11/08/2026
Start Czytelnia Czy marynarka zapewni różnicę?

Czy marynarka zapewni różnicę?

06 kwietnia 2024
Rok temu było inaczej. Na pewno głośniej i z większymi ambicjami. Według wielu fachowców były ku temu podstawy. Niestety, wraz z rykiem silników wjechała totalna klapa, dlatego tym razem jest jakoś ciszej. Z perspektywy rozpoczynającego się właśnie sezonu spoglądamy wstecz i oceniamy perspektywy na nadchodzące mecze przez pryzmat ubiegłorocznych zmagań.
Czy marynarka zapewni różnicę?

Nim jednak wjechała zeszłoroczna sportowa klapa, to zawodnicy nie wyjechali na tor w meczu, który miał otwierać sezon w Łodzi. Czyli odwołano zaplanowany na 10 kwietnia Mecz Narodów. Pomysł był dobry. Wejdźmy w sezon z dużym żużlowym show i rozkręćmy atmosferę na całe rozgrywki. Jednak pogoda, tor… tak zaczęła się spirala większych lub mniejszych katastrof, które wpłynęły na fatalny wynik. 

Jeżeli mamy szukać przełamania to jedno już za nami. Ten sezon też miał się w Łodzi zacząć od wielkiej imprezy. I ona się odbyła, a kibice mogli zobaczyć rywalizację podczas Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostw Ekstraligi.

W ubiegłym roku problemy z torem spowodowały, że drużyna nie trenowała w domu. Nie pojechała też sparingów. W tym roku coś udało się pojechać. Czy wystarczająco? To się okaże, choć na tym polu jest pewnie dużo niedosytu. 

Czy marynarka zapewni różnicę?

Przed sezonem pojawia się zawsze wiele żużlowych wydawnictw. 

Rok temu typowano w nich, że Orzeł może powalczyć o pierwszą czwórkę, a nawet być czarnym koniem ligi. Spekulowano, że może zaskoczyć. I tak się stało, tylko że nie było to takie zaskoczenie, jakiego oczekiwali kibice w Łodzi. W tym roku Orzeł nie jest już tak wysoko typowany. I zamiast czołówki, pojawia się miejsce 7. Może to i lepiej, bo łatwiej jechać bez presji. Wśród opinii podawanych przez żużlowe media powtarza się jedno stwierdzenie – w Orle ponownie zbudowano ciekawy skład. Tak jak rok temu spodziewano się, że skład odpali i powalczy, tak w tym roku jest więcej znaków zapytania, więcej ostrożności i chłodnej kalkulacji, że może coś się uda wywalczyć, ale wcale nie musi. 

Na papierze ubiegłoroczny plan na sezon zapowiadał się bardzo dobrze. Za sterami drużyny stanął trener legenda. W tym roku sztabem dowodzi szkoleniowiec, który miejmy nadzieję, ma głód wygranej. To kolejna różnica, która może odmienić losy nadchodzącego sezonu.

Pierwsze spotkanie w ubiegłym roku pojechaliśmy na wyjeździe. Podobnie będzie w tym sezonie. Wtedy zaczynaliśmy w Bydgoszczy. Na torze drużyny, która do spółki z Zieloną Górą, była uznawana za faworyta rozgrywek. Tamten mecz, mimo że go przegraliśmy, nie zrujnował (jeszcze) obrazu naszej drużyny. Nawet można zaryzykować stwierdzenie, że to było jedno z naszych lepszych spotkań. Miłe złego początki, a koniec jak wiemy żałosny.

Aktualny sezon rozpoczniemy w Rzeszowie, gdzie będziemy rywalizować z beniaminkiem w lidze, typowanym na jednego z czarnych koni tabeli. Na torze pojawi się Nicki Pedresen jako główny transfer rzeszowian i na pewno zrobi wrażenie. Do tego dobrze znany łodzianom Marcin Nowak, który jak można zakładać, postara się pokazać z jak najlepszej strony.

Zapewne zastanawiasz się czytelniku, skąd ta marynarka w tytule. Tyle informacji, a cały czas ani słowa o niej. Otóż rok temu sporo mówiło się o marynarce Prezesa. Padła deklaracja, że jak uda się awansować to zostanie publicznie spalona. Do tego Witold Skrzydlewski wystąpił w spocie promującym sprzedaż karnetów, gdzie z owej marynarki sypała się kasa. Potem zaginęła na moment, ale szybko się znalazła. Niestety do publicznego spalenia nie doszło, bo i powodu ku temu nie było. Skoro w tym roku nie ma mowy o jej paleniu w przypadku awansu, to niech to będzie kolejny z argumentów za różnicą z poprzednim sezonem. Oby wszystkie przełożyły się na to, że będzie lepiej.

Wstecz