Między kolejkami
Wiemy, że:
- to był tydzień jak z serialu „Trudne sprawy”. Każdy sobie tam zabrał głos. I wcale nie chce się nam zbytnio o tym pisać – mimo że temat na tę rubrykę wydaje się idealny i moglibyśmy go kręcić tutaj na przeróżne strony. Będzie, ale tylko trochę.
- zmęczeni tematem są już też niektórzy kibice. My też. Chociażby dlatego, że dzień po meczu z Rzeszowem poszedł w portalu tekst „Karambol”. I w sumie to, co przez tydzień wypłynęło, jest potwierdzeniem tego, co tam było napisane. Pozostaje tylko – jak zawsze – kwestia interpretacji: kto komu bardziej wierzy.
- narracja, którą przedstawił jeden z portali w tekście pt. „Orzeł zastawił pułapkę na Ślączkę”, jest tak idiotyczna i z krainy bajek, że aż nie chce się poważnie do tego odnosić. Widzimy, że jest powielana. I to nas trochę przeraża. Naprawdę można realnie założyć, że wszystko to, co się odwaliło, było po to, żeby zwolnić trenera? Jakby nie można było go po prostu zwolnić.
- Wilki ostatnio jadą trochę w kratkę. W niedzielę widzieliśmy mocną weryfikację aspiracji. Z Lesznem u siebie wygrali. Jednak w obecnej formie Bydgoszcz była poza zasięgiem. Wiele wskazuje na to, że to właśnie Bydgoszcz z Wilkami pojedzie w I rundzie play-off.
- Orzeł ma cztery mecze do końca rundy. Nowy sztab – z jednej strony – wcale nie ma łatwo, bo okoliczności zmiany długo będą się ciągnęły w tle. W sporcie najprościej jednak zmienić nastrój wynikami. U siebie: Ostrów i Poznań. Ciężary w Tarnowie (to już w tę niedzielę). I wycieczka – raczej treningowa – do Bydgoszczy przed play-down.
Zastanawiamy się:
- nad czwartkowym meczem w Rzeszowie, o którym mówi się głównie w kontekście kasy. A właściwie jej braku w drużynie Tarnowa. Jeden zawodnik nie jedzie w nominowanych, drugi daje wywiad z aluzjami. Wpisy w sieci. I informacje, że młodzi zawodnicy nie serwisowali silników od jakiegoś czasu. I jak mantra powtarza się opowieść o przelewie z Urzędu Marszałkowskiego, który już lada moment ma się pojawić – gdzieś około 20.
- nie tylko przy okazji sobotniego SEC-u. Bo widzimy to też w meczach ligowych. Václav Milik wygląda na gościa, który się męczy żużlem. Ludzie, którzy znają się na tym dużo lepiej niż my, też tak mówią. Po pierwsze, przydałaby się praca mentalna, bo widać, że jest tam duży problem. Przecież on nie zapomniał, jak się jeździ. Po drugie, widać, że fizycznie nie wszystko działa jak należy. I tu też jest pole do popracowania.
- że te mistrzostwa w Bydgoszczy miały różne oblicza. Przerażający wypadek Frederika Jakobsena. Stracił przytomność, a potem okazało się, że stracił 8 zębów, miał szycie twarzy i wstrząs mózgu. W Ostrowie panuje szpitalny nastrój. Jeśli poczytacie komentarze, to tam jest przekonanie, że spadek wydaje się przesądzony. Nam się wydaje, że finisz tego sezonu będzie taki, że wiadomo – nic nie wiadomo.
- wszystko wskazuje na to, że Orzeł do przygotowania się do meczu w Tarnowie wybierze strategię, która sprawdziła się przed meczem w Krośnie, czyli trening w Lublinie. Oby skutek był taki sam.
- nad meczem w Poznaniu. Tam przyjadą Wilki, poranione, o czym już tutaj pisaliśmy, ale ze sporą zaliczką z pierwszego spotkania. Czy to tylko obrona bonusa, czy też będą w stanie wydrzeć pełną pulę? To będzie trzeci mecz Poznania w ciągu 3 dni, bo w czwartek pojadą do Leszna, w piątek u siebie z Tarnowem, a na finał tego maratonu – właśnie w niedzielę – wizyta Wilków.
Daje do myślenia:
- w sumie nie piszemy nic o Patryku Wojdyło. Poza tym, że życzymy zdrowia i jak najszybszego powrotu. Tu bardziej nasze serce jest po stronie sympatii do drużyny niż dziennikarskiej ciekawości.
- że tak naprawdę możliwość wyboru sobie rywala po rundzie zasadniczej, jeśli zajmie się miejsce pierwsze lub piąte, która pozornie wydaje się zaletą, może okazać się totalną miną. No bo wybierz sobie rywala, a potem z nim przegraj. Cały czas myślimy, że ten nowy system rozgrywkowy może przynieść bardzo ciekawe rozstrzygnięcia, a potem wnioski.
- to, co nas od dłuższego czasu zastanawiało. Zresztą nie tylko nas, bo czytamy, co piszecie. Trener Ślączka dość lekko podchodził do tego, co mówił. A właściwie obraz świata miał dość prosty. Jak przegraliśmy, to zawsze przez coś albo kogoś. Tak, jakby jego przy tym nie było. A może warto przypomnieć, że trener odpowiada za całokształt. W Lesznie wyszedł do dziennikarzy i powiedział, że zawodnicy go nie posłuchali i zmienili ustawienia inaczej niż on wskazał. O juniorach mówił, że treningi z Maćkiem nic im nie dają. Można by tak długo. Nie o to chodzi, by teraz wyciągać to wszystko, ale tak było. Od pewnego czasu na konferencje zaczął przychodzić dyrektor Konikiewicz. Była taka jedna, podczas której Ślączka powiedział, że on szuka juniora i cały czas dzwoni. A za trzy minuty dyrektor powiedział, że właściwie to nie szukamy.
- jeszcze jedna rzecz z cyklu „trudnych spraw” – jeszcze w ubiegłym tygodniu taki tytuł dał „Tygodnik Żużlowy”: „Janusz Ślączka i ośla łączka”. Dobrego, uśmiechniętego tygodnia Wam życzymy.
(MJ,ŁB)
Szok poznawczy i niech to dobro trwa jak najdłużej.
Subiektywny i bardzo wybiórczy przegląd ligowej stawki przed jej startem.
Jak wyglądają statystyki łódzkiej drużyny?
— W niedzielę mamy zaplanowany nasz pierwszy sparing. Przyjeżdża do nas bardzo mocna drużyna z Leszna w pełnym składzie. Na samym początku mierzymy się więc z twardymi przeciwnikami — mówił trener Orła, Maciej Jąder, podczas konferencji.
Patrząc na ten skład dość realistycznie, nie widzę tu nazwisk, które w obecnym układzie ligi gwarantowałyby walkę o czołowe miejsce w tabeli - pisze Martyna Stefaniak, kibicka Orła.
— Każdy dzień przybliża nas do momentu, kiedy w końcu będzie można wsiąść na motocykl i zacząć jeździć — mówi Seweryn Orgacki.




