Jeśli chodzi o atmosferę kibicowania to Zielona Góra. Bardzo mi się podobało na tym stadionie – poziom kibicowania, organizacja, liczba kibiców.
Na jakich wydarzeniach, poza meczami ligowymi, byłaś w tym sezonie?
W tym sezonie byłam głównie na meczach ligowych. Miałam też bilet na Turniej o Łańcuch Herbowy w Ostrowie, ale niestety zawody się nie odbyły, więc byłam tam tylko na miejscu, bez ścigania. Strefa kibiców w Ostrowie wygląda zupełnie inaczej niż u nas. Szczególnie fajna jest strefa przy parku maszyn – stoi się bardzo blisko motocykli i można obserwować, jak zawodnicy lub mechanicy je odpalają. To zupełnie inne doświadczenie – zawodnik dochodzi do kibiców, a nie siedzi przy stoliku. Zazdroszczę tego nie tylko Ostrovii, ale każdemu, kto ma możliwość takiego kontaktu z zawodnikami.
Rok temu byłam też we Wrocławiu – tam strefa kibica jest świetnie zorganizowana, z dodatkowymi spotkaniami, co naprawdę robi wrażenie. U nas tego trochę brakuje. Ja jestem chętna do współpracy, ale sama „murów nie przesunę”. Dużo akcji można by było prowadzić w szkołach – promować mecze, rozdawać zeszyty klubowe, plany lekcji, a teraz jesienią np. małe odblaski w formie zawieszek do plecaków. Jeśli pracownicy klubu nie mają przestrzeni, by do takich szkół jeździć, ja mogę wziąć dzień wolny i się tym zająć.
Większy problem pojawia się w sezonie, kiedy całe moje życie i grafik są dostosowane do meczów. Często wtedy wymieniam się z koleżankami z pracy, za co jestem im bardzo wdzięczna. Teraz, między sezonami, nie stanowiłoby dla mnie żadnego problemu angażować się w różnego rodzaju akcje w wolny dzień.
Takie inicjatywy na pewno byłyby ciekawym urozmaiceniem dla dzieci i kto wie, może nową pasją.
Jak najbardziej. Niedawno byłam z Tomkiem, kibicem i kolegą, który przechowuje nam sprzęt na oprawę, w domu kultury, z którym planujemy współpracę. Pani kierownik tej placówki zna się na żużlu, ale przychodzi tam wiele dzieci, które nie mają pojęcia, że taki sport w ogóle istnieje.Jest pomysł, żebyśmy my, kibice, przyjechali i porozmawiali o żużlu – czy to w trakcie półkolonii, czy zimowisk. Fajnie byłoby przyjechać do takiego domu kultury z motocyklem i rozdać wejściówki na jeden mecz, żeby dzieci mogły zobaczyć wszystko na własne oczy. To byłoby świetne, choć częściowo zależy od klubu – czy dostaniemy bilety lub czy udostępni nam zawodnika z motocyklem. Resztę zorganizujemy sami.
Podobnie klub mógłby na rozpoczęciu sezonu motocyklowego przygotować stoisko, pokazać terminarz, rozdawać ulotki. Przy Meczu Narodów ludzie przyjeżdżali na paradę motocyklistów, niekoniecznie wiedząc, czym jest żużel, a po paradzie zostali i oglądali mecz. To świetna reklama. Podobną akcję zrobiła Bydgoszcz – przejazd dzieci przed meczem. Przyciąga uwagę i zostaje w pamięci.
I tak już na koniec, kim Lidia Dziabas jest prywatnie?
Jestem zwariowaną mamą dwóch córek, które również chodzą na żużel i kochają ten sport. Starsza chodzi do szkoły fotograficznej i w tym sezonie dzieli dwie pasje – fotografię i oczywiście żużel. Bardzo się cieszę, że robi to, co kocha. Młodsza córka również chodzi na mecze, choć w wakacje trochę mniej, bo są różne kolonie. Jeśli można to tak ująć, nasza rodzina i nasz dom kręcą się wokół żużla. Oprócz tego pracuję, angażuję się charytatywnie i kocham podróże.
To córki zaraziły Cię żużlem, czy to Ty je wkręciłaś?
To ja zabrałam córki na żużel.
A w jaki sposób pojawiłaś się na stadionie po raz pierwszy?
Dostałam bilet od taty mojej przyjaciółki, który pracuje w firmie H. Skrzydlewska. Było to sześć wejściówek – uważam, że świetny sposób, by kogoś zarazić tym sportem. Później zapytałam dziewczyny, czy chcą pójść. Starsza na początku była sceptyczna, ale młodsza poszła ze mną i kiedy wróciłyśmy, zaczęły się opowieści: „Nadia, ale było fajnie!”. To chyba przekonało starszą córkę. Moja starsza córka pierwsza trafiła na sektor „O”, a ja dołączyłam do niej chwilę później.
— Słyszałem już niejedną opinię, że jestem chodzącą encyklopedią, jeżeli chodzi właśnie o żużel i wyniki naszego klubu — przyznaje Patryk Sobczyński.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Kacper Zieliński o Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów, swoich ostatnich zawodach w Czechach i ambitnych planach na przyszłość.
Marcin Nowak o początku sezonu, przygotowaniach do meczu z Krosnem i o tym, jak kluczowa dla wyników jest atmosfera w drużynie.
Robert Chmiel o przyszłotygodniowym meczu w Łodzi, gdzie pojawi się jako „Wilk” z Krosna. Wracamy także do jego ubiegłorocznych startów w barwach Orła.






