11/08/2026
Start Czytelnia Między kolejkami

Między kolejkami

05 czerwca 2025
Subiektywny, ironiczny, wybiórczy, czasami poważny przegląd wydarzeń na torze i wokół niego.
Między kolejkami

Wiemy:

  • że trzeba zacząć od czegoś optymistycznego. I trzeba też pochwalić i się ucieszyć. I to właśnie robimy. Wiecie, że frekwencja na Moto Arenie jest w tym sezonie naprawdę niezła. Rośnie. I mamy to twarde dane. Niedzielny mecz z Wilkami oglądało na stadionie 4225 widzów. A wszystkie trzy dotychczasowe spotkania domowe Orła widziało 12 835 widzów. No dobra ktoś powie, że to nie są zawrotne wyniki na tle ligi. Ale spójrzmy na fakty. W ubiegłym sezonie procent wypełniania Moto Areny wynosił 28 procent. A w tym na razie wynosi ponad 41 procent. Jest wzrost i to całkiem duży.
  • że trzeba od razu się też odnieść do tego, co ostatnio zaczęło się dziać. Pisaliśmy już o tym, że na mecze są zapraszane dzieciaki ze szkół podstawowych. Na Dzień Dziecka żużlowcy odwiedzili szkoły. Patrick Hansen oraz Jakub Kiciński odwiedzili Szkołę Podstawową nr 170, a Robert Chmiel z Sewerynem Orgackim Szkołę Podstawową nr 26.  Na meczu z Krosnem z zaproszeń na mecz skorzystało blisko 200 dzieci. No i super. Czym skorupka za młodu….
  • że często się zdarza, że mamy rację (teraz robimy napompowane miny – żart). Tydzień temu pisaliśmy o Tarnowie, że być może za szybko go wszyscy skazują na pewny spadek. I teraz wszyscy piszą, że mają szansę. Tarnów napędził mocno stracha Rzeszowowi. Podczas pierwszego meczu, który pojechał u siebie, pokazał pazurki. Do tego dawali sobie radę bez lidera (tylko jeden bieg) Timo Lahtiego. Po meczu Mateusz Szczepaniak mówił tak: „Na przyszłość widzę to jednak pozytywnie, umiemy tu jechać. Wszyscy zawodnicy są dość dobrze spasowani. Jeszcze trochę pojeździmy i ten tor będzie taki, jak chcemy…”. My tylko dodajmy/powtórzmy Unia Tarnów nadal ma zero punktów, czyli o dwa mniej niż Orzeł. Ale odjechane trzy mecze mniej.
  • W pierwszych derbach Wielopolski pomiędzy Poznaniem a Lesznem nie było niespodzianki. Jak mówił Jacek Kannenberg menedżer Poznania, chcieli zmazać plamę z Bydgoszczy, a dołożyli kolejną.
  • Napisaliśmy Wam o miłości. Oczywiście o miłości do… żużla. Tak jak ją widzimy, gdy patrzymy na Was, ale czasem też na siebie. Przeczytajcie nasz tekst, który ukazał się raptem przed chwilą w „Magazynie Łódzki Żużel”. Jak jeszcze nie widzieliście, to koniecznie sprawdźcie. Nam podoba się najbardziej wersja na czytniki. A tak naprawdę najbardziej nam się podobają memy, które są w magazynie. Bo wiadomo, że szydera to nasze drugie imię.
Między kolejkami
Między kolejkami

Zastanawiamy się:

  • czy Wy się zastanawiacie, dlaczego do tej pory nie za wiele napisaliśmy tutaj o niedzielnym meczu, o Orle i tak dalej. To już nie musicie się zastanawiać. Bo teraz będzie dużo i opaśle. I w sumie nie planowaliśmy, ale wyjdą nam dwa głosy. I to nie nasze. My od siebie dodamy tylko jedno przemyślenie. Nie zgadzają się nam opinie, które pojawiały się w części mediów, że Orzeł postawił się Wilkom. W naszym odczuciu tego dnia i w takiej formie całej drużyny tego wygrać się nie dało. A mogło, bo Wilki były tego dnia do złapania. Tylko tych łapiących, jak popatrzycie na statystyki, było za mało. Przemawia za to do nas tytuł z „Tygodnia Żużlowego” – „Zmarnowana szansa Orła. Popis Mathiasa Pollestada”. Mathiasa
  • nad listem, który dostaliśmy. A żeby się nie zastanawiać, to po prostu go wrzucamy (obszerne fragmenty, wiele poruszonych wątków pojawia się w Waszych komentarzach). Mateusz Ruprecht pisze tak:
    "Tak naprawdę drużyna się stabilizuje i formuje się podstawowy trzon – Chmiel, Wojdyło, Lyager, Milik (nie bez przyczyny podaję w tej kolejności), dalej Bartkowiak/Andersen oraz Buszkiewicz. Seweryn Orgacki, póki co zawodzi. W momencie, kiedy drużyna zaczyna walczyć i oddawać krew na torze, mecze zaczyna przegrywać trener Ślączka swoimi decyzjami. W Rzeszowie nie starał się gonić wyniku odpowiednio wcześnie, zasłaniając się później tym, że to nie był jeszcze ten moment. A ja się pytam w takim razie, kiedy jest właściwy moment? Czy nie powinniśmy robić wszystkiego, co możliwe i używać wszystkich dostępnych nam środków, aby wygrać spotkanie? Po co czekać do nominowanych z dużą stratą, kiedy można było zminimalizować ryzyko konieczności wygrania dwa razy w stosunku 5:1. To stawia wszystkich pod dużą presją. Dalej idąc, mecz w Łodzi. Bardzo trudny tor w początkowej fazie i tu nikt nie ma wątpliwości, że winić nie można nikogo za gorszą jazdę. Ale... Jaki jest sens wystawiania Mateusza Bartkowiaka w jednym biegu i nagła zmiana do końca zawodów? Przecież taka decyzja w żaden sposób nie jest budująca dla tego zawodnika. Co za tym idzie trener nakłada dużą presję na Mikkela, że musi przywozić punkty, a przecież on ma dopiero 16 lat. Chłopak jest niezwykle inteligentny na torze, ale nie ma jeszcze takiego doświadczenia i psychiki jak starsi jeźdźcy. Kolejną sprawą jest Vacek Milik. Po drugim biegu wyraźnie dawał znak, że jego nadgarstek mocno oberwał na jednym z łuków, gdzie go pociągnęło w koleinie. Pytam się więc, po co wystawiać Vacka w pierwszym nominowanym, skoro Mikkel miał bardzo szybki motocykl i bardzo dobrze obierał ścieżki na torze. Z góry można było przewidzieć, że Milik nie będzie mocno walczył, bo po prostu nie ma zdrowia, a Andersen bez pretensji za ewentualny kiks, ale mógłby sobie poradzić z drugiego pola, natomiast Andreas z płotu z racji większego doświadczenia. Niestety trener podjął decyzję, jaką podjął.
    Ostatnią rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to dyspozycja Seweryna Orgackiego. Jeśli junior nie potrafi przejechać czterech kółek bez wywrotki lub przy pierwszym pociągnięciu motoru w koleinie zamyka gaz i jedzie jak na rowerze, to może czas cofnąć się o kilka kroków, aby później zrobić kilkanaście na przód. Przecież mamy w szerokim składzie Kicińskiego czy Szeląga. Niech chłopaki się objeżdżają, a może pokuszą się o jakąś małą niespodziankę".
  • i by nie zastanawiać się za długo nad ewentualnymi odpowiedziami, to wczoraj trener Ślączka był gościem Kolegium Żużlowego (jak chcecie posłuchać, jest na YT). I dostał podobne pytania, poruszone zostały wątpliwości, jakie pojawiają się w tym, co pisze Mateusz. No to po kolei, co mówił trener. O pozycji w tabeli: Trenujemy pracujemy, by wyciągnąć z tych zawodników jak najwięcej. Sytuacja w tabeli jest ciężka, ale nie poddajemy się i walczymy do końca. Bardzo pozytywnie było o Robercie Chmielu: Bardzo ciężko pracuje i się rozwija. Z meczu na mecz czuje się lepiej. Widać na torze, że coraz lepiej jedzie. Jest w nim duży potencjał i jeszcze pokaże, na co go stać. W podobnym tonie o Patryku Wojdyło: Bardzo duży potencjał i ciężko pracuje. Chce jeździć wszędzie i pokazać się w innych ligach. W tym roku zmienił tunera, ma nowe silniki. Nie w każdym meczu trafiał z ustawieniami i to jest główny problem, nad którym musi pracować.  Sporą cześć rozmowy zajął Mateusz Bartkowiaka i to było przepytywanko przez prowadzących. Streszczając, brzmiało to tak: Trzeba popatrzeć na jazdę zawodników. Mikkle lepiej wyglądał i lepiej się czuł na torze, dlatego dostawał kolejne biegi, chodź nie przywoził punktów (to w kontekście odstawienia po jednym biegu). U mnie na treningu nie ma Grand Prix. Na treningach Andersen dla mnie wyglądał lepiej. Ale ponieważ Mateusz Bartkowiak w Rzeszowie pokazał się dobrze, to dałem mu szansę od pierwszego biegu. Ważne jest też, jak ktoś się czuje na danym torze, a nie tylko wynik. Jeżeli ktoś się źle czuje na mokrym torze, to po co dalej go wystawiać (a to w kontekście rywalizacji Bartkowiaka z Andresenem). 
  • Mateusz Puka dopytywał trenera Ślączka o to, jak jego wyniki są przyjmowane przez Witolda Skrzydlewskiego, który jak podkreślał dziennikarz, zawsze w takich sytuacjach reagował. A teraz mamy medialną ciszę. I usłyszeliśmy: Są spotkania. Na pewno nikt nie jest zadowolony, że przegrywamy mecze. Trzeba pamiętać, że skład był budowany bardzo późno, z zawodników, którzy nie mieli klubów. Zrobić z tego drużynę na pewno jest trudno. Robimy wszystko by była mocniejsza i lepiej jechała. Witold Skrzydlewski jest właścicielem i trudno by był z boku. Przecież wiadomo, że o wszystkim decyduje właściciel. 
  • To jeszcze zacytujmy, co trener mówił o Sewerynie Orgackim: Pracujemy z nim. Pomagamy mu z każdej strony. Maciej Jąder też z nim pracuje. Ze startu jest dobrze, przez dwa kółka też, a potem przychodzi trzecie lub czwarte i wiadomo jak to się kończy.
Między kolejkami

Daje do myślenia:

  • w weekend pojedziemy drugą część szóstej kolejki. I my chyba bardziej będziemy się interesować tym, co w Tarnowie niż tym co w Ostrowie. Do Tarnowa przyjedzie Poznań i zobaczymy, na co Skorpiony pozwolą gospodarzom.
  • terminarz Orła – teraz Leszno dwa razy, potem wyprawa do Krosna. Gdzie tu przerwać serię porażek? Na liczniku na razie trzy z rzędu, a pięć w całym sezonie. W ubiegłym roku też było pięć skalpów z rzędu. Ale potem przyszły chwile radości. W 2023 sześć porażek z rzędu i ostatecznie oczekiwanie na wynik z Niemiec, czy jest utrzymanie, czy nie. To lepiej trzymać się wersji sprzed roku, że uda się tej drużynie jeszcze „zaskoczyć” i zaskoczyć wszystkich dookoła.
  • że środowe DMPJ na Moto Arenie pokazały, że ta Orłowa młodzież potrafi się trochę pościgać. Na plus debiut Filipa Pawlaka i punkty. Seweryn Orgacki zaczął od wygrania biegu, a potem cztery razy punktował na drugim miejscu. I tym optymistycznym akcentem zakończmy. Dobrego weekendu Wam życzymy.

(ŁB,MJ)

Między kolejkami
Między kolejkami
Wstecz